|
|
Niemieckie kluby rozważają sprowadzenie bramkarza Górnika Zabrze Łukasza Skorupskiego.
Cena Polaka to 1,5 mln euro - pisze "Przegląd Sportowy".
Młodzieżowym reprezentantem Polski poważnie interesują się grające w Bundeslidze S.C. Freiburg i Hoffenheim. Zabrzanie informują jednak, że na razie żadnych konkretów nie ma. Cieszą się jednak, że ich bramkarz zaczął być dostrzegany.
Skorupski jest zabrzaninem, choć grę w piłkę rozpoczynał w tamtejszej Pogoni. Potem był już Górnik, z półrocznym wypożyczeniem do Ruchu Radzionków. Teraz jest pewnym punktem w jedenastce Adama Nawałki, choć w maju skończy dopiero 21 lat. Jesienią nie zagrał tylko w jednym meczu.
Interesowała się nim także Wisła Kraków.
Bośniacki pomocnik nie zagra w Górniku
Temat sprowadzenia Zaljko Zeby do Zabrza jest już nieaktualny. Jeszcze w pierwszym dniu przygotowań Górnika przed nowym sezonem szefowie klubu potwierdzali, że są poważnie zainteresowani sprowadzeniem na Roosevelta Zaljko Zeby, wysoko notowanego w swoim kraju pomocnika z Bośni. Zeba, gracza Żelezniczara Sarajewo. Podczas obecnego sezonu w drużynie lidera bośniackiej ekstraklasy rozegrał on piętnaście spotkań, zdobył sześć goli. Temat sprowadzenia Zeby do Zabrza jest już jednak nieaktualny.
- Trener Nawałka ma inną koncepcję gry, nie ma w niej miejsca dla Zeby - dowiedzieliśmy się od osoby związanej z klubem. Zeba wciąż nie ma podpisanego nowego kontraktu i nie wyklucza zagranicznego transferu.
Błażej Telichowski dla 2x45.com.pl: Chciał mnie klub, który w tabeli był wyżej od Górnika
- O co mam największy żal do Zagłębia? Mogłoby się to odbyć inaczej, chociażby trochę później, już po ostatniej kolejce. Podczas ogłaszania listy transferowej, czyli tak, jak się dzieje w innych klubach - mówi nam o swoim odsunięciu w Lubinie Błażej Telichowski, nowy obrońca Górnika Zabrze.
2x45.com.pl: - Rozmawialiśmy pięć miesięcy temu i mówił Pan, że Zagłębie nikogo się nie boi i jest w stanie grać jak równy z równym, z każdym rywalem...
Błażej Telichowski: - Czasami tak bywa. Wydawało mi się, że będzie to wyglądało zupełnie inaczej, że będę grał i osiągał z zespołem dobre wyniki. Przygoda z Zagłębiem nie potoczyła się po mojej myśli. Rzeczywistość nieraz okazuje się brutalna i tak było w tym przypadku. Dlatego właśnie jestem dziś w innym miejscu.
- Klub z Lubina zasłużył, żeby zamykać ligową tabelę?
- Skoro zajmujemy takie, a nie inne miejsce, to pewnie na nie zasłużyliśmy. Oczekiwania były zupełnie inne i doskonale zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Dlatego musiało dojść teraz do małej rewolucji, aby zmienić niektóre rzeczy.
- Główne przyczyny kryzysu?
- Zakończyłem już etap Zagłębia, ale według mnie brakuje osoby, która pokieruje tym wszystkim od góry do dołu. Wprowadzi trochę więcej spokoju i będzie dokonywać bardziej przemyślanych ruchów. I chodzi mi tutaj o wiele płaszczyzn, nie tylko samych zawodników.
- Niektórzy twierdzą, że atmosfera w klubie była fatalna. A w szatni?
- To są jakieś pomówienia, bo atmosfera była dobra. Może nie rewelacyjna, ale w szatni nie było najmniejszych problemów. Ktoś to przedstawił na wyrost.
- W mediach pojawiały się informacje, że szatnia jest podzielona na kilka grup...
- Nic takiego nie dostrzegłem. Jestem osobą, która nie ma problemów z aklimatyzacją, więc szybko złapałem kontakt z większością zawodników. Naprawdę nie miałem problemów tego typu i nie zauważyłem, żeby miał je ktoś inny.
