|
|
Allianz grozi
W drużynie 14-krotnego mistrza Polski kończy się finansowe eldorado. Właściciele klubu nie mają już zamiaru wysyłać do Zabrza strumienia pieniędzy. Michael Müller mówi: - Szlag mnie trafia, jak patrzę na grę Górnika.
Przewodniczący Rady Nadzorczej i wiceprezes Allianz Polska przyjechał wczoraj do Zabrza podsumować to, co dzieje się w Górniku. Na konferencji w siedzibie klubu Michael Müller nie przebierał w słowach. Nie może być inaczej, bo przecież jesień zakończyła się dla śląskiej jedenastki fatalnie: zabrzanie w sześciu ostatnich spotkaniach, z których aż cztery grali u siebie, zdobyli zaledwie dwa punkty, a zespół spadł na piąte miejsce w tabeli.
- Allianz zostanie dalej w Górniku. Ale teraz zamierzamy działać ostrzej niż wcześniej, a przede wszystkim chcemy być jeszcze bardziej efektywni. Naszym głównym celem jest budowanie wartości na bazie profesjonalizmu i zaangażowania, a Górnik na razie nie buduje, a niszczy te wartości. To co się dzieje jest dla nas niewyobrażalne i nie do zaakceptowania. Koniec z dobrym wujkiem. Nie będziemy tolerować takiej sytuacji - podkreśla bez ogródek przewodniczący Müller.
Mogą drżeć o posady
Niemiecki działacz w szczegółach wyliczył, ile pieniędzy przez 2,5 roku Allianz Polska wpompował w śląski klub. - Mogę powiedzieć, że na razie jest to dla nas nieudana inwestycja pod względem finansowym, która pochłonęła 40 milionów złotych. Zaczynaliśmy od dwóch milionów, potem było kolejnych osiem, a ostatnio dziesięć milionów złotych. Klubowy budżet wynosi obecnie 19 milionów złotych. Z tej kwoty klub wypracował dwa miliony. Górnik jest częścią grupy Allianz Polska i na dziś to dla nas duża bolączka. Coś z tym musimy zrobić. Na pewno nie będziemy już bankomatem czy dobrym wujkiem tylko wypłacającym pieniądze. Nie będziemy tak zieloni, jak kiedyś - stwierdził szef Rady Nadzorczej Górnika.
Michael Müller odniósł się też do kompletnie zawodzących futbolistów. - Piłkarze Górnika są zawodnikami grupy Allianz i nie robią tego co mogą i powinni. W takiej sytuacji będziemy rozmawiali i ewentualnie żegnali się z niektórymi z nich. Jeżeli za coś się płaci, to są też określone wymagania. Jak piłkarze spacerują po boisku i się nie angażują, to my nie będziemy tego akceptować i obojętne jest ile kto zarabia, to będziemy ich wymieniać. Mamy już analizy, jak to zrobić. Allianz zatrudnia 1,5 tysiąca pracowników i pięć tysięcy agentów. To ludzie, którzy nieraz pracują i po kilkanaście godzin dziennie. A mnie szlag trafia, jak widzę grających piłkarzy Górnika. Nie mówię już nawet znajomym, żeby oglądali nasz zespół, bo to strata czasu - opowiadał Müller.
W sytuacji w jakiej znalazł się Górnik możliwe są kolejne wielkie zmiany. - Na dziś nikt w Górniku nie może być pewny swojej posady - stwierdził bez ogródek szef Rady Nadzorczej.
Dotyczy to w równej mierze prezesa, trenera, marketingu, jak i piłkarzy, z którymi Michael Müller rozmawiał po południu.
Będzie dyrektor sportowy
Allianz jest już w tej chwili na tyle ostrożny w podejmowaniu decyzji, że wynajął specjalną firmę, która monitoruje, to co dzieje się w zespole i jak drużyna prezentuje się na boisku. - To firma, która ma swoich pracowników. Nawet nie chcę wiedzieć kto to jest, ale to fachowcy. Od dziesięciu meczów obserwują grę zespołu. Przygotują też dla nas specjalny raport - tłumaczy Müller.
Rozpoznaniu tego, co działo się wewnątrz zespołu służyły też badania, jakie na Roosevelta przeprowadził sprowadzony przez Allianz psycholog. - Z wyników tych badań wyszło, że nie udało się zbudować ducha drużyny i o to mam żal do trenera - powiedział Müller.
Trener Ryszard Komornicki musi teraz przedstawić szefom klubu szczegółowy raport dotyczący postawy zespołu. Po zapoznaniu się z jego treścią i z wnioskami szkoleniowca Górnika, jak wyjść z kryzysu, związana jest kwestia jego dalszej pracy w klubie z Zabrza.
Zmianą na Roosevelta od Nowego Roku ma być to, że w Górniku ponownie pojawi się dyrektor sportowy. Już spekuluje się, że może to być były kapitan reprezentacji Polski i zawodnik zabrzańskiego klubu, Jerzy Brzęczek. - Na razie nikt nie zaproponował mi takiej funkcji - ucina jednak spekulacje były piłkarz.
Dwie koncepcje finansowe
W Zabrzu dmuchają już teraz na zimne. Klubowi działacze mają przedstawić w najbliższych dniach dwie finansowe koncepcje na przyszły rok: jedną - optymistyczną, zakładającą upragniony awans do ekstraklasy i drugą - pesymistyczną, zakładającą dłuższe pozostanie w pierwszej lidze...
Spotkanie Allianz na Video:
http://gornikzabrze.tv/newsy/klub/121109...e-w-gorniku-cz1
Allianz - Wielka zimowa wyprzedaż w Górniku
Górnik Zabrze zamiast zysków, generuje milionowe straty. Sponsor chce sprzedać wszystkich piłkarzy - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".
