|
|
Błażej Telichowski: Impreza była na wysokim poziomie
W gronie nowych zawodników Górnika znalazł się Błażej Telichowski, który podpisał wcześniej 2-letni kontrakt z klubem 14-krotnego mistrza Polski. Były obrońca Lecha Poznań, Groclinu, Polonii Bytom czy też Zagłębia Lubin był oczarowany sobotnią prezentacją swojej nowej drużyny.
- Naprawdę znakomicie zorganizowana impreza, na której świetnie bawili się kibice. To dla nich była zorganizowana ta prezentacja - przyznaje popularny „Telich”, który w trakcie prezentacji otrzymał od władz Górnika koszulkę z numerem 23.
Dlaczego wybrałeś właśnie zabrzański klub? Jakie były motywy Twojej decyzji?
- Górnik to klub z tradycjami, trener Adam Nawałka widzi mnie w kadrze zespołu, dlatego zdecydowałem się na grę tutaj. Dobrze wspominam też swój poprzedni pobyt na Śląsku, gdy byłem graczem bytomskiej Polonii. Mam więc nadzieję, że w Zabrzu uda mi się odbudować formę i pomogę drużynie w walce o jak najlepsze miejsce w Ekstraklasie. Górnik to naprawdę markowa drużyna i to dla mnie zaszczyt grać dla tego klubu.
Nowych kolegów z Górnika znasz z wcześniejszych boiskowych potyczek. Jedną z 13. bramek jakie zdobyłeś w ekstraklasie strzeliłeś właśnie zabrzańskiej drużynie…
- Generalnie to wiele spotkań rozegrałem przeciwko Górnikowi i mogę powiedzieć, że raczej mile je wspominam. O ile dobrze pamiętam, to w barwach Groclinu strzeliłem gola zabrzańskiej drużynie. Wtedy trenerem Groclinu był Czech Werner Liczka. Ja tych bramek w ekstraklasie rzeczywiście strzeliłem trzynaście i każda z nich jest dla mnie bardzo cenna. Mam nadzieję, że to nie koniec moich możliwości i jeszcze coś zapiszę na swoim koncie.
Jakie nadzieje wiążesz z ewentualnymi występami w zabrzańskiej drużynie po trudnej jesieni, jaką był dla Ciebie pobyt w Zagłębiu Lubin?
- Etap w Zagłębiu Lubin chciałbym definitywnie zamknąć i odkreślić grubą kreską. Z rożnych powodów nie był to udany okres dla mnie i zdecydowałem się rozwiązać kontrakt z Lubinem. Teraz jestem w Zabrzu i to jest najważniejsze. Bardzo liczę na to, że się odbuduję w Górniku i pomogę zespołowi w osiągnięciu dobrego miejsca w ekstraklasie. Po tym co działo się na prezentacji można powiedzieć, że atmosfera w zespole jest bardzo dobra. No i mamy fantastycznych kibiców.
O miejsce w podstawowym składzie Górnika nie będzie jednak łatwo, gdyż konkurencja jest dość duża. Jakie są Twoje oczekiwania w tej kwestii?
- W defensywie Górnika jest wielu dobrych piłkarzy i na pewno nie będzie łatwo o miejsce w składzie. O wszystkim decyduje trener Adam Nawałka i w trakcie przygotowań starałem się go przekonać do swoich umiejętności. Na pewno na obu zgrupowaniach wykonałem ciężką pracę. Teraz to już decyzja trenera, jak ustawi zespół. Chciałbym tylko przypomnieć, że mogę grać na dwóch pozycjach w obronie, na środku i po lewej stronie
Aufgrund eingeschränkter Benutzerrechte werden nur die Namen und (falls vorhanden) Vorschau-Grafiken der Dateianhänge angezeigt Jetzt anmelden!
Mateusz Sławik - siła doświadczenia
Jednym z trójki bramkarzy walczących o miejsce między słupkami w zespole Górnika Zabrze jest 31-letni Mateusz Sławik.
Mateusz Sławik urodził się 3 listopada 1980 roku w Katowicach. Swoją przygodę z piłką rozpoczął w miejscowym GKS-ie w wieku 9 lat. - Zaczynałem chyba tak jak każdy - na podwórku ze starszymi kolegami. Później w rozgrywkach szkolnych jako napastnik strzeliłem kilka bramek i "wypatrzył" mnie mój pierwszy trener w GKS-ie Katowice, Jacek Burzyński. Na pierwszy trening przyszedłem jednak w rękawicach bramkarskich, stanąłem do bramki i tak już zostało - wspomina Sławik. Drzemiący w piłkarzu ogromny talent szybko został dostrzeżony również poza Śląskiem. W latach 1994-1997 Sławik regularnie powoływany był do reprezentacji Polski juniorów. W 1997 roku wziął udział w Mistrzostwach Europy U-17. Ponadto 20 razy był wybierany najlepszym bramkarzem na juniorskich turniejach krajowych i zagranicznych.
Pierwsze kroki w seniorskiej piłce nie należały już do najłatwiejszych. Na podjęcie rywalizacji z Piotrem Lechem i Jarosławem Tkoczem w GKS-ie Sławik nie miał szans, dlatego został wypożyczony do III-ligowego Górnika MK Katowice. Regularną grą zdobył niezwykle cenne doświadczenie, jednocześnie studiując w trybie dziennym na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Po czterech sezonach, dzięki Janowi Furtokowi, ówczesnemu dyrektorowi sportowemu GKS-u, wrócił do klubu i zadebiutował w ekstraklasie. - To był wspaniały moment i nie zapomnę go do końca życia. Przede wszystkim dlatego, że bardzo długo na to czekałem i ciężko pracowałem żeby dopiąć swego. Debiutowałem mając dopiero 23 lata z Wisłą Kraków. To była Wisła trenera Henryka Kasperczaka, która trzy dni po naszym meczu spotykała się z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Ciśnienie było duże, ale cieszę się, że je wytrzymałem. Co prawda przegraliśmy 0:3 po dwóch golach Żurawskiego i jednym Frankowskiego, ale przy bramkach byłem bez szans i nieskromnie mówiąc w całym spotkaniu grałem bardzo pewnie, a na dodatek obroniłem rzut karny Marcinowi Kuźbie.
Po roku gry w ekstraklasie dla GKS-u Sławik zdecydował się na transfer do Polonii Warszawa. Nie był to jednak udany dla niego czas, dlatego już po siedmiu miesiącach wrócił na Śląsk, tym razem do Górnika Zabrze. W drużynie 14-krotnego mistrza Polski występował przez dwa i pół roku. W sezonie 2006/2007 był zawodnikiem Górnika najczęściej wybieranym do "11" kolejki ekstraklasy przez stacje telewizyjne i sportowe tytuły prasowe. 5 razy z rzędu był również wybierany najlepszym piłkarzem miesiąca Górnika Zabrze w rankingu internetowym. W 2006 roku został wybrany Sportowcem Roku Miasta Zabrze, z kolei w rundzie jesiennej sezonu 2006/07 najlepszym bramkarzem ekstraklasy. Na wiosnę grał jednak nierówno i stracił miejsce w podstawowym składzie Górnika. W październiku 2007 odniósł poważną kontuzję. Po długiej rehabilitacji włodarze klubu postanowili jednak rozstać się z Sławikiem i 17 lipca 2008 rozwiązano z nim kontrakt za porozumieniem stron.
Po ekstraklasowej przygodzie piłkarz występował w I-ligowej Odrze Opole, II-ligowym GKS-ie Jastrzębie, gdzie pełnił również funkcję trenera bramkarzy i IV-ligowym Górniku Wesoła. 28 sierpnia 2010 roku w meczu ze Skrą Częstochowa wykonując rzut wolny z 50 metrów pokonał bramkarza gości i zarazem strzelił swoją pierwszą bramkę w ligowej karierze. Dość nieoczekiwanie zimą ubiegłego roku wrócił do Zabrza - Byłem bardzo zaskoczony, gdy zadzwonił do mnie dyrektor Andrzej Orzeszek. Propozycja z Zabrza to dla mnie ogromne wyzwanie i szansa na pokazanie się w ekstraklasie. To była oferta nie do odrzucenia. Byłem wcześniej bramkarzem Górnika, mam wielki sentyment do tego klubu i jego wspaniałych kibiców - mówił po powrocie do Zabrza.