- Szymonowi Pawłowskiemu też nie odbiła sodówka?
- Nie wiem, kto w ogóle wysuwa takie oskarżenia. Znałem Szymona już wcześniej i nie zauważyłem, żeby w tej chwili była to jakaś inna osoba. Wręcz przeciwnie, Szymon jest bardzo fajnym kolegą i dobrym zawodnikiem. Takie opinie mogą mu tylko szkodzić, ale wierzę, że sobie z nimi poradzi. Jest twardy.
- Co mógłby Pan powiedzieć o Januszu Gancarczyku, który w pewnym momencie został wręcz zlinczowany przez niektóre media i kibiców.
- Ale w jakim dokładnie kontekście? Nie rozumiem, dlaczego zlinczowany. Trochę się od tego wszystkiego odciąłem, może mógł mi pan to przybliżyć?
- Pojawiły się plotki, że niektórzy zawodnicy zostali odsunięci od drużyny nie tylko z powodów braku formy. Podobno ktoś miał jeszcze inne problemy i największa krytyka spadła właśnie na niego.
- Mogę mówić tylko sam za siebie i nie mam sobie nic do zarzucenia. Pod tym względem nie miałem nigdy problemów. Może w czasach gdy byłem młodszy... Teraz jednak mam rodzinę, żonę, niedługo dwójkę dzieci, więc mnie to nie dotyczy. Nie mam z czego się nawet tłumaczyć. Jeśli chodzi o Janusza, to ciężko mi coś powiedzieć, bo zdecydowanie była to wola trenera. Tak naprawdę nie dostaliśmy wytłumaczenia, dlaczego zostaliśmy odsunięci od drużyny. Jestem jednak przekonany, że pozasportowe aspekty nie wchodziły w grę.
- Klub naprawdę nie argumentował Waszego odsunięcia od drużyny?
- No właśnie w tym problem, że nie usłyszeliśmy nic od trenera. Żadnych wytłumaczeń, żadnego zdania, że nie widzi nas w składzie czy podania ręki. Może zdecydował, że tak powinno to wyglądać. Trudno.
- Przeżywał Pan to odsunięcie?
- Szczerze mówiąc, to mnie zabolało. Jesteśmy przecież normalnymi ludźmi. Mogłoby się to odbyć inaczej, chociażby trochę później, już po ostatniej kolejce. Podczas ogłaszania listy transferowej, czyli tak, jak się dzieje w innych klubach. Niektórzy zawodnicy się sprawdzają, drudzy nie. Jedni dostają więcej szans, a inni mniej. Wiadomo, że podejmując taką decyzję na kilka dni przed meczem, w ludzkich głowach pojawiają się różne domysły. Właśnie o to mam największy żal.
- Od razu po odsunięciu od drużyny był Pan pewien, że odejdzie z Lubina?
- Pierwsza myśl po tej decyzji była taka, że zrobiono mi trochę na złość. Starałem się, żeby jak najszybciej zamknąć ten etap i znaleźć zespół, który będzie mnie potrzebował, traktował normalnie. Stwierdziłem, że nie ma sensu zostawać w Zagłębiu, bo trener Hapal mnie w nim nie widzi. Nie wiem, z jakich powodów, mogę się tylko domyślać. Miałem jeszcze dość długi kontrakt, mogłem siedzieć albo pójść na wypożyczenie, ale nie chciałem. Odpuściłem i na szczęście szybko się dogadałem z klubem.
- Co Pan robił od momentu odsunięcia? Raz do Pana dzwoniliśmy, to przebywał Pan akurat za granicą.
- Aha, to był ten wywiad, gdzie zostałem skrytykowany, że jestem za granicą. Aaa, to już wiem z kim rozmawiam (śmiech). Szczerze, to spędzałem dużo czasu z rodziną, z córką. Trenowałem też na poznańskim AWF-ie z trenerem Bogumiłem Głuszkowskim, który jest triatlonistą, więc przygotowywałem się sumiennie. Może nie jak nigdy, ale dawno tak mocno się nie pracowałem w przerwie między rozgrywkami.
- Czyli jest Pan w treningu. Chociaż nie zagrał Pan w ostatnim sparingu, ale to chyba przez chorobę?