Nakłady firmy Allianz na Górnika rosną, a wynik sportowy jest katastrofalny. Klub wydaje się być jedynie kosztowną zabawką potentata na rynku ubezpieczeń, który na Roosevelta już utopił 40 milionów złotych. Efekt jest żałosny, bo drużyna z roku na rok osiąga coraz gorszy wynik sportowy. W sezonie 2007/08 było 8. miejsce w ekstraklasie, w następnym spadek, a w bieżących rozgrywkach zespół stał się I-ligowym średniakiem. Właśnie dlatego właściciel zamierza zastosować terapię szokową i ogłosił wielką zimową wyprzedaż.
- Kiedyś Cracovia chciała zapłacić za Dawida Jarkę siedemset tysięcy złotych, ale my nie skorzystaliśmy. Później dobry zagraniczny klub proponował duże pieniądze za Tomasza Zahorskiego i tej oferty także nie przyjęliśmy - wylicza prezes Jędrzej Jędrych, by po chwili dorzucić retoryczne pytanie: - Ile dziś warci są ci piłkarze?
Allianz na początku drogi liczył na to, że zawodnicy, których forma eksplodowała na Roosevelta, będą z każdym rokiem podnosić swoją wartość. Z Jarką czy Zahorskim sponsor chciał wejść na szczyt, czyli zdobyć w 2012 roku tytuł mistrza Polski. Właśnie dlatego odrzucono propozycję Cracovii i Anderlechtu Bruksela, bo to właśnie ten klub wykładał rok temu na Zahorskiego 1,5 mln euro.
W Górniku jednak zapewniają, że z tamtej lekcji wyciągnęli wnioski i drugi raz tego samego błędu nie popełnią. Dlatego teraz wszyscy są na sprzedaż. Nawet Bonin i Pazdan.
Jagiellonia Białystok interesuje się Mariuszem Przybylskim i choć ten jest uważany za bardzo ważne ogniwo podstawowej "11", to w Zabrzu nie mówią "nie". Dlaczego? Sponsor ma pieniądze, ale wiceprezes Allianz Polska Michael Mueller uderzył pięścią w stół i zapowiedział, że klub nie będzie bankomatem dla drużyny, która spaceruje po boisku.
Nowy sponsor dla Górnika? Muszą być wyniki!
Górnik Zabrze stara się pozyskać sponsorów, ale powodzenie rozmów zależy od... piłkarzy. - Dla nas największą pomocą będą wyniki, bo one zmiękczają wiele twardych, biznesowych serc - twierdzi Arkadiusz Trzeciakiewicz, szef spółki Górnik Zabrze Sport Marketing.
- Rok 2009 był dla nas bardzo trudny. Marketing klubu jest pochodną wyników sportowych, a przecież wszyscy wiemy, co stało się w maju. Spadek z Ekstraklasy do pierwszej ligi wiązał się także ze zmianą całego otoczenia marketingowego, zainteresowania mediów, sponsorów czy ogólnej opinii publicznej. W tych płaszczyznach to odczuliśmy - przyznaje Trzeciakiewicz.
- Ale mimo tego odnotowaliśmy też sukcesy, np. rozwinęliśmy bardzo mocno sieć sprzedaży pamiątek klubowych. Obecnie mamy trzynaście punktów handlowych na terenie całego Śląska, poczynając od Rybnika aż po Tarnowskie Góry. Mimo spadku pozyskaliśmy też mniejszych lub większych sponsorów, a rozmawiamy z kolejnymi. Rozwijamy projekt, który ma zaktywizować biznes lokalny z sektora małych i średnich przedsiębiorstw - wylicza "pozytywy” prezes marketingowej spółki Górnika.
Górnik nie rezygnuje także ze starań o "dużego” sponsora, który odciążyłby Allianz Polska w finansowaniu klubu. - Cały czas toczymy takie rozmowy. Ale ja nie chciałbym deklarować, czy i kiedy zakończą się one powodzeniem. Sytuacja nie jest łatwa, bo "kryzys” to dziś dla wielu słowo-wytrych. Dla nas największą pomocą będą wyniki, bo one zmiękczają wiele twardych, biznesowych serc - twierdzi Trzeciakiewicz.
W 2010 roku klub z Roosevelta, oprócz prowadzenia dalszych starań o poważny zastrzyk gotówki, zamierza poszerzyć ofertę dla kibiców. - W zeszłym roku mieliśmy ponad trzy miliony odwiedzin na klubowej stronie internetowej i to praktycznie z całego świata. Uruchomiliśmy portal "Górnik-TV”, przedstawiający wydarzenia z klubu i te dziejące się wokół niego. Nadal rozwijamy też magazyn "Górnik”, który cieszy się dużym powodzeniem. Nie mogę jeszcze zdradzić szczegółów, ale na wiosnę będziemy starali się dotrzeć do naszych odbiorców mniej konwencjonalnymi sposobami - zapowiada tajemniczo Trzeciakiewicz, który w minionym roku nie cieszył się zbytnią sympatią ze strony kibiców Górnika. Jak teraz zostaną przyjęte jego pomysły?
- Ja jestem osobą, która stara się zapomnieć o złych rzeczach i patrzę z optymizmem na ten rok. Natomiast wiem też jedno: jak nie ma wyników, to nie ma atmosfery, a wtedy dostaje się wszystkim - kończy szef Górnik Zabrze Sport Marketing.
Górnik ustalił listę niechcianych piłkarzy
Lista piłkarzy, z którymi Górnikowi jest nie po drodze, już gotowa. - Musimy ją jeszcze skonsultować z trenerem Nawałką - mówi Michael Mueller, szef rady nadzorczej zabrzańskiego klubu.
Dwa miesiące temu na konferencji prasowej w Zabrzu Michael Mueller, wiceprezes Allianz Polska, właściciela Górnika, zapowiedział, że grę piłkarzy monitorują przedstawiciele specjalistycznej firmy. Inna kontrola zajęła się licznymi kontuzjami, jakie nawiedziły jesienią zawodników. Jakie wnioski? - Chcieliśmy mieć obiektywne opinie o grze piłkarzy. Teraz wiemy, którzy zawodnicy mają w Zabrzu przyszłość, a którzy raczej nie. Ten materiał był przygotowywany jeszcze dla trenera Ryszarda Komornickiego, teraz dostał go trener Adam Nawałka. Na pewno będzie przydatny. Co do monitoringu kontuzji, to sztab medyczny zdał go pozytywnie. Mamy w Allianz lekarzy specjalistów, którzy przyglądali się pracy ludzi z Górnika. Nie popełniono błędów - dodaje prezes Mueller.