Przez rok gry w Górniku Sławik nie miał okazji pojawić się między słupkami na ekstraklasowych boiskach. Rozegrał jednak 19 spotkań w młodym Górniku i stawiany jest za wzór do naśladowania dla młodych adeptów piłki nożnej.
Aufgrund eingeschränkter Benutzerrechte werden nur die Namen und (falls vorhanden) Vorschau-Grafiken der Dateianhänge angezeigt Jetzt anmelden!
Norbert Witkowski - powrót po greckim przesileniu…
Nowy bramkarz Górnika z pewnością nie najlepiej wspomina skutki greckiego kryzysu. W Iraklisie Saloniki zdążył rozegrać między słupkami tylko jedno spotkanie ligowe, zaś później klub został karnie zdegradowany do greckiej drugiej ligi.
Witkowski podpisał kontrakt z Górnikiem i w rywalizacji z Łukaszem Skorupskim będzie wykuwał na powrót formę bramkarską. - Cieszę się, ze udało mi się dojść do porozumienia z Górnikiem i będę mógł rywalizować o miejsce w bramce. Po podpisaniu kontraktu będę mógł się skupić na odbudowaniu formy - mówił Witkowski jeszcze przed wyjazdem na zgrupowanie w Turcji.
Mierzący 190 centymetrów Witkowski jest wychowankiem Stomilu Olsztyn. Rozegrał 101 meczów w rodzimej ekstraklasie, broniąc barw Arki Gdynia. Wiosnę poprzedniego sezonu spędził w Iraklisie Saloniki. Po rozwiązaniu umowy w Grecji jesienią nie grał w żadnym klubie.
- Cały czas sprawa toczyła się w sądzie i pod koniec października ustalono, że klub nie wystartuje w greckiej ekstraklasie - tak Witkowski mówi o kulisach karnej degradacji Iraklisu. W podobnej sytuacji, co Witkowski znalazł się inny polski zawodnik, Robert Szczot. Ten były skrzydłowy Górnika domagał się od Greków wypłaty zaległych pieniędzy, z kolei kontrakt Witkowskiego został rozwiązany.
Polski bramkarz wiązał duże nadzieje z występami na boiskach Hellady, zwłaszcza, że jego debiutancki występ w zremisowanym bezbramkowo spotkaniu Iraklisu z AEK Ateny był bardzo obiecujący. Ale grecki kryzys dotknął także kluby piłkarskie i jego klub poszedł w rozsypkę.
W Zabrzu 31-letni Witkowski powoli zapomina o „greckim przesileniu” i ciężko pracuje, by dostać szansę w nowym klubie. - Konkurencja w piłce to bardzo ważna i potrzebna rzecz - zaznacza bardzo często nowy nabytek zabrzan.
Aufgrund eingeschränkter Benutzerrechte werden nur die Namen und (falls vorhanden) Vorschau-Grafiken der Dateianhänge angezeigt Jetzt anmelden!
Kapitanów dwóch
Po odejściu z Górnika Adama Banasia zwolniła się kapitańska opaska. W rundzie wiosennej funkcję pełnić będą dotychczasowy zastępca Banasia, Adam Danch i Michał Pazdan.
Danch był zastępczym kapitanem Górnika już w kilku meczach rundy jesiennej. Jednak 24-letni obrońca na razie dochodzi do siebie po dwumiesięcznej przerwie w treningach, spowodowanej zapaleniem wątroby. Dlatego bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, że w niedzielny wieczór biało-niebiesko-czerwonych wyprowadzi na boisko Pazdan, o ile znajdzie się w wyjściowym składzie.
Oleksandr Szeweluchin - wysoki znak zapytania
Jednym z nowych nabytków Górnika jest Oleksandr Szeweluchin. Mierzący 192 centymetry wzrostu środkowy obrońca z Ukrainy dla zabrzańskich kibiców jest na razie postacią anonimową. Na swoją markę w Polsce będzie pracował w rundzie wiosennej.
To był jeden z kilku meczów sparingowym podczas zgrupowania w Turcji. Ukraiński PFK Sewastopol wygrał pewnie 3:0 z Górnikiem, a jedną z bramek strzelił właśnie "Sasza". Pewnie nawet sam Szeweluchin nie wiedział, że jego nazwisko zostało zanotowane w trenerskim notesie Adama Nawałki, a na dalszy bieg zdarzeń trzeba było czekać kilkanaście miesięcy. Oleksandr, już jako wolny zawodnik, otrzymał zaproszenie na testy z Zabrza i postanowił z niego skorzystać.
"Sasza" dołączył do drużyny w połowie stycznia, kiedy ta "ładowała akumulatory" w Dzierżoniowie. Po powrocie do Zabrza sztab szkoleniowy Górnika był już zdecydowany na pozyskanie Szeweluchina, który swoje umiejętności szlifował pod okiem Walerego Łobanowskiego w słynnej szkółce piłkarskiej Dynama Kijów. 19 stycznia - w towarzystwie znanego z "Tańca z gwiazdami" Żory Koroliowa - potężny obrońca złożył już podpis pod 2-letnią umową.
Z Turcji docierały sygnały, że Szeweluchin prezentuje się zadowalająco u boku Michała Pazdana. Co ważne, między obrońcami nie ma żadnych problemów z komunikacją. - O swobodnej rozmowie z kolegami nie ma mowy. Ale najważniejsze piłkarskie terminy mam opanowane - zapewnia.
"Sasza" pojawił się również w składzie Górnika, jaki zmierzył się w generalnym sprawdzianie przed startem rundy wiosennej z jego byłym klubem, Sewastopolem. Zabrzanie wygrali 2:1, a Szeweluchin na początku spotkania nie wykorzystał stuprocentowej okazji do zdobycia gola po stałym fragmencie gry. Właśnie w takich sytuacjach jego wzrost powinien być atutem zarówno w ataku, jak i w obronie. Liczymy, że wysoki Ukrainiec zagra w rundzie wiosennej na piątkę, bo z takim numeren na plecach ma występować.
Aufgrund eingeschränkter Benutzerrechte werden nur die Namen und (falls vorhanden) Vorschau-Grafiken der Dateianhänge angezeigt Jetzt anmelden!
Strąk dogadał się z Górnikiem
Koniec wojny z Pawłem Strąkiem. Górnik weźmie pożyczkę i spłaci wszystkie zaległości wobec piłkarza - pisze "Przegląd Sportowy".
Na razie zawodnik otrzymał dwie pensje: listopadową i grudniową oraz 100 tysięcy złotych na poczet wynoszących ponad pół miliona zaległości. Działacze zgodzili się również na półroczne wypożyczenie Strąka do Zawiszy Bydgoszcz i płacenie mu w tym okresie połowy kontraktu. Jakby tego było mało, w lipcu gracz ma otwarte drzwi do kadry pierwszego zespołu Górnika. - Czekamy na niego - mówi prezes Artur Jankowski.
Górnik dotąd zaciekle walczył z piłkarzem. W lecie 2009 roku Strąk został zesłany do rezerw. Przez 19 miesięcy nie dostawał żadnych pieniędzy. W międzyczasie z klubu słano do PZPN wnioski o rozwiązanie kontraktu z winy zawodnika. Wszystko na nic. Zmiana frontu wzięła się stąd, że niechciany dotąd gracz zagroził skierowaniem sprawy do Wydziału Dyscypliny PZPN. Zabrzanie zdali sobie sprawę, że mogliby zostać ukarani za niewywiązywanie się z zobowiązań finansowych. Grozi za to zakaz transferów, ujemne punkty, względnie kara finansowa.
Trytko i tajemniczy Kameruńczyk zagrają w Górniku?
Kandydatami do gry w Górniku Zabrze są Przemysław Trytko i tajemniczy Kameruńczyk mający na koncie przygodę z FC Koeln.