- Zgadza się. Nieszczęścia chodzą parami i w pierwszym dniu obozu złapała mnie jakaś grypa żołądkowa i nie mogłem zagrać. Oczywiście cały czas trenowałem, zresztą wracam już do normalnych zajęć z zespołem.
- Wróćmy jeszcze do Zagłębia. Dostawał Pan mało szans, więc nie mógł Pan pokazać, czy...
- ...Nie chcę tak mówić. Nie przechodziłem tam, jako nie wiadomo jaka gwiazda, która ma ciągnąć grę Zagłębia. Aż tak wielkich oczekiwań nie było. Poszedłem tam walczyć o miejsce w jedenastce z Costą Nhamoinesu, który jest świetnym obrońcą. Mieliśmy konkurować i rywalizacja była zdrowa. Trener Jan Urban wystawiał raz mnie, raz Costę. Nie ma co ukrywać, że obaj nie możemy zapisać sobie tej rundy do udanych.
- Żałuje Pan pobytu w Lubinie?
- (cisza) Ciężko powiedzieć, ale... w sumie nie. Nowe doświadczenia się przydają. Myślałem, że po tym pobycie będzie mi ciężko znaleźć klub, ale na szczęście jakiś czas temu pokazałem się na Śląsku na tyle dobrze, że trenerzy i działacze mnie zapamiętali. Mam nadzieję, że uda mi się odbudować w Zabrzu i zapomnieć o ostatnich niepowodzeniach. Cały czas jednak jestem w kontakcie z chłopakami z Lubina. Życzę im jak najlepiej i trzymam kciuki, bo stać ich na wiele.
- Komu bardziej zależało na transferze: Górnikowi czy Panu?
- Pierwszy sygnał pojawił się właśnie w momencie odsunięcia od zespołu. Następnie rozmawiałem z trenerem Adamem Nawałką, przeprowadziliśmy dość długą rozmowę. To mnie przekonało. Poza tym, jest to klub z ogromnymi tradycjami, ma dużo kibiców, upiększa stadion.
- Miał Pan inne oferty?
- Powiem uczciwie, że były. Nie chcę jednak o nich mówić. Kluby o tym nie informowały, więc ja też nie będę zdradzał ich nazw.
- Miał Pan propozycję z drużyn zajmujących wyższe miejsce niż Górnik?
- Tak, miałem jedną ofertę z takiego zespołu.
- Nie przestraszył się Pan tego, że Górnik ma względem wielu zawodników zaległości finansowe?
- Rozmawiałem na ten temat z działaczami i samymi chłopakami z drużyny. Wiem, że wszystko jest na dobrej drodze. Czasami trzeba podjąć taką decyzję. W Zagłębiu miało być wszystko pięknie, ale do końca tak nie było. Jestem przekonany, że nie będę żałował tej decyzji.
- A rozmawiał Pan może z Adamem Banasiem? Obaj zamieniliście się miejscami, on wylądował w Lubinie, a Pan w Zabrzu.
- Widzieliśmy się w klubie. Bardziej on wypytywał mnie o Zagłębie, niż ja jego o Górnik, ponieważ w tamtym momencie to on był bliżej transferu.
- Myśli Pan, że który z Was zyska więcej po tej "wymianie"?
- Nie zastanawiałem się na ten temat (śmiech). Adam w ostatnich tygodniach też był zawodnikiem rezerwowym, podobnie jak ja grał w kratkę. Zobaczymy jak to będzie...A jak będę następnym razem w Niemczech, to odbiorę.
Sobczak i Szymura też wyjechali z Dzierżoniowa
Razem z Danielem Gołębiewskim zgrupowanie Górnika w Dzierżoniowie - decyzją sztabu szkoleniowego - opuścili też Szymon Sobczak i Kamil Szymura. Najprawdopodobniej obaj spędzą rundę wiosenną na wypożyczeniu do innego klubu.
- Będziemy rozmawiać z Szymonem i Kamilem o ich przyszłości. Skoro nie mieszczą się w kadrze pierwszego zespołu, to najlepszym rozwiązaniem będzie półroczne wypożyczenie, optymalnie do któregoś z I-ligowych klubów - tłumaczy Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy Górnika.