Po wspomnianym monitoringu gry powstała lista piłkarzy, których Górnik chce się pozbyć. - Musimy ją jeszcze skonsultować z trenerem Nawałką - twierdzi Mueller.
Lista jest na razie tajemnicą, ale udało się dowiedzieć, że znalazł się na niej m.in. Damian Gorawski, który przez rok pobytu na Roosevelta bardzo często był kontuzjowany. Na pierwsze tegoroczne zajęcia "Gora" znów przykuśtykał o kulach.
Prezes zapowiada zmiany w kadrze zawodniczej. W ekipie ponad 30 zawodników, którzy zjawili się na noworocznym treningu, na pewno będą redukcje.
- Docelowo chcemy mieć około 25 piłkarzy w kadrze pierwszego zespołu. Na tak drogi zespół, jak jest obecnie, nas nie stać - przyznaje szef rady nadzorczej i zapowiada, że priorytetem na liście poszukiwań jest środkowy ofensywny pomocnik. Testowani obecnie Nigeryjczyk Lucky Okpara i Słowak Vladimir Balat niekoniecznie kończą poszukiwania nowych twarzy. Niewykluczone, że w klubie pojawi się jeszcze jakiś inny ofensywny pomocnik.
Górnik wciąż poszukuje dyrektora sportowego. - Intensywnie działamy. Są różne kandydatury. Mam nadzieję, że do końca stycznia w Górniku pojawi się nowy dyrektor - mówi.
Czy z Górnika odejdzie Piotr Madejski, na którego rzucił się cień korupcyjnej afery z czasów gry w Hutniku Kraków?
- Tą sprawą zajmie się zarząd klubu. Mogę tylko powiedzieć, że w firmie Allianz żadnej korupcji nie tolerujemy - podkreśla szef rady nadzorczej. Madejski rozmawiał w czwartek z prezesem Górnika Jędrzejem Jędrychem.
Prezes Mueller wraca jeszcze do rozstania z trenerem Komornickim. - To wielki profesjonalista. Szkoda, że mu nie wyszło. Rozstaliśmy się w bardzo dżentelmeński sposób. Rozmawialiśmy telefonicznie. Nie udało się, ale pozostajemy w dobrych stosunkach. Jak kiedyś się spotkamy, możemy spokojnie pogadać i wypić kawę - mówi. Zupełnie inaczej Mueller wspomina początkowy okres w klubie. - Największy błąd popełniony przez Allianz w Górniku? Nie chcę podawać nazwisk, każdy się może sam domyślić. To było na początku. Mieliśmy za dużo zaufania do różnych osób. Teraz jesteśmy mądrzejsi o tamte doświadczenia, ślepo już nie ufamy - przyznaje wiceszef Allianz.
Foto: Wojciech Karpiński/Pressfocus - Zbigniew Świątek
"Górnik nie będzie miał konkurencji na Śląsku"08:00, 2010-01-23
Autor: Tomasz Mucha
- Czasami, żeby wejść na szczyt, trzeba przejść przez dolinę - powiedział Zbigniew Świątek z Rady Nadzorczej Górnika, dając do zrozumienia, że walka o ekstraklasę wchodzi w kolejne stadium.
Noworoczne spotkanie w hali zabrzańskiej Pogoni zgromadziło wiele znanych postaci, które bądź to były, bądź nadal są związane z Górnikiem. Tradycyjnie już nie zabrakło tych, którzy na stałe wpisali się w karty historii tego klubu (Jan Banaś, Jan Kowalski, Stanisław Oślizło, Henryk Latocha), a także i tych młodszych (Piotr Gierczak, Dariusz Koseła). Wolną chwilę, by pojawić się na uroczystości, znaleźli także obecni piłkarze i trenerzy, choć po przejęciu sterów przez Adama Nawałkę przebywają oni zwykle w klubie od godziny 8 do 17!
Jako pierwsza głos zabrała Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent miasta, która przypomniała o tym, że... - Nazwa Górnik Zabrze otwierała wiele drzwi biznesowych i obok Śląskiego Centrum Chorób Serca jest wizytówką tego miasta - zaznaczyła. Co ciekawe, zaprezentowała się również jako doskonała znawczyni losów tego klubu i przypomniała wszystkim zgromadzonym o ważnym jubileuszu, jaki będzie miał miejsce w tym roku. - Mam nadzieję, że obecni zawodnicy nie zawiodą i w 40. rocznicę występu Górnika w finale Pucharu Zdobywców Pucharów odniosą sukces, jakim będzie powrót do ekstraklasy - dodała.
Tuż po niej na scenie pojawił się Zbigniew Świątek, członek Rady Nadzorczej z ramienia Allianz Polska, który zapewnił o kontynuacji pracy nad tworzeniem w pełni profesjonalnego klubu. - Nadal chcemy przywrócić tej drużynie należne jej miejsce. Wierzę, że Górnik będzie jednym z najlepszych klubów w Polsce, a także nie będzie miał konkurencji na Śląsku - zapowiadał. I choć dziś kibice innych zespołów z naszego regionu wyśmiewają promocyjne hasło potentata na rynku ubezpieczeń brzmiące: "Wspieramy najlepszych w drodze na szczyt", to... - Czasami, żeby wejść na szczyt, trzeba przejść przez dolinę - optymistycznie zakończył Świątek.