Mówi się, że gracz z Afryki został polecony przez Lukasa Podolskiega. Dwa lata temu z jego rekomendacji trafił na Roosevelta Daniel Sikorski, który po dobrym sezonie 2010/11 został sprzedany do Polonii Warszawa za 3,1 miliona złotych w pakiecie z Robertem Jeżem. Mniej szczęścia miał Marokańczyk Noureddine Zaanani, który był na testach przed rozpoczęciem bieżących rozgrywek. Podolski chwalił go mówiąc, że jest szybki i nie boi się gry jeden na jednego. Trenerowi Adamowi Nawałce to jednak nie wystarczyło.
Jeśli idzie o personalia Kameruńczyka, to są one trzymane w tajemnicy. - Nazwisko jest trudne do wymówienia. Zresztą nie zamierzamy go ujawniać, dopóki zawodnik się u nas nie zjawi. Nie chcemy zapeszać - mówią w zabrzańskim klubie.
Inaczej rzecz ma się z Trytką, który z powodu kontuzji nie grał w piłkę od dziewięciu miesięcy. Ten rok rozpoczął od treningów z zespołem Młodej Ekstraklasy Jagiellonii Białystok. Teraz ćwiczy z pierwszoligową Polonią Bytom. Jednak drzwi do szatni Górnika są dla niego otwarte. Musiałby tylko zgodzić się na dwutygodniowe testy. A jeśli zaliczyłby je pozytywnie, to musiałby jeszcze zaakceptować kontrakt na poziomie rzędu kilku tysięcy złotych. Ta umowa miałaby obowiązywać do końca tego sezonu. Później byłaby możliwa podwyżka. Na razie Trytko nie może liczyć na wielkie zarobki, bowiem zabrzanie mają bardzo mało wolnych środków.
Szkoleniowiec Górnika zabiega o wzmocnienie linii ataku od grudnia. W tej chwili ma w kadrze tylko dwóch napastników: Arkadiusza Milika i Michała Zielińskiego. Na szpicy mogą też grać Prejuce Nakoulma i Marcin Wodecki. Problem w tym, że Nakoulma zdecydowanie lepiej czuje się na skrzydle, a Wodecki po raz ostatni błyszczał w napadzie jesienią 2007 roku, kiedy był liderem strzelców w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy.
Warto dodać, iż Górnik zrezygnował ze ściągania w tym okienku prawego obrońcy Viktorii Żiżkov Mateusza Słodowego. W Zabrzu ma się on zjawić dopiero latem. Do tego czasu prawą obronę ma zabezpieczać Michał Bemben.
Osiemnastka Górnika na mecz z Legią
Trener Górnika, Adam Nawałka wyznaczył już osiemnastu piłkarzy na niedzielny mecz 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy z Legią Warszawa (g. 17:00). W kadrze jest czterech potencjalnych debiutantów: Norbert Witkowski, Oleksandr Szeweluchin, Błażej Telichowski i Michał Zieliński.
Poza kadrą na niedzielny mecz znaleźli się Mateusz Sławik, Paweł Thomik, Adam Danch, Gabriel Nowak i Maciej Bębenek.
Kadra Górnika na mecz z Legią Warszawa:
Bramkarze: Łukasz Skorupski, Norbert Witkowski.
Obrońcy: Michał Bemben, Mariusz Magiera, Adam Marciniak, Michał Pazdan, Oleksandr Szeweluchin, Błażej Telichowski.
Pomocnicy: Michał Jonczyk, Aleksander Kwiek, Krzysztof Mączyński, Paweł Olkowski, Michał Płonka, Mariusz Przybylski, Marcin Wodecki.
Napastnicy: Arkadiusz Milik, Prejuce Nakoulma, Michał Zieliński.
Aufgrund eingeschränkter Benutzerrechte werden nur die Namen und (falls vorhanden) Vorschau-Grafiken der Dateianhänge angezeigt Jetzt anmelden!
Nakoulma: Cała drużyna zagrała bardzo dobrze
Górnik Zabrze pokonał na własnym stadionie Legię Warszawa 2:0. Pierwszy na listę strzelców wpisał się reprezentant Burkina Faso – Prejuce Nakoulma. Po spotkaniu zawodnik przyznał, że to zwycięstwo to zasługa nie tylko jego, ale całej drużyny.
Ten mecz w Pana wykonaniu był znakomity, po raz kolejny już w tym sezonie.
Myślę że to nie tylko ja, ale też cała drużyna rozegrała bardzo dobre spotkanie. Podporządkowaliśmy się taktyce, jaką nam nakreślił trener, i to dało efekt, którym była wygrana.
Czy Legia Was czymś zaskoczyła? Tak wyobrażaliście sobie ten mecz?
Na pewno nie, ale wiedzieliśmy, jak Legia będzie grała, dlatego postawiliśmy jej trudne warunki, więc rywale nie mogli grać tak, jak chcieli.
Czy po powrocie z Pucharu Narodów Afryki zaskoczyła Pana pogoda w Polsce?
Tak. Tydzień czy pięć dni temu graliśmy przy temperaturze dodatniej. Taka właśnie pogoda mi odpowiadała.
Czy widząc boisko w piątek, miał Pan przypuszczenia, że mecz może się nie odbyć w niedzielę?
Przed spotkaniem nie zwracałem uwagi na boisko. Dopiero dziś, chodząc po murawie, mogłem się bliżej przyjrzeć murawie.
Na co stać Górnik Zabrze w rundzie rewanżowej?
Będziemy starać się grać o zwycięstwo w każdym meczu i zobaczymy, co z naszych starań wyniknie.
W momencie, gdy przyjmował Pan piłkę przy akcji, po której padła bramka, dotknął Pan futbolówki ręką?
Chyba tak, ale przy przyjęciu miałem ręce blisko ciała. W związku z tym myślę że sędzia także to widział i uznał, że to nie było celowe zagranie.
Czy były w Waszej drużynie jakieś obawy przed meczem z Legią? Czy czuliście respekt przed zespołem dowodzonym przez Macieja Skorżę?
Nie baliśmy się. Na pewno czuliśmy respekt. W końcu jest to zespół, który gra w europejskich pucharach. Aczkolwiek my także mamy dobrych piłkarzy i wiemy, na co nas stać.
Przybylskiego czeka badanie USG
W poniedziałek Mariusz Przybylski przejdzie badanie USG, które da odpowiedź na pytanie, jaki jest stan stawu skokowego pomocnika Górnika Zabrze. Piłkarz jest dobrej myśli, jednak nie chce prognozować, jak długo potrwa jego przerwa w grze.
- To była przypadkowa sytuacja. Trafiłem w podbicie rywala, noga mi się wykręciła i okazało się, że coś jest nie tak ze stawem skokowym. Zmartwiła mnie ta sytuacja, ale nie byłem w stanie grać dalej. Zobaczymy co przyniesie badanie USG - zastanawia się Mariusz.
Przybylskiego w 19. minucie spotkania zmienił strzelec drugiej bramki, Mariusz Magiera.
Aufgrund eingeschränkter Benutzerrechte werden nur die Namen und (falls vorhanden) Vorschau-Grafiken der Dateianhänge angezeigt Jetzt anmelden!
Nakoulma i Pazdan w "11" kolejki Ligi+ Extra
W niedzielnym podsumowaniu 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Liga+ Extra w Canal Plus Sport zaprezentowana została jedenastka wyróżniających się w kolejce piłkarzy. W tym gronie znalazło się dwóch piłkarzy Górnika Zabrze.
Już po raz piąty w tym sezonie do "11" kolejki przez ekspertów Canal Plus nominowany został Prejuce Nakoulma. Jego efektowny rajd i piękny strzał, dający Górnikowi prowadzenie w meczu z Legią, podobał się nie tylko kibicom zgromadzonym na stadionie w Zabrzu.
Drugim z wyróżnionych piłkarzy jest Michał Pazdan, który umiejętnie dyrygował linią obrony, a w końcówce pierwszej połowy wybił piłkę zmierzającą do bramki po błędzie Łukasza Skorupskiego.
Wypowiedzi piłkarzy po meczu Górnik - Legia
Paweł Olkowski (Górnik): - Już w sparingach nasza gra wyglądała bardzo dobrze. Mieliśmy siły na cały mecz. Mogliśmy nawet grać z Legią jeszcze dłużej. Szczęście sprzyja lepszym. Mogliśmy strzelić więcej bramek, ale cieszmy się z tego, co jest.