Szymura jesienią wystąpił w dwóch meczach T-Mobile Ekstraklasy i dwóch spotkaniach Pucharu Polski. Grał też w Młodej Ekstraklasie, gdzie w 11 meczach zdobył dwie bramki.
Z kolei Sobczak to najlepszy strzelec młodego Górnika. W 15 meczach strzelił 8 bramek. W lipcu ubiegłego roku został królem strzelców turnieju finałowego mistrzostw Polski juniorów starszych w Ożarowie.
Górnik nie chce sprzedać Kwieka
Aleksander Kwiek ma oferty z 2. Bundesligi i Austrii, ale Górnik Zabrze nie chce go stracić.
Po sprzedaży Kwieka zabrzanie zostaliby z jednym rozgrywającym - Krzysztofem Mączyńskim. Jeszcze w grudniu działacze Górnika nie byli specjalnie załamani perspektywą rozstania z piłkarzem, który w piątek świętował swoje 29. urodziny. Wówczas sądzili, że na Roosevelta trafi Bośniak Zajko Zeba. Jednak FK Zeljeznicar Sarajevo zażyczył sobie za pomocnika blisko 150 tysięcy euro. Ślązacy uznali, że podyktowana suma jest za wysoka. Zwłaszcza że w lipcu Zeba będzie wolnym graczem.
Zmiana sytuacji powoduje, iż najlepszym rozwiązaniem byłoby zatrzymanie Kwieka. To może być jednak trudne. Wychowanek Rymera Niedobczyce dobrze czuje się w Górniku, ale chciałby wreszcie regularnie i w miarę dobrze zarabiać. Jednak - jak wiadomo - z tym jest w Zabrzu kłopot. Niedawno zawodnik skarżył się do Komisji Ligi Ekstraklasy S.A., że pracodawca mu nie płaci. Menedżer Edward Socha już od ponad miesiąca intensywnie szuka dla Kwieka nowego klubu. Na początku mówił o ofertach ze Szkocji, Czech, Kazachstanu oraz Izraela. Teraz jednak milczy. - Są nowe propozycje, ale nagłośnienie sprawy mogłoby zaszkodzić - wyjaśnia Socha. - Na rozwiązanie długo czekać nie będziemy. Wszystko się wyjaśni w ciągu tygodnia - dodaje.
Gdyby Kwiek rzeczywiście zmienił barwy, Górnikowi pozostaje spróbować raz jeszcze powalczyć o Bośniaka Zeba. Tym bardziej że będą pieniądze (naszym zdaniem chodzi o 100 tysięcy euro) uzyskane ze sprzedaży Kwieka. Druga opcja to postawienie na testowanego właśnie Niemca Edgara Bernhardta z Vassana Palloseura. W sparingu z Miedzią Legnica (1:3) wystąpił jako rozgrywający. Później jego miejsce zajął Kwiek. Trudno ocenić, który z nich wypadł lepiej, bowiem boisko było w fatalnym stanie.
Michal Gašparík wypożyczony do Spartaka Trnava
Michal Gašparík został wypożyczony na pół roku do słowackiego Spartaka Trnava. 30-letni pomocnik Górnika jest wychowankiem tej drużyny.
Gašparík ma za sobą 15 występów w ekstraklasie, wszystkie spotkania zagrał w barwach Górnika, zdobył w nich trzy bramki.
W rundzie jesiennej zaliczył tylko pięć występów w T-Mobile Ekstraklasie.
Niemiec nie zagra w Górniku
Po sparingowej grze z Chrobrym Głogów (5:0) sztab trenerski Górnika podziękował przebywającemu na testach Jakubowi Planiczce.
27-letni bramkarz Tatrana Presov będzie szukał zatrudnienia w innym klubie. - To bardzo ciekawy chłopak, ale nie do końca nas przekonał - ocenił Jarosław Tkocz, trener bramkarzy w Górniku.
Natomiast Edgar Bernhard, który strzelił gola Chrobremu, dostał ofertę wyjazdu z Górnikiem na zgrupowanie do Turcji, jednak nie skorzystał z tej propozycji. Niemiecki pomocnik chce sobie poszukać klubu gdzie indziej.
Blisko podpisania kontraktów z klubem są obrońcy: Ukrainiec Oleksandr Szeweluchin i Mateusz Słodowy (ostatnio Viktoria Żiżkov).