Z kolei nieobecny Michael Mueller, przewodniczący Rady Nadzorczej i wiceprzewodniczący Allianz Polska (przebywa w Insbrucku, gdzie obserwuje zmagania m.in. polskich szczypiornistów - przyp. red.) przemówił do zebranych przy pomocy nagranego wystąpienia, w którym to określił cele zabrzan na najbliższy rok. - Po pierwsze musimy uzyskać pełną stabilizację finansową i w tym miejscu liczymy na lokalnych przedsiębiorców. Następnie chcemy stworzyć stadion, na który będą mogły przychodzić całe rodziny. I wreszcie mamy w planach powrót do ekstraklasy - zapowiedział.
Budowa nowego obiektu jest jednak uzależniona także od radnych, jak się jednak okazuje ci obiecali, że nie będą czynić przeszkód. - Dokładnie obserwujemy sytuację i nadal mamy zamiar wspierać klub w trudnych sytuacjach - twierdził Marian Czochara, wiceprzewodniczący Rady Miasta.
Wkrótce więcej o wystąpieniach Jędrzeja Jędrych, prezesa klubu i nowego szkoleniowca, Adama Nawałki
Przez wiele lat kolejni prezydenci Zabrza nie interesowali się zbytnio losami Górnika. Sceptycy uważali, że wybór Małgorzaty Mańki-Szulik również niewiele zmieni w tej kwestii. Ostatnie trzy lata pokazały, że były to obawy bezpodstawne, gdyż odkąd ta nauczycielka matematyki objęła stery w zabrzańskim magistracie, to i losy tego zasłużonego dla polskiej piłki klubu zdecydowanie się odmieniły. Właścicielem 14-krotnego mistrza kraju został potentat na rynku ubezpieczeń - firma Allianz Polska, a dzięki zaangażowaniu władz miasta powstanie również i nowoczesny stadion spełniający europejskie wymogi.
SportSlaski.pl: Górnik to dla Zabrza...
Małgorzata Mańka-Szulik: Miasto ma wiele atutów, takie jak chociażby Śląskie Centrum Chorób Serca, założone przez profesora Zbigniewa Religę, czy szlak turystyki poprzemysłowej. Ale nadzwyczajną siłę stanowi właśnie Górnik. Trudno wytłumaczyć to, że poprzedni prezydenci nie chcieli zaangażować się w wydatną pomoc dla tego klubu, pomimo tego że są... mężczyznami, a im jest z pewnością łatwiej obracać się w tym środowisku.
Pani jednak postanowiła przełamać impas i rozpocząć misję ratunkową. Czym było to podyktowane?
- Jestem rodowitą zabrzanką. W tym mieście się wychowałam i przez cały czas obserwowałam ludzi, którzy fascynowali się tym klubem. Ja początkowo nie byłam zbytnio zżyta z Górnikiem, ale kiedy się już do niego zbliżyłam, to wciągnęło mnie to, jak najlepszy narkotyk (śmiech). To jest coś absolutnie wyjątkowego.
Awans to sprawa priorytetowa, ale nie mniej ważny jest nowy stadion. Czy w Zabrzu faktycznie powstanie obiekt z prawdziwego zdarzenia?
- Wszystkie statystyki pokazują, że jest to nieodzowne. Na mecze Górnika, mimo spadku, nadal chodzi bardzo dużo ludzi i jest to absolutna czołówka krajowa. Zadanie to zostało wpisane w strategię rozwoju Zabrza, tak więc rada miejska i władze miasta mają obowiązek zrealizowania go. Obiekt ma być nie tylko funkcjonalny, ale przede wszystkim bezpieczny, tak by mogły się na nim pojawiać całe rodziny. Będę więc z uporem maniaka dążyć do realizacji tego celu!
Na jakim obecnie etapie znajduje się prace nad nowym stadionem?
- Wszystko dzieje się zgodnie z harmonogramem. W tej chwili pracuje spora grupa projektantów i konstruktorów, tak by można było uzyskać pozwolenie na budowę. Kolejnym - chyba najtrudniejszym - krokiem jest zapewnienie środków pieniężnych. Mocno liczymy na dofinansowanie z ministerstwa, z którego już pozyskaliśmy fundusze na otwarcie filii AWF-u w Zabrzu. Inna sprawa, że to miasto będzie głównym inwestorem. Budowa stadionu została jednak wpisana w wieloletni plan inwestycyjny i jesteśmy na to przygotowani.
Wróćmy do części sportowej. Trzech ostatnich szkoleniowców, których pani miała okazję poznać, nie spełniło pokładanych w nich nadziei. czy Adam Nawałka będzie tym, który tego dokona?
- Wierzę, że tak będzie. Chociażby z tego tytułu, że oboje nadajemy na podobnych falach. Trener już w trakcie pierwszego spotkania wywarł na mnie ogromne wrażenie. Bije od niego ogromny optymizm i pozytywna energia. Szkoleniowiec wchodząc do mojego pokoju nie używał sformułowań: "może nam się uda", "jak dobrze się ułoży, to zrealizujemy cel", itp. Wypowiedział tylko jedno zdanie: "Musimy wrócić do ekstraklasy!".
Ubiegłotygodniowe spotkanie noworoczne Górnika pokazało, że klub mimo ostatnich niepowodzeń nadal cieszy się sporą popularnością. Skąd pomysł na tego rodzaju uroczystość?
- Chcieliśmy pokazać, że przyjaciele Górnika nie odwracają się do niego plecami w trudnych chwilach. I nie pomyliliśmy się, frekwencja na spotkaniu dopisała. Jest to dla nas budujące, że ostatnie niepowodzenia jeszcze bardziej nas jednoczą. Teraz czekamy już tylko na powrót do lat świetności i na należne temu klubowi miejsce.
Allianz nie zostawi Górnika w potrzebie
Sytuacja Górnika Zabrze w tabeli I ligi polepszyła się, ale klub z Roosevelta wciąż nie może być pewien awansu do Ekstraklasy. Co na to właściciel klubu Allianz Polska? - Allianz z Górnikiem jest na dobre i złe - zapewnia nowy wiceprezes klubu, Maciej Sowicki.