Ivica Vrdoljak (Legia): - W spotkanie z Górnikiem nie weszliśmy dobrze. Rywal stosował wysoki pressing, co okazało się kluczem do jego zwycięstwa. Później straciliśmy bramkę, która nie powinna paść. Wszyscy wiemy, że jesteśmy lepszą drużyną od Górnika, jednak nie walczyliśmy na boisku. Boli strata drugiej pozycji, musimy teraz zwracać uwagę na kolejną drużynę. Mogliśmy się dzisiaj zbliżyć do lidera - za tydzień interesuje nas tylko zwycięstwo.
Janusz Gol (Legia): - Nakoulma dostał w rękę, ale sędzia uznał, że było to czyste zagranie i powiedział, że w takiej sytuacji nie odgwizdałby nawet rzutu karnego. No nic, arbitrzy się mylą, my też...
Mariusz Magiera (Górnik): - To nie był strzał, ale dośrodkowanie. Piłka nieoczekiwanie zmieniła kierunek, nikt jej nie dotknął i wpadła do siatki. I dobrze, że nikt jej nie dotknął (śmiech). Mecze z Legią zwykle są ciężkie, oni w pucharach prezentowali się bardzo dobrze. Konsekwencją w grze byliśmy w stanie wygrać. I tak się stało.
W Bełchatowie bez Przybylskiego?
Mariusz Przybylski doznał kontuzji w meczu z Legią. W najbliższej kolejce raczej nie zagra.
Pomocnik Górnika ledwie kwadrans pograł w niedzielnym meczu z warszawianami. Przybylskiego trzeba było znieść na noszach, gdy po jednym ze starć doznał urazu nogi. Kiedy wróci do treningów? Dzisiaj zawodnik przejdzie badanie USG, które pokaże czy uraz stawu skokowego jest poważny i jak długo musi pauzować.
Glosowac panowie Szlachta!!!!!!!
Bramkę Prejuca Nakoulmy strzeloną Legii Warszawa śmiało można nazwać trafieniem minionej kolejki Ekstraklasy. Serwis 101greatgoals.com nominował gola zawodnika Górnika, do bramki minionego tygodnia na świecie. Warto oddać głos, oczywiście na Prezesa!
http://www.101greatgoals.com/top-goals/v...of-the-week-50/
GLOSOWAC NA PREZESA!!!!!!!!!!
Uraz Mariusza Przybylskiego to nic poważnego
Niedzielny mecz z Legią Warszawa skończył się dla Mariusza Przybylskiego bardzo wcześnie. Wszystko przez kontuzję stawu skokowego prawej nogi, przez którą pomocnik Górnika opuścił boisko na noszach. W poniedziałek piłkarz przeszedł dokładne badania i poznał diagnozę.
- Mam naciągnięte więzadło piszczelowo-strzałkowe - tłumaczy Mariusz. - Przez kilka dni będę musiał się oszczędzać, bo noga jeszcze boli. Całe szczęście, że kości pozostały całe - odetchnął z ulgą Przybylski, który w poniedziałek trenował z resztą drużyny w siłowni, ale na boisko już nie wyszedł.
Choć piłkarz zauważył poprawę, to jego występ w kolejnym meczu stanął pod dużym znakiem zapytania. Wszystko zależy od tego, kiedy minie ból. Dopiero wtedy zawodnik wróci do treningów z pełnym obciążeniem.
Mimo kontuzji, Przybylski po meczu z Legią może być jednak częściowo zadowolony. Drużyna wygrała, a drugą z bramek zdobył Mariusz Magiera, który zmienił właśnie defensywnego pomocnika. Były gracz Rakowa Częstochowa i Polonii Bytom doczekał się również kołyski, dla urodzonej 6 grudnia córki. - Kołyska była planowana na ostatni mecz rundy jesiennej z Widzewem, ale nic z tego nie wyszło. Teraz okazja była podwójna, bo 16 grudnia Adamowi Marciniakowi urodził się syn. Było się z czego cieszyć - kończy Przybylski.
Piłkarze Górnika wyróżnieni za mecz z Legią
Niedzielny występ piłkarzy Górnika przypadł do gustu przedstawicielom mediów. W zestawieniach najlepszej jedenastki 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy przewijają się nazwiska pięciu graczy 14-krotnego mistrza Polski.
Piłkarze Górnika w jedenastkach 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy:
Liga+ Extra w Canal Plus Sport: Pazdan, Nakoulma
Magazyn T-Mobile Ekstraklasy w Polsat Futbol: Pazdan, Nakoulma
Sport: Pazdan, Olkowski, Nakoulma
Przegląd Sportowy: Pazdan, Nakoulma
Ekstraklasa.wp.pl: Magiera, Nakoulma
SportoweFakty.pl: Szeweluchin, Olkowski, Nakoulma / w rezerwie: Magiera
Ekstraklasa.net: Pazdan, Magiera, Olkowski, Nakoulma
Łukasz Skorupski bliżej TSG 1899 Hoffenheim
Wiele wskazuje na to, że Łukasz Skorupski niedługo zamieni Górnika Zabrze na TSG 1899 Hoffenheim. Klub Bundesligi od dłuższego czasu interesuje się polskim bramkarzem. Przedstawiciel Wieśniaków był na ostatnim meczu Górnika z Legią Warszawa (2:0) i wyjechał zachwycony - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".
Górnik wycenia Skorupskiego na 1,5 mln euro i istnieje wielka szansa, że w lecie dokładnie takie pieniądze otrzyma. Niemcy już wcześniej składali ofertę za Polaka, ale o połowę niższą. Teraz cena za bramkarza wzrosła, podobnie jak zainteresowanie zawodnikiem. To sprawia, że Hoffenheim będzie zmuszony do głębszego sięgnięcia do kieszeni.
Jeszcze więcej można dostać za Prejuce'a Nakoulmę, który do Zabrza jest wypożyczony z Bogdanki Łęczna (Górnik posiada opcję pierwokupu). Daniel Weber, menedżer reprezentanta Burkina Faso, zdradził, że aż dziesięć klubów Bundesligi interesuje się jego klientem. Cena? - Jeśli strzeli wiosną 10 goli, uzyskamy za niego 3 mln euro - mówi.
Michał Pazdan na celowniku Wisły Kraków
W Górniku Zabrze stracili nadzieję na zatrzymanie Michała Pazdana. Przy Roosevelta mówią, że o piłkarza mocno zabiega Wisła Kraków.
Działacze śląskiego klubu rozmawiali z Pazdanem przy okazji podpisywania z nim ugody na spłatę zaległych 300 tysięcy złotych. Wtedy pytali, czy mogą mieć jeszcze nadzieję na rozmowy dotyczące przedłużenia wygasającego 30 czerwca kontraktu. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że kapitan zespołu ma trzy ciekawe opcje do wyboru. Chodzi o Wisłę, Jagiellonię Białystok i klub ligi holenderskiej.
Oczywiście perspektywa występów w ekipie 13-krotnego mistrza Polski jest dla Michała najbardziej kusząca. – Sygnały z Wisły do nas dochodzą, ale oficjalna oferta jeszcze nie wpłynęła – wyjaśnia Ryszard Szuster, menedżer gracza. – Kraków byłby jednak naturalnym wyborem, bo Michał stamtąd pochodzi, a trzy lata temu był już jedną nogą w Wiśle – dodaje Szuster.
Latem 2009 roku Maciej Skorża, ówczesny trener zespołu Białej Gwiazdy, zaprosił Pazdana na treningi. Kilka dni uważnie mu się przyglądał, a potem zdecydował, że ten piłkarz bardzo by mu się przydał. Górnik podyktował cenę – milion złotych plus VAT. Negocjacje miały ruszyć po pucharowym dwumeczu z Levadią Tallin. Jednak Wisła tamtą rywalizację przegrała (1:1, 0:1), odpadła z gry o Ligę Mistrzów i właściciel klubu Bogusław Cupiał trzasnął pięścią w stół stwierdzając, że po takim występie żadnych pieniędzy na nowych piłkarzy wykładał nie będzie. Teraz za Pazdana płacić nie trzeba.