Młody obrońca ma dość czeskiej piłki. Teraz pora na Górnika?
Wiele wskazuje na to, że nowym zawodnikiem zabrzańskiego klubu zostanie Mateusz Słodowy.
21-letni defensor był testowany przez trenerów Górnika podczas zgrupowania w Dzierżoniowie. Klub poinformował, że piłkarz spodobał się trenerowi i ma szanse na angaż. Sprawa jego ewentualnej gry w barwach Górnika jest jednak dość skomplikowana. - Wszystko jest na razie pod znakiem zapytania. Górnik jest mną zainteresowany, ale mam jeszcze półtora roku ważny kontrakt w Viktorii Żiżkov. Kluby muszą się więc dogadać w mojej sprawie - mówi Słodowy.
Piłkarz nie ukrywa, że chciałby czym prędzej opuścić ostatni zespół czeskiej Gambrinus Ligi. - Półtora roku w Czechach mi wystarczy. Nie poszedłbym tam nawet do żadnego innego klubu. Po prostu Czesi nie zrobili na mnie dobrego wrażenia i nie mam o nich dobrego zdania. To jest moja ostatnia przygoda z czeską piłką. Viktoria ma wobec mnie zaległości i już złożyłem wniosek o rozwiązanie kontraktu. Wiem jednak, że to szybko nie nastąpi. Może puszczą mnie szybciej, jeśli zrezygnuję z części pieniędzy? - zastanawia się zawodnik.
Co ciekawe, piłkarze Górnika Zabrze również nie mogli dotąd liczyć na terminowe wypłaty. Czy Słodowy nie wpadnie zatem z deszczu pod rynnę? - Wiem o takim zagrożeniu, ale myślę, że w Górniku nie ma aż takich kłopotów. Poza tym w Zabrzu miałbym o tyle łatwiej, że na treningi mógłbym dojeżdżać z domu i odpadłaby mi część wydatków - zauważa.
Sprawa przejścia Słodowego do Górnika powinna w znacznej mierze rozstrzygnąć się przed wtorkowym wyjazdem zabrzan na zgrupowanie w Turcji.
Ołeksandr Szeweluchin podpisał kontrakt z Górnikiem
Ołeksandr Szeweluchin podpisał w czwartek dwuletni kontrakt z Górnikiem. 29-letni obrońca do Zabrza trafił na zasadzie wolnego transferu.
Ukrainiec grał ostatnio dla PFK Sewastopol. W rundzie jesiennej zaliczył 15 meczów w tej drużynie. Ma za sobą występy m.in. w Krywbasie Krzywy Róg, Zakarpattii Użhorod, FK Lwów oraz Wołyniu Łuck. Piłkarz mierzy 192 cm i ma na swoim koncie 46 spotkań rozegranych w ukraińskiej ekstraklasie (2 bramki) i 39 meczów na zapleczu tamtejszej ekstraklasy (1 gol).
Nildo i Bernharda wciąż mogą zasilić Górnika?
Według doniesień TVP Katowice w dalszym ciągu w kręgu zainteresowań Górnika jest Brazylijczyk Nildo z Bogdanki Łęczna.
Sztab szkoleniowy chce zabrać na zgrupowane do Turcji także Niemca Edgara Bernharda, który trenował w Dzierżoniowie. - Widać było u niego duże zaległości, jednak z dnia na dzień coraz lepiej wyglądał. Co do wyjazdu na obóz jeszcze nie podjął decyzji. Zastanawia się, chociaż nie ukrywał, że ma kilka innych propozycji - wyjaśnia szkoleniowiec Górnika, Adam Nawałka
Kwiek i Zahorski blisko odejścia z Górnika
Tomasz Zahorski i Aleksander Kwiek zgłosili trenerowi Adamowi Nawałce chęć opuszczenia klubu. - Mamy już kilku kandydatów na ich następców - zdradza szkoleniowiec.