Allianz nie planuje nerwowych ruchów
Cierpliwość władz Allianz Polska była już wielokrotnie wystawiana na ciężką próbę, jednak jej zasoby jeszcze nie wyczerpały się. Właściciele Górnika, mimo niepewnej sytuacji zespołu na drodze do Ekstraklasy, nie wycofają się ze wspierania klubu. - Nie dostaliśmy żadnego takiego sygnału - mówi wiceprezes Sowicki, który nie ukrywa, że przeraził się, gdy zajrzał do danych dotyczących finansów Górnika.
- Niestety, sytuacja nie jest najlepsza. Z jednej strony trzeba się przyjrzeć wszystkim kosztom, z drugiej poszukiwać nowych źródeł finansowania. Zrobimy wszystko, żeby wyprostować budżet - przyznaje wiceprezes Górnika, uspokajając jednocześnie, że nawet brak awansu do Ekstraklasy nie powinien oznaczać nerwowych ruchów ze strony właścicieli klubu. - Mamy plan "A" na wypadek awansu do Ekstraklasy i plan "B", jeśli zostaniemy w pierwszej lidze. Oba te warianty uwzględniają Allianz - zaznacza Sowicki.
Połowa stadionu pusta? Nie ma takiej opcji!
Działacze z Roosevelta realizują obecnie plan działania wytyczony do końca przyszłego sezonu, ale przygotowują także długofalową strategię. Jej ważną częścią jest nowy stadion Górnika, którego budowa niepokojąco odwleka się w czasie.
- Cały czas opieramy się na informacjach uzyskanych od miasta, że stadion powstanie do 2012 roku. Jeśli nie będziemy widzieć, że prace zmierzają w tym kierunku, to będziemy chcieli podejmować jakieś własne inicjatywy. Na pewno nie możemy sobie pozwolić na to, że w przyszłym sezonie nie zostaną wykonane żadne prace, a my dalej nie będziemy mieli kibiców na połowie stadionu - podsumowuje wiceprezes Górnika.
Bez nowego stadionu Allianz sprzeda akcje Górnika?!
W pracach nad budową nowego stadionu w Zabrzu wciąż trwa przestój. Władze miasta zbierają dokumentację projektową, a obiekt przy Roosevelta wciąż straszy kibiców swoim wyglądem. Kiedy ruszą pracę nad budową nowego obiektu?
- Kiedy podejmowałem się pracy w Górniku, słyszałem deklaracje mówiące o jesieni 2010. Wnioskuję jednak, że ten termin jest raczej niewykonalny - przyznaje prezes Łukasz Mazur.
Górnik tylko dzięki przychylności policji i PZPN otrzymał warunkową licencję na grę w ekstraklasie. Stadion przy Roosevelta nie spełnia bowiem wszystkich wymogów licencyjnych i gdyby nie pismo ze strony władz miasta, będące deklaracją, że niebawem ruszą w Zabrzu prace nad budową nowego obiektu, beniaminek byłby zmuszony szukać
stadionu alternatywnego. W przyszłym sezonie jednak tak łatwo nie będzie.
Jeżeli Górnik utrzyma się w gronie najlepszych drużyn w kraju, będzie musiał swoje mecze rozgrywać na obiekcie z min. 10 tysiącami zadaszonych miejsc. Obecnie tych przy Roosevelta jest niewiele ponad tysiąc. Nic więc dziwnego, że władze zabrzańskiego klubu rozpoczęły negocjacje z zarządem Stadionu Śląskiego odnośnie gry
Górnika na chorzowskim gigancie. Jak się jednak okazuje, do rozmów
tych wcale nie musiało dojść.
Według informacji naszego portalu całkowite zadaszenie obecnego obiektu zamknęłoby się w kwocie 12 mln złotych. - O budowie nowego stadionu w Zabrzu mowa już od czterech lat. Gdyby co roku władze miasta wykładały ze swojej kasy po 3 mln złotych, Górnik już dziś mógłby cieszyć się nowoczesnym
zadaszeniem i nie byłoby problemu z licencją. Nikt jednak o tym nie pomyślał, a szkoda - powiedział w rozmowie z naszym portalem jeden z pracowników klubu.
Na tym jednak nie koniec stadionowych problemów Górnika. - W liście intencyjnym zawartym na linii władze miasta - Allianz Polska pada deklaracja ze strony Spółki Stadion, że ta dołoży wszelkich starań, żeby nowy stadion w Zabrzu był oddany do użytku z dniem 31 grudnia 2011 roku. Jeżeli tak się nie stanie, otrzymamy od Allianz dodatkowy rok na dokończenie inwestycji. W przypadku jeżeli i w tym terminie się nie zmieścimy, Allianz sprzeda akcje klubu, a miastu przez pół roku będzie przysługiwało prawo pierwokupu - wyjaśniła prezydent Małgorzata Mańka-Szulik.
Dla Górnika może oznaczać to katastrofę. Miasta nie stać bowiem na utrzymanie klubu występującego w ekstraklasie i wszystko wskazuje na to, że przy Roosevelta znów nadejdą chude lata. - Nie chcę tych doniesień komentować. W roku wyborczym mogłoby być to różnie odebrane, a moim celem jest to, by Górnik nie mieszał się do polityki i odwrotnie. Mogę tylko się zastanawiać, dlaczego list intencyjny nie został upubliczniony, jeżeli rzeczywiście zawiera w sobie takie zapisy - rozkłada ręce sternik Górnika.
Decyzję co do tego kiedy prace na stadionie ruszą, podejmie na jednej z jesiennych sesji Rada Miasta. Wcześniej, z końcem sierpnia dwukrotnie spotka
się w tej sprawie Komisja ds. Budżetu i Inwestycji. - Wszyscy jesteśmy przekonani, że nowy stadion w Zabrzu musi powstać. Nie możemy jednak pozwolić na to, by obiekt był tak dużym obciążeniem dla budżetu miasta. Na stadion za 350 - 370 mln miasta po prostu nie stać - wyjaśnił przewodniczący komisji, Rafał Marek.