- Ja mogę powiedzieć jedynie tyle, że na początku kwietnia Michał chciałby podpisać nową umowę. Taki jest plan, choć może on jeszcze ulec zmianie, bo przecież w życiu różnie bywa. W tej chwili zgłosił się do nas klub z Holandii. Nie jest to zespół z wielkiej trójki (Ajax, Feyenoord, PSV), ale mówimy o dobrej drużynie. Jej wysłannicy oglądali już DVD z występami Michała, a teraz będą mu się przyglądali na żywo - opowiada Szuster.
Generalnie zarówno Wisła, jak i Holendrzy muszą się spieszyć. Z ustaleń wynika, że zawodnik dostał też bardzo konkretną propozycję z Jagiellonii Białystok. Trener Tomasz Hajto grał z Pazdanem w Górniku i nigdy nie krył, że bardzo ceni 24-letniego obrońcę. - On będzie kiedyś wielkim piłkarzem - prognozował Hajto cztery lata temu.
Pazdan może wielkim graczem nie został, ale na pewno jest obecnie na fali wznoszącej. Stał się bowiem dobrym specjalistą od czarnej roboty.
Fakt: Gorawski rujnuje Górnika
Zagrał w ledwie sześciu spotkaniach w ekstraklasie i dwunastu w pierwszej lidze, ale takich pieniędzy w klubie z Zabrza nie zarobił w ostatnim czasie żaden z piłkarzy! Najpierw Damian Gorawski wyciągnął od Górnika 780 000 złotych zaległych wypłat, a teraz walczy o kolejne 800 tysięcy. Tym razem chodzi o prowizję ze swojego transferu.
To miała być jedna z najwyższych prowizji menedżerskich w historii polskiego futbolu. Za transfer Damiana Gorawskiego zimą 2009 roku do Górnika Zabrze jego menedżer Jarosław Kołakowski miał otrzymać 1,3 mln zł. Umowa była podpisana pomiędzy nim, a śląskim klubem, którym zarządzał wtedy Jędrzej Jędrych (45 l.).
Z obiecanej olbrzymiej kwoty Kołakowski otrzymał pół miliona. O pozostałą część należności menedżer przestał walczyć z Górnikiem, gdzie notorycznie brakuje ostatnio pieniędzy. Scedował natomiast prawa z należnej mu prowizji na... Gorawskiego.
Były reprezentant Polski od ponad dwóch lat nie gra już w wyczynowo piłkę. Walczy jednak z zabrzańskim klubem o 800 tys. zł. „Gora” chciał się polubownie dogadać ze swoim byłym pracodawcą na temat pieniędzy z prowizji ze swojego transferu. Chodziło o znacznie mniejszą kwotę. Klub z Zabrza, który ma w tej chwili spore problemy finansowe, nie zgodził się jednak na takie rozwiązanie, kwestionując zresztą cesję wykonaną przez menedżera Kołakowskiego na piłkarza. W tej sytuacji cała sprawa trafi na wokandę sądową. Będzie się toczyła przed Sądem Okręgowym w Gliwicach. Wiele wskazuje na to, że zażywający teraz radości życia Damian Gorawski po raz kolejny może zagrać na nosie piłkarskim działaczom Górnika
Kiedyś będę najlepszy piłkarz w Afryce. Zagram jeszcze w wielkim klubie...
Z leżącego w Zachodniej Afryce miasta Wagadugu, trafił do jednej z najbardziej wysuniętych na wschód Polski wsi. Tam zaczął wspinaczkę po kolejnych ligowych szczeblach, aż dotarł niemal na sam szczyt. Zrobiło się o nim głośno, bo gra świetne spotkania i strzela jeszcze lepsze gole, ale też z powodu urzekających publiczność, pomeczowych wypowiedzi. Szczególnie na temat kogutów, które dostaje w nagrodę za dobre występy. Postanowiliśmy go odwiedzić i porozmawiać trochę dłużej, ale trzeba przyznać, że to wcale nie taka prosta sprawa.
Po pierwsze, chętnych na wywiady ma całą kolejkę, a po drugie, jak już się z nami umówił, to najchętniej podczas rozmowy by milczał. W ogóle, to umówiliśmy się na 18:00, ale niemal godzinę kazał na siebie czekać pod szatnią, po czym wyszedł i stwierdził: - Tylko szybko, bo mi się spieszy. Najlepiej to zróbmy ten wywiad jutro przez telefon...
Nie daliśmy się jednak zbyć tak łatwo: - Nie ma szans. Chociaż pół godziny musimy pogadać. - O kurde, tyle pytania?! - zdziwił się Prejuce, ale ostatecznie pogadaliśmy jeszcze dłużej. Choć to dość specyficzna rozmowa.
- No, nie ma lekko.
- O kurde, zobaczymy, ale ja nie odpowiem na wszystkie pytanie.
- Są łatwe. Może najpierw powiedz, czy w poniedziałek zagrasz w Bełchatowie, czy lecisz na zgrupowanie swojej reprezentacji i mecz z Marokiem?
- Ten temat, jeszcze nie wiadomo.
- Czemu? Już nie zostało wiele czasu
- Na ten temat na pewno nie będziemy gadać, bo muszę najpierw ustalić z klubem.
- Dla ciebie gra w kadrze Burkina Faso jest czymś ważnym?
- Na pewno, ale myślę, że gra w Górniku też jest ważna. Muszę ustalić wszystko z klubem.
- Ale chodzi mi o to, co ty sam wolałbyś wybrać, a nie o to, co ustalicie z klubem.
- Unikam temat. Na pewno będę musiał porozmawiać tu i tu. I zobaczymy.
- Skoro tak, to może opowiedz coś chociaż o swojej ojczyźnie. Nigdy tam nie byłem i chciałbym się dowiedzieć jak jest w Burkina Faso.
- Na pewno to jest fajny kraj. W porządku ludzie, miłe i kulturalne. Co jeszcze mogę powiedzieć?
- Może powiedz czym się różni od Polski.
- Jedzenie i kultura nie mamy taka sama. Sposób życia też nie jest tak samo. No i tyle.
- A jak się żyje w Burkina Faso?
- Zależy u kogo i jaki masz stan życia. Wszędzie jest lepiej i też jest gorzej, więc myślę, że to u każdego człowieka inaczej. Jak se żyje i jaki ma dorobek.
- Chodzi mi o bardziej ogólne rzeczy, na przykład, nie wiem, że śpicie tam wszyscy do południa, nikt rano nie wstaje.
- Na pewno nie. Przecież każdy musi mieć coś do życia, więc rano pracuje.
- Są jakieś podobieństwa do Polski?
- Tutaj dużo ludzie są katolikami i u nas też. I co jeszcze... I tyle mogę powiedzieć na ten temat.
- Coś słabą reklamę robisz swojej ojczyźnie. Jakbyś coś powiedział, to może ludzie zaczęliby tam podróżować.
- Są dużo miejsca, żeby je odwiedzić. Myślę, że warto pojechać.
- Jak nie chcesz opowiadać o Burkina Faso, to powiedz jak to się stało, że stamtąd wyjechałeś i trafiłeś do Polski?
- Unikam ten temat! Od razu mówię do każdy dziennikarz, że unikam ten temat.
- To może najwyższa pora przestać unikać?
- Na pewno nie!
- Dlaczego? Czekałem tyle na ciebie na tym deszczu i wietrze, a ty teraz nie chcesz odpowiedzieć?
- Bardzo przepraszam, ale unikam, po prostu, ten temat.
- Tak całkowicie?
- Tak całkowicie, nie mogę, przepraszam.
- Dobra, to omijamy ten przyjazd. Pamiętasz pierwszy dzień w Polsce? Pierwsze wrażenie? Co sobie pomyślałeś?
- Zimno.
- Chciałeś wracać do Afryki?
- Na pewno chciałem, ale to... Chciałem, ale nie mogłem. I tyle.
- Wiedziałeś cokolwiek wcześniej o Polsce, zanim tu przyjechałeś?
- O papieżu tylko.