Piłkarze Górnika rozegrali w piątek dwa sparingi. Na boisku za sztuczną nawierzchnią Walki Zabrze najpierw zremisowali z IV-ligowym Orłem Balin (2:2), a następnie pokonali II-ligową Garbarnię Kraków (2:0). W pierwszym spotkaniu Nawałka wystawił skład oparty głównie na młodych zawodnikach. W teoretycznie silniejszym zestawieniu zabrzanie grali przeciwko Garbarni. Testom poddani byli Łotysze Maris Eltermanis i Vladislavs Kozlovs oraz Arkadiusz Garzeł. Dodajmy, że jedną z bramek genialnym technicznym uderzeniem zdobył Kwiek. Kto wie, czy nie było to jego ostatnie trafienie dla zabrzańskiego zespołu.
Jak pan ocenia występ testowanych graczy?
Adam Nawałka, trener Górnika: Będziemy jeszcze omawiać ich grę, ale wstępna decyzja jest na nie.
Możliwe, że do zespołu jeszcze ktoś dołączy przed wtorkowym wylotem do Turcji?
- Ze względu na trudności ekonomiczne chęć opuszczenia klubu zgłosili Tomasz Zahorski i Aleksander Kwiek [Zahorskim jest zainteresowana m.in. Korona Kielce, a Kwiek ma oferty z czterech lig zagranicznych - przyp. red.]. Obaj rozumieją sytuację klubu i wiedzą, że odchodząc pomagają nam zmniejszając budżet klubu. Przypominam, że już nie ma z nami Adama Banasia i - przynajmniej na razie - Adama Dancha. Jest już kilka kandydatur na ich następców. Jestem zwolennikiem przemyślanej polityki transferowej, ale w takich sytuacjach trzeba podejmować szybkie decyzje. Tak było choćby w przypadku Oleksandra Szeweluchina, który zaprezentował podczas treningów i sparingów to, czego oczekiwałem od obrońcy. Chciałbym mieć kadrę zamkniętą przed wyjazdem do Turcji, ale możliwe, że będziemy tam jednak sprawdzali kilku graczy.
Czy istnieje też groźba odejścia Łukasza Skorupskiego?
- Tu nie ma wątpliwości. Leci z nami do Turcji.
Podobno wciąż otwarta jest sprawa pozyskania Niemca Edgara Bernharda?
- Może dostać u nas jeszcze szansę. To, co zaprezentował do tej pory na treningach nie satysfakcjonowało mnie w pełni. Zaproponowałem mu, aby z nami potrenował jeszcze przez tydzień w Turcji. Teraz to już jego wybór.
Czy chorujący ostatnio Adam Danch poleci z wami na zgrupowanie?
- Jeżeli lekarz wyda zgodę, to oczywiście poleci. Stworzymy mu wszelkie warunki, aby jak najszybciej wrócił do pełnej dyspozycji.
Jak pan ocenia obecną formę graczy Górnika?
- Pracujemy głównie nad motorycznością, choć nie zapominamy o akcentach techniczno-taktycznych. Chcemy, aby w naszej grze na wiosnę były większe możliwości rozegrania piłki dzięki dłuższemu utrzymywaniu się przy niej. Staramy się ćwiczyć ten element w grach kontrolnych.
Jest pan zadowolony z występu w sparingu waszych nowych nabytków - Michała Zielińskiego i Błażeja Telichowskiego?
- Widać, że dużo pracy przed nimi. Muszą szybo opanować naszą strategię gry i myślę, że stanie się to już w Turcji.
Górnik rozstał się z Peskoviciem i Gierczakiem
W piątkowy wieczór zarząd Górnika rozwiązał za porozumieniem stron kontrakty z Borisem Peskoviciem i Piotrem Gierczakiem. Kilkanaście dni temu obaj dostali wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów.
Pesković i Gierczak nie mogą zaliczyć rundy jesiennej obecnego sezonu do udanych. Pierwszy z wymienionych rozegrał tylko jedno spotkanie w T-Mobile Ekstraklasie, zaś drugi wystąpił w trzech meczach. - Dziękujemy im za występy w Górniku i życzymy powodzenia w dalszej karierze - powiedział Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy 14-krotnego mistrza Polski.
Pesković trafił do Górnika latem ubiegłego roku, ale w Zabrzu grał również w sezonie 2007/08 i był wówczas pewnym punktem drużyny, która na koniec sezonu zajęła 8. miejsce w ekstraklasie.