Zależny od opinii Komisji ds. Budżetu i Inwestycji jest wynik głosowania radnych. Jeżeli ci poprą projekt, prace nad budową nowego stadionu mogą ruszyć na wiosnę 2011 roku.
Górnik: Odciąć pępowinę między właścicielem a klubem
Górnik chce się w przyszłości uniezależnić finansowo od sponsorującej go firmy Allianz. To powinno stać się w ciągu trzech-pięciu lat. Na Roosevelta myślą już o nowych źródłach finansowania klubu.
Beniaminkowi z Zabrza dobrze wiedzie się w rozgrywkach ekstraklasy (zajmuje piąte miejsce), a władze klubu zastanawiają się nad nowymi formami finansowania klubu.
- Chciałbym odciąć pępowinę między właścicielem a klubem. To powinno się stać w ciągu trzech-pięciu lat. Górnik musi zarabiać i szukać nowych źródeł finansowania - zapowiada Łukasz Mazur, prezes Górnika.
Michael Mueller, szef rady nadzorczej Górnika i wiceprezes Allianz Polska, wydaje się nieco zaskoczony sformułowaniem o "odcinaniu pępowiny".
- Allianz jest właścicielem i głównym sponsorem Górnika. I tak pozostanie - podkreśla Mueller. - Jednocześnie jest jednak miejsce dla innych chętnych, którzy chcieliby sponsorować klub. Górnik musi szukać pieniędzy poza Allianzem. My nie możemy ciągle dawać mu pożyczek, muszą pojawić się inne źródła finansowania. Sam też prowadzę rozmowy z potencjalnymi sponsorami. Ale Allianz pozostanie najważniejszym punktem dla klubu - zastrzega wiceprezes ubezpieczeniowego potentata.
- Żaden poważny klub piłkarski na świecie nie jest własnością dużej korporacji. Każda korporacja ma swoje ograniczenia - tłumaczy prezes Mazur.
Według naszych informacji 40-50 procent przychodów klubu pochodzi obecnie z Allianza. Prezes Mazur chce, by docelowo nie było to więcej niż 15-20 procent.
- Górnik nie może być uzależniony od jednego sponsora. Swego czasu koncern spożywczy Parmalat sponsorował AC Parmę i kiedy firma zbankrutowała, problemy uderzyły w klub. Nie chcę, by u nas - tak jak w Wiśle Kraków - kibice drżeli, co się stanie, gdy wycofa się z niej Bogusław Cupiał - wyjaśnia swoje racje Mazur.
Szef Górnika myśli nad nowymi sposobami zdobywania klubowych funduszy.
- Marzy mi się model hiszpański, w którym członkowie klubu wspierają budżet składkami, w zamian natomiast otrzymują odpowiednie przywileje. Na przyszłość nie wykluczamy takiego rozwiązania - dodaje Mazur.
Czy w najbliższym czasie budżet Górnika będzie większy?
- Budżet mieści się obecnie między 13 a 15 mln zł. I taka wielkość najpewniej pozostanie na kolejny sezon - twierdzi prezes Mueller, który za cel dla zespołu uważa zajęcie na koniec sezonu ekstraklasy miejsca pomiędzy piątym a dziesiątym.
Czy zimą dojdzie do wzmocnienia składu drużyny? - Na dziś raczej tego nie widzę. Możemy jednak o tym rozmawiać. Sporo będzie zależało od koncepcji i pomysłów naszego dyrektora sportowego Tomasza Wałdocha - dodaje szef rady nadzorczej Górnika.
Zitat
Żaden poważny klub piłkarski na świecie nie jest własnością dużej korporacji. Każda korporacja ma swoje ograniczenia - tłumaczy prezes Mazur.
To nie prawda, co jest zes Red Bull Salzburg, co zdupczyli tradycja Austria Salzburg, a teroz Red Bull kupil sobie klub z Lipsku, i chce, za 5-8 lat w Bundeslidze grac,
co jest zes angielskimi klubami, jak Man U, albo araby zes Man City???











Mazur: Zadłużenie klubu jest normalne
Gorące dni w zabrzańskim Górniku. We wtorek z funkcją dyrektora sportowego pożegnał się Tomasz Wałdoch, a zawodnicy nadal czekają na premię za awans do ekstraklasy. Działacze Górnika uspokajają i zapewniają, że kryzysu w klubie nie ma. Mimo to Górnik wraz z firmą Allianz - sponsorem strategicznym - postanowili poszukać dodatkowych sponsorów.
Współpraca na murawie - rzecz niezbędna. W meczu piłkarze kontra działacze, czasami wynik znany jest z góry.
- Wiadomo, że zaległości są, ale my skupiliśmy się na grze. Runda się zakończyła i dopiero teraz będzie czas na rozmowę na temat o zaległych pieniędzy - stwierdził Grzegorz Bonin, piłkarz Górnika Zabrze.
Pieniądze, na które zawodnicy czekają od kilku miesięcy. Nieoficjalnie mówi się, że piłkarze nie dostali jeszcze pieniędzy za awans do ekstraklasy. Klub zalega również z premiami za ostatni miesiąc. Działacze apelują jednak o spokój, bo ich zdaniem skala problemu nie jest duża. - U nas robi się wielkie awantury. Zadłużenie klubu jest normalne, tak jak w każdej innej firmie - informuje Łukasz Mazur, prezes Górnika Zabrze.
Mimo to władze Górnika i firma Allianz postanowili poszukać dodatkowego sponsora. Poszukiwania mogą jednak trochę potrwać, a drużyna potrzebuje wzmocnień już teraz. Dlatego przy doborze zawodników główną rolę będą odgrywały nie umiejętności, a pieniądze. - Takich zawodników, którzy będą zarówno na odpowiednim poziomie sportowym, ale również ich oczekiwania finansowe nie będą zbyt wygórowane - mówi Adam Nawałka, trener Górnika Zabrze.