- Kompletnie nic więcej nie wiedziałeś, co cię może tu czekać?
- Nie, nie wiedziałem.
- Spodziewałeś się, że będzie lepiej czy gorzej?
- Wszędzie jest gorzej i lepiej, więc to było to i to. Było gorzej i było lepiej.
- A czego się nie spodziewałeś?
- Na pewno nie wiedziałem, że będzie tak zimno. Musiałem długo przyzwyczajać się do tego zimna.
- I już jest w porządku?
- Na pewno jest w porządku, ale nadal teraz też czuje jak jest zimno mi. Nie mogę się przyzwyczaić do tego zimna. Dalej jest problem, bo przed meczem muszę się smarować jakimś maść przeciwko zima, żeby mi nie było, aż tak zimno. Na pewno ten maść mi pomaga i to bardzo.
- Podobno z początku też było ciężko pod względem finansowym. W pierwszym polskim klubie grałeś chyba za 450 złotych miesięcznie?
- A skąd pan to wie, takie rzeczy?
- Przeczytałem w jakimś artykule, a to nie prawda?
- Jak pan przeczytał takie coś to może i jest prawda.
- No, ale skoro się pytam, to możesz zaprzeczyć, jeśli nieprawda.
- Na pewno nie dostałem tyle, takie pieniądze.
- Jeszcze mniejsze?
- Nie.
- Większe?
- No.
- Ale pewnie i tak było to wiele, wiele mniej niż zarabiasz teraz. Nie mogłeś sobie chyba pozwolić na żadne luksusy?
- Luksus to zawsze miałem, bo na przykład, nie płaciłem za mieszkanie ani nic. Nie musiałem się martwić.
- Teraz też chyba nie musisz i stać na jeszcze więcej. Masz fajne BMW. Nie mów, że ci się nie polepszyło?
- Mi na przykład te pieniądze nie kręcą i nie będą mnie kręcić, więc to, że wtedy zarabiałem tyle i teraz to, po prostu, jestem taki sam i nie ma problemu.
- To co cię kręci?
- Jak strzelam bramki. Jak moja drużyna dobrze gra.
- Czyli piłka. I chyba też dziewczyny?
- Dziewczyny... Też mnie nie kręcą.
- Nie? Kiedyś się ustawiały do ciebie w kolejkach...
- Już też mnie jakiś dziennikarz o to pytał i unikam temat.
- Dlatego, że masz teraz dziewczynę na stałe?
- Nieee. Unikam ten temat (śmiech).
- Wszystkiego unikasz. Malin kiedyś też unikałeś u jednego z prezesów w ogródku, a potem podobno ci posmakowały. Takie owoce...
- Takie czerwone. Później przychodziłem non stop i na maliny, wiem. To prawda. Posmakowały mi, no.
- Coś jeszcze ci w Polsce posmakowało, czego nie chciałeś próbować?
- Na przykład naleśników i do dzisiejszego dnia mi to smakuje i to bardzo.
- A pierogi?
- Pierogi nie lubię.
- Spotkałeś tu jakieś potrawy, przypominające te z Burkina Faso?
- Właśnie to jest ta różnica, że ludzie tam jedzą ryż ze sosem i jestem przyzwyczajony do tego, że w domu zawsze miałem ryż z sosem i właśnie są takie małe różnice po prostu. I ryż jest, jest, ale sosu brakuje. Teraz jem jednak to samo tutaj, co w Burkina. Wolę sobie ugotować jakiś ryż czy spaghetti.
- Sam sobie gotujesz?
- Rzadko, rzadko. Chodzę tak do restauracji.
- Te wszystkie koguty też ugotowałeś?
- O kurde... Ciągle o kogutów, o kogutów. Tu lewa kogutów, prawa też o kogutów. Koguty i koguty.
- Bo wszystkich ciekawi co z nimi robisz?
- Na razie są w kurniku.
- Mówiłeś, że przyrządzisz go po afrykańsku. Jak się robi koguta po afrykańsku, bo nie mogę jakoś tego rozszyfrować?
- Bo nie macie takiej samej przyprawy jak w Afryce.
- To tylko kwestia przyprawy? A co potem? Piecze się go?
- Co to za przyprawy, jakieś ostre, pikantne?
- Nie, to nie są ostre przyprawy. Te przyprawy na pewno jeszcze nie widziałem w Polsce. Nie, jeszcze nie widziałem. Chodzę codziennie do sklepu, non stop i nie widziałem. Jak byłem z kolegą w Hetmanie, to on przyjechał i non stop z tymi przyprawami, więc to mieliśmy okazję trochę.
- A może po tych przyprawach się lepiej gra?
- Lepiej chyba nie. Na pewno mi smakowało jedzenie. Czułem się jakbym był na przykład w domu.
- Czego ci jeszcze brakuje oprócz przypraw?
- Rodziny i kolegów. Ale wiele już mam kolegów tutaj i tak bardzo się nie nudzę.
- Co powiedzieli koledzy z Burkina Faso jak się dowiedzieli, że mieszkasz w Polsce? „Wracaj człowieku do domu”?
- Na pewno nie. Każdy wiedział jaki ja miałem cel zawsze jak byłem w domu, więc to nie było problem.
- Od kiedy taki miałeś cel, żeby być piłkarzem?
- Od małego.
- Skąd takie zamiłowanie do piłki?
- Mój tata był inspektor sportowy, więc to chyba mam od niego. Jak dorastałem, to już wiedziałem. W końcu mówiłem po prostu stop szkole i chciałem grać w piłkę.
- Tato pewnie był zadowolony?
- Rodzice nie byli tak do końca zadowoleni, bo wiedzieli, że tu jest kontuzja i możesz grać, a na drugi dzień można kończyć karierę. Bo to jest ryzyko. Akurat moja mama była taka, że nigdy za piłką nie była, tylko teraz już jest lepiej. Wcześniej to ona nie chciała, żebym grał w piłkę.
- Co byś robił, jakbyś nie grał? Może zostałbyś nauczycielem, bo podobno w Burkina Faso panuje spory analfabetyzm, a ty znasz jeszcze języki obce?
- No, nie wszystkie znają język. Ale nie wiem, nie wiem. Tak szczerze, to nigdy nie myślał, jakby nie grał, co bym zrobił.
- Oglądasz czasem mecze reprezentacji Polski? Co o niej myślisz?
- Myślę, że piłka nożna nie jest na papierze. Tak samo przed meczem z Legią myślał każdy, że nie możemy wygrać, ale to boisko jest i wygraliśmy. Na pewno, Polska ma dobra drużyna, są dobrzy piłkarze. Ja na przykład, mam wielki szacunek do Roberta Lewandowskiego, który dla mnie naprawdę jest dobry zawodnik. Mają szansę, żeby awansować z grupy.
- Ale ty nie zgodziłbyś się zagrać dla Polski?
- Nie. Mam swój kraj. Mogłem też zmienić, ale nie chciałem. Tak zadecydowałem. Każdy ma swoje mentalności i robi jak chce.
- Co cię najbardziej denerwuje w Polsce lub Polakach?
- W ekstraklasie nie czułem taki ten, ale jak grałem w Łęcznej, to czasami na wyjeździe ludzie dziwnie się zachowywali. Mieli jakiś różny punkt widzenia do czarnej skóry na przykład. I to była jedyna wada, ale myślę, że wszędzie takich jest trochę. Na początku to było coś strasznego, a teraz to już się nie przejmuje.
- Jakbym pojechał do Burkina Faso, to ludzie też by tak chyba reagowali?
- Nie, na pewno nie. Dużo ludzie tam mieszkają białe i nie ma problemu. Ale wszędzie są ludzie, co mają taki punkt widzenia na inny kolor skóry.
- A co ci się w Polsce podoba? Dyskoteki?
- Nie chodzę na dyskoteki.
- To taka oficjalna wersja.
- Nie. W ogóle nie chodzę.
- Więc jak spędzasz wolny czas?
- Czytam.
- Co?
- Książki.
- Jakie?
- Biografie.
- Czyje?
- Piłkarzy.
- Masz jakąś ulubioną?