Gierczak był najbardziej doświadczonym piłkarzem w szatni Górnika. Na swoim koncie ma 225 występów w najwyższej klasie rozgrywkowej i 43 bramki (204 mecze i 42 bramki w barwach Górnika). W ostatnim czasie przebywał na testach w GKS-ie Katowice i najpewniej w tym właśnie klubie będzie występował w rundzie wiosennej.
Adam Marciniak podpisał kontrakt z Cracovią
Adam Marciniak podpisał w sobotę 3-letni kontrakt z Cracovią, na mocy którego będzie piłkarzem krakowskiego klubu od 1 lipca 2012. Jeśli oba kluby dojdą do porozumienia, to Marciniak będzie mógł zmienić klub jeszcze w tym okienku transferowym.
Marciniak jest związany z Górnikiem od 2007 roku. Na swoim koncie ma na koncie 71 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej i 3 bramki. Łącznie w barwach Górnika rozegrał 48 ligowych meczów i zdobył dwie bramki.
Pazdan trafi do Jagiellonii?
Obrońca Górnika, Michał Pazdan ma być nową twarzą w Jagiellonii Białystok po trenerze Tomaszu Hajto.
Jak donosi "Przelgąd Sportowy", piłkarz nie podpisał jeszcze kontraktu, bo negocjacje wciąż trwają. Sprawa powinna się szybko wyjaśnić, bowiem w środę "Jaga" leci na zgrupowanie do Turcji, a Górnik we wtorek.
Jankowski: 1,5 miliona i Pazdan może odejść
Rozmowa z prezesem Górnika Zabrze Arturem Jankowskim.
» Czy to już wyprzedaż i akt desperacji?
Artur Jankowski: - Zmian jest sporo, ale nie przedstawiałbym naszej sytuacji w czarnych kolorach.
» Tylko, że już odeszło pięciu piłkarzy, a mogą was pożegnać kolejni.
- Adam Banaś ostatnio nie grał w wyjściowej jedenastce. Dostał dobrą propozycję, zarobił też na jego transferze Górnik. Tacy piłkarze jak Gierczak, Gasparik i Pesković praktycznie w ogóle nie grali, czasami nie było ich w meczowej osiemnastce. Tomasz Zahorski jeszcze nie odszedł, choć jest to bardzo prawdopodobne. Kontrakt ma do czerwca, dostał "zielone światło". Nie kryjemy, że ma bardzo wysoki kontrakt, jak na nasze możliwości.
» Gorące tematy pojawiły się kilkadziesiąt godzin temu. Marciniak?
- Adam Marciniak i Michał Pazdan mają kontrakty ważne do czerwca. Było to do przewidzenia, że dostaną propozycje z klubów zamożniejszych od nas, a na uczestniczenie w licytacji nas nie stać. Sytuacją z Marciniakiem jestem niemile zaskoczony. W piątek mieliśmy dograne wszystkie szczegóły nowej umowy, w poniedziałek mieliśmy złożyć podpisy. Może menadżer dostał wyższą prowizję... W każdym razie piłkarz chce grać w Cracovii. Jego prawo. Możemy w drużynie mieć nieco wyższe kontrakty od średniej, ale w wypadku naszych liderów. Więcej Marciniakowi nie mogliśmy zaproponować. Cenię go za serce, jakie oddaje w meczu, ale nic za wszelką cenę. Teraz czekamy na odpowiedź Cracovii. Jeżeli zapłaci kwotę, którą za piłkarza chcemy, wówczas odejdzie od nas zimą.
» Michał Pazdan?
- Sytuacja trochę podobna. Nieoficjalnie wiem, że podpisał już umowę z innym klubem. Czyli od czerwca na pewno nie będzie u nas grał.
» I może odejść zimą. Wasza defensywa może przestać istnieć.
- Menedżer Pazdana dostał od nas konkretną propozycję. Piłkarz może odejść zimą, jeżeli jego nowy klub zapłaci nam 1,5 miliona złotych. Skoro tak bardzo go chcą, to cena jest wysoka. Jeżeli oferta nie zostanie przyjęta, to oczekuję, że Michał Pazdan, jak profesjonalista wypełni kontrakt do końca, czyli będzie grał w Zabrzu do czerwca.
» Zostaje Aleksander Kwiek. Tracicie jednego z liderów drużyny.