Na takie kontrakty jak słynne już kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie Gorawskiego, Strąka czy Karwana - Górnika po prostu nie stać. To złe wieści nie tylko dla piłkarzy, ale i kibiców. - My możemy tylko wpłynąć na działaczy poprzez rozmowę z nimi... Zrobić jakąś propagandę na stadionie, żeby coś się po prostu poprawiło - tłumaczy Adrian Niemczyk, kibic Górnika Zabrze.
O to jednak nie będzie wcale łatwo. Górnik, dzięki głównemu sponsorowi do niedawna uchodził za klub stabilny finansowo, teraz zwiększonego dopływu gotówki nie może być pewien. - Allianz bodaj już zrobił takie założenie, że jeśli nie będzie nowego stadionu w Zabrzu to wycofuje się z tego więc być może nie dotyczy to tylko sprawy prestiżowej, ale może nie mają tyle pieniędzy na sport - stwierdza Jacek Błasiak, dziennikarz "Sportu".
I być może dlatego klubu na wiele rzeczy nie stać. - Chciałbym aby wszystkie drużyny ubierać w oryginalny sprzęt, ale na dzień dzisiejszy klubu po prostu na to nie stać - informuje Tomasz Wałdoch. Były dyrektor Górnika ze swoją funkcją pożegnał się we wtorek. Oficjalny powód - problemy rodzinne.
- Można mu wierzyć, ale pod hasło sprawa rodzinna można bardzo wiele podciągnąć, bo to może być też utrzymanie tej rodziny - mówi Jacek Błasiak, dziennikarz "Sportu".
Ta piłkarska zabrzańska rodzina kończy rok w minorowych nastrojach, ale z nadzieją, że już niedługo sytuacja się poprawi.
Allianz traktuje Górnika bardzo poważnie - rozmowa z Michaelem Muellerem, wiceprezesem Allianz Polska
W ostatnich tygodniach media obiegła wieść o gigantycznych długach Górnika i słabej kondycji organizacyjnej zabrzańskiego klubu. O tym i o wielu innych sprawach rozmawiamy z wiceprezesem Allianz Polska, Michaelem Muellerem.
Marcin Ziach: Jak ocenia pan rundę jesienną w wykonaniu Górnika?
Michael Mueller: Pozycję, jaką zajmuje w tabeli Górnik, możemy uznać za zgodną z oczekiwaniami. Ważny jest jednak także styl gry, taktyka, ustawienie zespołu i zaangażowanie zawodników. Jesteśmy bardzo zadowoleni zwłaszcza z gry u siebie. Gorzej sprawa wygląda, jeśli chodzi o mecze rozgrywane na wyjazdach.
Krótko po zakończeniu rozgrywek z pracy w Zabrzu zrezygnował Tomasz Wałdoch. Oficjalnie zaważyły sprawy rodzinne. Nieoficjalnie mówi się o słabej kondycji finansowej klubu, która uniemożliwiła mu budowę silnego Górnika.
- Tomasz Wałdoch zrezygnował z powodów rodzinnych. Ze zrozumieniem przyjęliśmy jego decyzję. Mogę w tym miejscu bardzo gorąco mu podziękować za zaangażowanie i pracę na rzecz Górnika. W tej chwili trwają rozmowy z Tomkiem, w jaki sposób możemy dalej współpracować, żeby nie było to tak uciążliwe dla rodziny. Tomek jest otwarty na takie rozwiązanie. Chcemy korzystać z jego doświadczenia i kontaktów w Niemczech i w Polsce. Liczymy, że będzie współpracował z nowym dyrektorem sportowym. Możliwości są różne.
Jego miejsce zajął Andrzej Orzeszek. Czym ta kandydatura pana przekonała?
- Jest z Zabrza, zna bardzo dobrze klub, ale decydujące znaczenie miała rekomendacja Tomka Wałdocha. Chcemy bowiem, żeby filozofia Tomka była kontynuowana.
Podobno zatrudnieniu Orzeszka zaważyły przede wszystkim względy oszczędnościowe?
- Nie miało to żadnego znaczenia.
Faworytem Allianz do objęcia posady po Wałdochu był Jerzy Brzęczek.
- Rozmawialiśmy z kilkoma kandydatami. Jerzy Brzęczek nie był faworytem, ale rzeczywiście z nim rozmawialiśmy.
Echa o nie najlepszej kondycji finansowej Górnika nie milkną. Jak sprawa wygląda w rzeczywistości?
- Potrzeby finansowe Górnika w tym i następnym roku są duże, a sytuacja budżetowa klubu wymaga poszukiwania nowych rozwiązań. Jest to jednak rola zarządu klubu i dlatego szuka on dodatkowych źródeł finansowania, m.in. w postaci nowych sponsorów. Liczmy, że wkrótce rozwiąże te problemy. Na pewno pomogą podjęte w tym roku decyzje miasta o poszerzeniu zaplecza sportowego Górnika, a przede wszystkim te dotyczące budowy nowego stadionu. Będzie to doskonała platforma do prowadzenia wokół klubu działań marketingowych i promocyjnych, które z pewnością będą atrakcyjne dla nowych partnerów.
Ostatnio media obiegła wieść, że Allianz szuka sponsora partnerskiego, z którym dzieliłby zobowiązania finansowe wobec klubu. W grę wchodzi sprzedaż jakiegoś pakietu akcji czy miałoby to polegać na jakimś innym rozwiązaniu?
- Nie chodzi o sprzedaż akcji, a o pomoc zarządowi w znalezieniu strategicznego partnera. Mamy bardzo wiele kontaktów biznesowych, które mogą się przełożyć na konkretną współpracę z Górnikiem. Dodatkowi sponsorzy to dodatkowe środki finansowe dla klubu.
Kibice coraz częściej zarzucają Allianz, że małe zaangażowanie sponsora pod względem finansowym nie ułatwia budowy klubu, który będzie liczył się w walce o najwyższe cele.