- Nie mam, po prostu czytam biografie piłkarzy, którzy jest na rynku. Kończyłem Zidane, kończyłem Messiego, kończyłem Iniestę, kończyłem Drogbę i teraz Pele też kończyłem. Też czytam biografie o Afryce. Na przykład o Mandela. Czytam o Afryce jak wzięli wolność, więc mam te parę książki i czytam.
- Czyja biografia cię najbardziej urzekła?
- Drogba. Tak samo Eto’o. Zidane też mówi, że zrobił wielka kariera na koniec, ale długo czekał na to, bo na początku mu nie było łatwo. Jak poszedł do Juventusu, to był jego pierwszy wielki klub i miał ciężko tam. Czasami nawet na treningach rzygał krew i coś takiego, to na pewno nie było lekko. Drogba też miał ciężka kontuzja, złamana noga i musiał sobie radzić z tym.
- Twoja biografia też mogłaby być ciekawa?
- Nie wiem, zobaczymy jak skończę karierę. Na pewno jeszcze nie jestem gwiazda i muszę dużo popracować i trenować, żeby osiągnąć wielki cel, że kiedyś będę najlepszy piłkarz w Afryce. Każdy ma swoje marzenia.
- A ty masz jeszcze jakieś inne?
- Chciałbym grać w najsilniejsza liga i najsilniejsza drużyna.
- Jaką drużynę masz na myśli? Barcelonę?
- Nie wiem, czy zdążę do Barcelony, ale na pewno wierzę, że zagram jeszcze w wielkim klubie. Nie wiem tylko gdzie.
- Jakbyś mógł wybierać, to gdzie byś chciał grać?
- Lubiłem Manchester, ale teraz to na pewno nie jest już to. Mają dobre piłkarze w napadzie. Welbeck, Rooney, Berbatov, Hernandez – to są klasowi napastnicy.
- To może Hiszpania?
- Myślę, że tam jest najlepsza liga w dzisiejszym dniu, bo tam grają najlepsze piłkarze.
- I jest ciepło, więc pewnie tam byłoby ci najlepiej? Mourinho jeszcze nie dzwonił?
- Mourinho jeszcze mnie nie zna, ale kiedyś usłyszy o mnie.
- Może by cię poznał jakbyś zagrał z Górnikiem w pucharach europejskich?
- To na pewno jest dobra droga. Są piłkarze, które grali tutaj i grali przeciwko Juventusu czy Real Madryt, więc to jest najlepsza droga do tego.
- Oglądałeś w czwartek mecze Wisły i Legii w Lidze Europy?
- Tak. Myślę, że... W pierwszym meczu mieli tyle okazja, że mogli to wygrać tak na spokojnie. Tu jest klucz do tego, grać w tym pierwszym meczu.
- Brakowało im takiego napastnika jak ty, może wtedy by coś strzelili? Jak to jest, że mówisz w telewizji, że zapakujesz bramkę Legii i potem faktycznie pakujesz? Udało się przypadkiem?
- Wierzę w siebie na pewno. Tak samo jak wierzę w kolega moje. Miałem szczęście, ale pamiętam kilka meczów, które nie mogłem strzelić, a miałem lepiej okazje do strzelenia niż teraz i nie wykorzystałem. Po prostu, to był mojego dnia i dobry strzał i tak.
- Ile jeszcze zamierzasz dostać kogutów?
- Dla mnie się nie liczą te kogutów. Dla mnie się liczy drużyna i wolałbym, żebyśmy wygrał 1:0 i nawet jakbym nie strzelił bramki, niż strzelać na remis czy przegrany mecz.
- Pamiętasz pewnie jak po meczu powiedziałeś o kogucie, że „będziesz go zjadł”. Wiesz dlaczego to wywołało tyle radości?
- Wiem, wiem już o co to chodziło, że odmienia się.
- Napisaliśmy ostatnio po meczu Górnika: „Tytuł dla Legii? Będę go zjadł”...
- To wy tak pisali... Wy piszecie takie te coś. Zagraliśmy po prostu dobrze. Na razie Śląsk prowadzi i myślę, że nie oddają tak po prostu, bo mają dobra drużyna. Są na razie faworytami.
- Masz jakiegoś napastnika, na którym się wzorujesz?
- Od małego zawsze lubiłem Ronaldo z Brazylii. Ale ja też mam swój styl grania. Lubiłem go, bo był dobry, szybki, dynamiczny. Teraz dobry jest Messi. Lubie Xavi i Iniesta, bo to są też inteligentni piłkarze.
- Kto jest najlepszym napastnikiem w polskiej lidze? Rudniew? Ljuboja? A może Nakoulma?
- Kto prowadzi w klasyfikacji: Rudniew. Czyli to on jest najlepszy.
- Która bramka strzelona na polskich boiskach jest dla ciebie najważniejsza?
- Ta bramka, która mi szczerze dała radość, to ta bramka z Jagiellonią, kiedy ten mecz graliśmy bardzo dobrze do osiemdziesiąta pierwsza czy druga minuta. I strzeliłem na 1:0. Wcześniej mieliśmy dużo okazji i nie mogliśmy strzelić i to był trudniejszy mecz, bo musieliśmy to wygrać, bo przegraliśmy chyba cztery mecze pod rząd. Ten gol mi dał duża radość.
- A którego trenera najbardziej zapamiętałeś z pobytu w Polsce. Może któregoś szczególnie lubisz albo bardzo nie lubisz?
- Nie jestem tak, że zawsze mam jakieś złe myślenie o człowieka, więc myślę, że...
(Akurat przechodzi Adam Nawałka: - Ooo, Preji, to wywiad rzeka, co? Autoryzacja później prawda?)
- Trener poszedł, to teraz możesz szczerze odpowiedzieć.
- Nieee. Tak szczerze, to jeszcze nie miałem żadnego problemu z trenerami, tylko myślę, że jestem spokojny i się nie obrażę. Robię tylko, co mam robić i tylko tyle, więc nie mam jakichś problemów z trenerami, może oni mieli kiedyś problem ze mną, ale nie wiem.
- Czym się różniły treningi w Burkina Faso od tych w Polsce?
- Myślę, że tutaj jest inaczej, bo dużo dokładamy do tego bardzo na siłowni. I to jest jedyna różnica. Tam mieliśmy non stop piłki i jakieś kilka ćwiczenia dynamiczne, a tutaj to są też ćwiczenia piłki, ale też jest ta duża siłownia.
- Sam wpadłeś na taki pomysł, że chcesz wyjechać grać do Europy i szukałeś takiej możliwości, czy po prostu trafiła się jakaś okazja i wtedy dopiero się na to zdecydowałeś?
- Nadal wracanie do tego tematu. Kiedyś na pewno będę odpowiadał o tym, to zadzwonisz wtedy i wszystko opowiem. Na razie nie jest moment, żebym gadał na ten temat.
- Czemu nie teraz? Wiążą się z tym jakieś niemiłe wspomnienia?
- Są niemiłe. Zawsze na początku jak coś zaczyna, to możesz trafić na dobrego ludzi i dobry moment i wszystko jest ok. Tak samo możesz trafić w złym momenta i zły ludzi. Na pewno kiedyś będzie czas, że opowiem o tym i tak samo jak miałem niemiłe wspomnienia z Widzewa. Myślę, że będzie moment, żeby tego po prostu gadał.
- Dobra, to nie nalegam, ale chyba możesz coś opowiedzieć o swoim mieście – Wagadugu?
- To jest stolica Burkina Faso.
- To wiem, ale może opowiedz coś czego nie ma w internecie. Jak się tam żyje?
- Ja jestem tam od małego lat i nigdy nie miałem problemu, że na przykład ktoś atakował drugiego albo ktoś zabił komuś. Ale na pewno są miejsca, że nie można do późna chodzić, bo są takie słuchy, że tutaj jest źle, tutaj jest źle. Ja akurat jeszcze nie trafiłem do tego na szczęście i nie mogę tego potwierdzić. Fajne miejsce do życia. Jak mam wolny czas, to wolę lecieć do domu i na przykład być tam z rodzina. Jest ciepło i są ciekawe miejsca, żeby zobaczyć. I to jest ten moment tylko, kiedy mogę iść się zabawić i chodzić gdzieś z kolegami i świętować troszkę z rodziną.