- Zawodnik ma wpisaną kwotę odstępnego. Jeżeli ktoś ją zapłaci, to może odejść. Lechia na razie chce zapłacić mniej, a za mniej go nie puścimy. Kwiek ma z Górnikiem kontrakt ważny jeszcze 1,5 roku.
» Jest ktoś, kto jeszcze chce grać w Zabrzu?
- Bardzo dużo piłkarzy. Każdy z tych przypadków starałem się wyjaśnić. Poza tym Pazdan jeszcze nie odszedł. Kwiek też. Myślę, że sportowo nie będziemy wiosną słabsi. Już mamy dwóch doświadczonych środkowych obrońców. Michał Zieliński ma wzmocnić atak, za Marciniaka sprowadziliśmy Cholerzyńskiego z Katowic. Szkoda, że tak długo nie wyjaśniała się przyszłość Kwieka, bo od miesiąca były sygnały, że znajdzie się klub, który go zechce. I jego następca już mógł z nami trenować. W tym wypadku na pewno sprowadzimy środkowego pomocnika. Jestem przekonany, że nie słabszego.
» Mateusz Słodowy?
- Mamy trzech prawych obrońców i pomocników. Thomika, Olkowskiego i Bembna. Może do tematu wrócimy w czerwcu.
Jagiellonia: Nawałka nie zgodził się na transfer Pazdana
- Na transfer Michała Pazdana nie zgodził się trener Adam Nawałka. Taką informację usłyszałem przez telefon - mówi Cezary Kulesza, prezes Jagiellonii. - Nie podpisaliśmy żadnego kontraktu z Pazdanem. Interesowaliśmy się jego sprowadzeniem jeszcze tej zimy. Zadzwonił jednak do nas menedżer piłkarza z informacją, że na transfer nie zgodził się trener Adam Nawałka - szef klubu z Białegostoku.
Niewykluczone, że do walki o Pazdana włączą się inne kluby. Na razie Pazdan wyleciał z Górnikiem na obóz do Turcji.
Michał Pazdan zostaje w Górniku, ale chce kasę
Michał Pazdan domaga się wypłaty zaległych 200 tysięcy złotych, ale zostanie w Górniku Zabrze.
Jeszcze we wtorek na Roosevelta utrzymywano, że Michał Pazdan, którego kontrakt wygasa 30 czerwca, już związał się z innym pracodawcą. Nieoficjalnie mówiło się, że chodzi o Jagiellonię . - Nie wiemy więc, czy Michał będzie chciał wiosną umierać za Górnika - mówiono w klubie.
Właściwie tylko trener Adam Nawałka nie miał wątpliwości. - Jeśli zabraknie Michała, to zostanę z dwójką lewonożnych zawodników na środku obrony. To niedopuszczalne. Muszę mieć Pazdana do końca rozgrywek - wyjaśniał. W sztabie szkoleniowym Górnika dominowała opinia, że po stracie tego piłkarza trzeba będzie budować obronę od podstaw. Opinia musiała dotrzeć do działaczy i zmusić ich do podjęcia zdecydowanych kroków. Prezes Artur Jankowski wycenił więc byłego reprezentanta Polski na zaporowe półtora miliona złotych. Nie wiadomo, czy stanowisko klubu miało jakikolwiek wpływ na postawę gracza.
Wczoraj Ryszard Szuster, agent Pazdana, zapewnił nas, iż zawodnik dokończy sezon w Górniku. - Prezes Jankowski mylił się mówiąc, że Michał już związał się od lipca z nowym klubem. Spokojnie czekamy, bo mamy oferty nie tylko z kraju, ale również z zagranicy. Nie wykluczamy też pozostania w Zabrzu, ale z ubolewaniem wysłaliśmy do Górnika wezwanie do zapłaty zaległych pieniędzy. Taką samą informację przekazaliśmy również do Komisji Ligi - powiedział Szuster.
Górnik ma kilkanaście dni, by ustosunkować się do pisma Pazdana. Jeśli klub szybko wypłaci zaległości, to Komisja Ligi w ogóle nie zajmie się tą sprawą.
|
|
| 3.094 Beiträge
zitieren
| 1.082 Beiträge
| 186 Beiträge

Besucher
Forum Statistiken