- Allianz od samego początku traktuje klub Górnik Zabrze bardzo poważnie, podobnie jak jego kibiców i wszystkich związanych z klubem. Od początku widzieliśmy tę współpracę długoterminowo i z tego punktu widzenia powinno się ją oceniać. Zainwestowaliśmy do tej pory w klub bardzo znaczące środki, zwłaszcza w tym roku i liczymy, że już wkrótce zacznie osiągać oczekiwane przez wszystkich sukcesy sportowe. Nie można tez zapominać o naszym ogromnym pozafinansowym zaangażowaniu w działalność klubu. Wprowadziliśmy szereg zmian organizacyjnych w zakresie marketingu, administracji i IT, dzięki czemu klub dużo lepiej funkcjonuje, niż w przeszłości.
Czy bierzecie pod uwagę sprzedaż najlepszych zawodników, by nieco odciążyć budżet płacowy?
- Jeśli otrzymujemy interesującą ofertę możemy ją rozpatrzyć, ale priorytetem jest by nie osłabiać drużyny.
Wiadomo już ile będzie wynosił budżet klubu na przyszły rok i jaka część z tej kwoty zostanie przeznaczona na zimowe wzmocnienia?
- Jesteśmy w trakcie negocjacji z zarządem wysokości budżetu i wzmocnień.
Jak Allianz obecnie zapatruje się na dalsze lata współpracy z Górnikiem? Wiadomo już teraz, że na wiosnę ruszy budowa nowego stadionu w Zabrzu.
- Tak jak wspomniałem, związek z Górnikiem widzimy w perspektywie wielu lat. Myślę, że nowy stadion, który od początku był bardzo ważnym czynnikiem rozwoju Klubu, to wielka szansa dla Górnika pod względem sportowym, finansowym oraz marketingowym. To także stworzenie w Zabrzu miejsca do rodzinnych i przyjacielskich spotkań i wspólnego oglądania meczy w miłej i bezpiecznej atmosferze.
Znane są już cele, jakie właściciel postawi przed Górnikiem na rok 2011?
- Celem sportowym na koniec tego sezonu jest miejsce 5-10 w tabeli, a pod względem organizacyjnym także osiągnięcie stabilizacji finansowej w klubie.
Walka o mistrzostwo 2012 jest według pana nadal realna?
- Cel, jaki postawiliśmy sobie na początku naszej współpracy z Górnikiem wciąż jest możliwy do osiągnięcia. Wszystko w rękach zarządu klubu, kadry trenerskiej, a przede wszystkim samych zawodników. Szkoda tylko straconego roku w pierwszej lidze.
Pierdolenie kotka za pomocã młotka
Alianz jak kożdo firma jest nastawiony na
Zyski a nie na straty i patrzã tylko żeby jak najmniejszym
wysiłkiem kasa zarobić
" Z tysięcy klubów ja wybrałem ten, boski Zabrzański Górnik na pewno to wiem"
Nie ważne sã kilometry liczy się wiara i oddanie
w moim sercu Górnik i tak już do śmierci zostanie
Tomasz Wałdoch rozważa ofertę od Allianz
Bardzo prawdopodobne, że nie urwie się kontakt Górnika z Tomaszem Wałdochem. Były reprezentacyjny obrońca zrezygnował kilka tygodni ze stanowiska dyrektora sportowego. Wałdoch nie potrafił pogodzić obowiązków służbowych z rodzinnymi, więc wrócił do żony i dzieci w Niemczech. Firmie Allianz Polska zależy jednak na kontynuowaniu współpracy.
Według informacji "Gazety Wyborczej" oferta została już przedstawiona, a Wałdoch miałby zostać sportowym doradcą Allianz Polska i pomagałby Górnikowi w wyszukiwaniu zawodników na rynku niemieckim. Na razie jednak były dyrektor nie udzielił odpowiedzi.
Przegląd Sportowy: Właściciel odstawi Górnika na boczny tor?
Allianz po cichu szuka chętnych na odkupienie akcji Górnika Zabrze. Właściciel zapewnia jednak, że nie zamierza wycofać się z klubu.
Nie chodzi nam o sprzedaż akcji, ale o pomoc zarządowi w znalezieniu strategicznego partnera - tłumaczy rzecznik prasowy firmy Marek Baran. - Od początku zakładaliśmy współpracę długoterminową - dodaje.
Jednak patrząc na to co dzieje się w Górniku, można dojść do innych wniosków. Zaległości płacowe, odejście dyrektora sportowego Tomasza Wałdocha, malejący budżet i brak pieniędzy na transfery, to czynniki, które pozwalają stwierdzić, że zamiary właściciela wcale nie muszą być tak jednoznaczne. Tym bardziej że w 2007 r. władze Allianz mówiły o chęci stałego podnoszenia poziomu finansowania klubu. W 2012 r. Górnik miał nawet walczyć o tytuł mistrza Polski. Z tych planów nie zostało już nic.
- Zainwestowaliśmy do tej pory znaczące środki, zwłaszcza w tym roku i liczymy, że już wkrótce drużyna zacznie osiągać oczekiwane sukcesy sportowe - ripostuje Baran.
Ta opinia zdecydowanie rozmija się z tym, co mówią eksperci. Ich zdaniem Górnik jesienią zrobił wynik ponad stan, ale zaciskanie pasa na dłuższą metę musi przynieść negatywne efekty. A jeśli Allianz mówi o szukaniu partnera, znaczy to, że w pojedynkę wiele już nie może zdziałać i liczy się z oddaniem części władzy. Stąd już tylko krok do odejścia.
źródło: Przegląd Sportowy
|
|
zitieren
to bych tak porzondek zrobiol...
| 886 Beiträge

| 3.769 Beiträge
No niech se godo Bonina juz prawie niema kerny nastempny Zachorski i im zolezy na naszym gorniku im chodzi jak kozdej ubespieczalni na kasie a jak jej nie bydzie to sie roz dwa stracom
Besucher
Forum Statistiken