- W Polsce się nie bawisz?
- Nie chodzę, bo myślę, że jak jestem tutaj, to muszę się po prostu koncentrować na piłce. A jak mam przerwa, to jest czas na zabawę. Jak jest czas na pracę, to też muszę się do tego układać.
- Podobno słuchasz hip-hopu?
- Tak, tak, słucham sobie.
- Znasz może jakichś polskich raperów?
- Nie, nie próbowałem, nie słyszałem. Czasami się śmiałem na przykład jak słuchałem jakiś disco polo i to tyle, a tak to akurat nie.
- W ogóle nie słuchasz polskiej muzyki? Nie znasz żadnych wykonawców?
- Lubię na przykład „Feel”. Jest jakaś inna jeszcze... Kasia Wilk czy coś takiego i jest jakaś Anna jeszcze.
- Jaka Anna?
- Taka kobieta.
- Może Ania Wyszkoni?
- Nie, nie Doda.
- A co śpiewa?
- Ona śpiewa „to nie tak jak myślisz”, taka piosenka ma jedna. Poczekaj, poszukam na „youtube”. Pomogę ci... Edyta Górniak!
- No, a hip-hopu jakiego słuchasz? Francuskiego?
- Francuski troszkę, ale najbardziej amerykański. Lubię 50 Centa, Akona, lubię Puff Daddy. Lubię hip-hopu z Ameryki. Ale słucham też muzyka z Burkina, z Wybrzeże Kości, z Nigerii, z Ghany. Czasami lubię też tych rytmów z Portugalii albo Brazylii, takie gorące jakieś piosenki. Ogólnie dużo też z Afryki.
- Właśnie, jak już przy niej jesteśmy, to powiedz jak tam było na Pucharze Narodów Afryki?
- Na pewno spełnienie to moich marzeń, żeby tam zagrać. Myślę jednak, że jeszcze będę tam grał. Nie chcieliśmy tak ruszyć szybko i przegrać te mecze, ale to tak jak mówię, nadal się uczymy i to będzie czas, że na pewno będziemy dobrze grać. Albo wygramy puchar.
- Jak to było z tym prezydentem Burkina Faso? Faktycznie to on kazał dołączyć cię do kadry?
- Tak szczerze mówiąc, to chodzą jakieś takie słuchy, ale to podobno jakiś dziennikarz z Polski zadzwonił do swojego kolega z Burkina i on mu tak nagadał podobno. Ja się nie będę wtrącał, ale nie dostałem nic od prezydenta kraju, tylko od prezydenta federacji dostałem telefon i później od trenera. I to tyle, nic nie wiem więcej.
- Rodzina cię odwiedzała w Polsce?
- Nie, nie.
- Czemu? Nie zaprosiłeś ich, czy nie chcieli do ciebie przyjechać?
- Teraz czekam, bo moja siostra na pewno leci, ale nie wiem czy tutaj, czy we Francji, bo ona ma iść na studia. Mam brata jeszcze w domie, ale on jest za młody. Ma jedenaście lat.
- Też rośnie na piłkarza?
- Na razie szkoła. Nie wiem. Ja jestem z taka rodzina, że oprócz mnie, moja siostra i mój brat nie dostali jeszcze jakichś. Zawsze u nas w domu, to mieliśmy jakąś wolność. Każdy miał coś do powiedzenia. Mieliśmy tak, że zawsze można było porozmawiać z tatem, z mamą. Jak on zdecyduje, żeby grać, to już nie będzie takiej przeszkody jak u mnie, bo moja mama nie chciała żebym wyjechał, bo byłem pierwszego syna i ona nie chciała, żebym pojechał tak daleko. Brat jak będzie chciał grać, to na pewno mu pomogę i ja chciałbym, żeby on grać, ale to jest jego decyzja.
- Jak po przyjeździe do Polski zadzwoniłeś do mamy, to co powiedziała? Że masz wracać do domu?
- Nie, bo ja tak postanowiłem i na pewno mogę powiedzieć, że byłem twardy. Tak samo jak czytałem książki o Drogbie czy Eto’o, to też mieli dużo problemów. Bali się na początku, bo to obcy kraj, też nie wiedzieli jak to, tak samo jak u mnie. Myślę, że każdy człowiek, który się decyduje na takie coś, to musi być twardy i obojętnie co się stanie, to musi po prostu wierzyć, że dojdzie do swojego celu. Sukces na pewno nie przyjdzie łatwo, a jak ktoś będzie twardy i wierzy w swojego cela, to na pewno dojdzie do niego.
- Jesteś raczej takim człowiekiem, że wolisz być wśród ludzi, czy bardziej lubisz spędzać czas w samotności?
- Akurat jestem tak, że bardzo lubię sam być, bo lubię czytać. Słuchać muzykę. Najbardziej chcę być sam jak przegrywam mecze, bo wtedy nie lubię gadać.
- Gdybyś miał się zareklamować jako piłkarz, to co byś powiedział? Jakie są twoje najlepsze cechy na boisku?
- A oglądasz mnie w telewizji?
- Tak, ale chcę wiedzieć, co ty uważasz za swoje najmocniejsze strony.
- Kiedyś jakiś dziennikarz mnie tak pytał i mu powiedziałem, żeby napisał co uważa i nic nie napisał. Zresztą, tak szczerze, to robię wywiady, ale nie czytam gazety. Bo sam mam jakiś pogląd na temat i nie czytam, co ludzie piszą o mnie. Nie przejmuję się, co ludzie gadają o mnie. Wystarczy ludzie, które mnie znają. Tak samo ostatnio jakiś dziennikarz powiedział, że wróciłem z reprezentacji i mam jakieś plany i nie będzie mi się chciało grać, więc odpowiedziałem mu, że wystarczy, że moja drużyna i ludzie, dla które pracuję, wiedzą jaki mam cel i co sobie myślę.
- Oglądasz jakieś filmy?
- Tak, najbardziej lubię filmy akcji. Czasami też oglądam jakieś komedie. Kiepski świat na przykład, taki polski śmieszny. Najbardziej nie lubię serialów, bo to niefajne. Spędzam też dużo czasu na „skypie”, rozmawiam z kolegami czy z rodziną. Mam sporo rzeczy do robienia w domu.
- Pamiętasz na pewno mecz z Polonią w Warszawie i gola, którego tam strzeliłeś. Pomagałeś sobie przy nim ręką, a potem powiedziałeś, że nie było ręki...
- A ja też zadam ci pytanie. Jeśli pan widział, że była ręka, to po co jakiś dziennikarz wchodzi i mnie pyta znowu, czy była ręka, czy nie była. To po prostu dla mnie, nie wiem. On tam stał, widział, pokazywali, że była ręka,a on później mnie pyta, czy była ręka, czy nie było. Myślę, że słusznie mu odpowiedziałem, bo myślę, że też te pytania nie muszą być po meczu i każdy widział jak to było. Nie zagrałem to specjalnie. Wyszło jak wyszło i nie musieli robić jakąś taką. Prawda, że ludzie z Polonii byli wkurzone, ale to Maradona też tak strzelił i Henry tak strzelił i tak się zdarza. Piłka mi upadła na ręka i tak było. A jak dziennikarz się pyta, czy była, czy nie, to chyba nie musiał tego pytać, bo widział sam, że była ręka. W tym momencie głupio pytał, to tak odpowiedziałem, bo myślę, że to było słuszne. Sędzia to ciężki zawód i nie chciałbym go wykonywać. Trzeba szybko decyzja podejmować.
- Jakiegoś zawodu jeszcze nie chciałbyś wykonywać?
- Zawód, który bym nie chciał, bo to też jest duże ryzyko i ten, to być policjantem. Nie chciałbym poszedł do wojny na przykład, bo to są na pewno takie, że dzisiaj idziesz, a na drugi dzień możesz umrzeć. Albo ludzi, które demontują bombę czy coś. Zawsze się kierowałem po prostu jak moja rodzina. Charakter i osobowość mój tata i mama. Zawsze się tego trzymam i spróbuję być jak oni.
|
|
| 3.094 Beiträge
zitieren
Besucher
Forum Statistiken