|
|
Taka marka jak Górnik zobowiązuje - I część rozmowy z prezydent miasta Zabrze, Małgorzatą Mańką-Szulik
Prezydent Zabrza, Małgorzata Mańka-Szulik w I części rozmowy z portalem SportoweFakty.pl opowiada o argumentach przemawiających za tym, by nowy stadion Górnika powstał, planie realizacji projektu, pozyskiwaniu środków na jego wykonanie i odpowiedzialności, jakie tak duża inwestycja za sobą niesie.
Marcin Ziach: Jak na dzień dzisiejszy przedstawia się sprawa budowy nowego stadionu ze strony miasta?
Małgorzata Mańka-Szulik: Zgodnie ze strategia rozwoju miasta realizacja projektu związanego z budową nowego stadionu Górnika realizowana jest zgodnie z planem, który sobie założyliśmy. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że modernizacja stadionu jest konieczna, bo wszyscy mamy świadomość, że obiekt, na którym obecnie Górnik rozgrywa swoje mecze powstał blisko osiemdziesiąt lat temu.
Tak poważna inwestycja wiąże się z ogromnymi kosztami.
- Zabrze nie jest najbogatszym miastem, ale myślę, że zważywszy na fakt, że jesteśmy jednym z czołowych miast pod względem efektywności starań o środki unijne, właśnie o środki te będziemy walczyć. W miarę możliwości będziemy także wspierać się budżetem miasta. Mamy gotowy projekt, który wpłynął do spółki Stadion, odpowiedzialnej za realizację inwestycji
.
Wiadomo już według jakiego harmonogramu zostaną wykonane prace?
- Mamy to szczęście, że nie musimy budować stadionu od nowa, a skupić się na rozbudowie obiektu, jaki obecnie posiadamy. Dodatkowym plusem jest to, że możemy rozbudowy dokonywać etapami, a projekt, który realizujemy jest przygotowany bardzo szeroko. Założenia wskazują na budowę stadionu klasy elite, ale dla nas priorytetem jest to, by stadion posiadał bezpieczne, zadaszone miejsca dla kibiców. Pierwszą fazę przebudowy stadionu będziemy realizować na maksimum naszych możliwości. To co będzie później zależne jest od tego na co nas będzie stać. Jeżeli uda nam się efektywnie pozyskiwać środki zewnętrzne i miasto będzie się rozwijało to będziemy konsekwentnie zmierzać do tego, by wybudować Górnikowi stadion, ja jaki zasługuje. Mało które miasto może poszczycić się taką marką. Marka
Górnik Zabrze po prostu zobowiązuje.
Szacowane koszta budowy nowego obiektu wahają się od 250 do nawet 370 mln złotych.
- W tym przypadku punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeżeli bowiem mówimy o stadionie klasy elite, to rzeczywiście inwestycja ta niesie za sobą koszta przekraczające kwotę 300 mln złotych. Kiedy jednak zaczniemy do tego podchodzić pod kątem ekonomii, to koszta te da się znacznie ukrócić. Powołaliśmy do istnienia spółkę odpowiedzialną za realizację inwestycji, a to pozwoli nam odliczać podatek VAT i może okazać się, że pierwszy etap rozbudowy, czyli etap podstawowy, kosztować będzie 167 mln, a drugi etap pozwoli się zamknąć w kwocie łącznej ok
. 260 mln złotych. Przede wszystkim musimy się jednak zastanowić nad tym, co my chcemy zrobić. Jeżeli w strategii rozwoju miasta założyliśmy, że stadion ma powstać to musimy robić ku temu kolejne kroki. Nie złożymy przecież wniosku o dofinansowania zewnętrzne, jeśli najpierw nie złożymy wniosku o pozwolenie na budowę. Z niecierpliwością czekam na uzyskanie pozwolenia na budowę.
Co nastąpi, kiedy takowe pozwolenie miasto otrzyma?
- Będziemy składać wnioski o dofinansowanie projektu m.in. do Ministerstwa Sportu i Turystyki
, a także o środki unijne. To pozwoli nam na efektywną realizację projektu. Udało nam się zrealizować projekt gospodarki wodno-ściekowej, jeden z czterech największych projektów realizowanych przez miasto. Wydawało się, że i ten projekt nas przerasta. Udało nam się jednak efektywnie pozyskać środki zewnętrzne z kilku źródeł i dzięki temu blisko 80 proc. miasta mamy już skanalizowanego. Może i dobrze, że na starcie nie wiemy ile problemów z realizacją projektu się wiąże, bo być może odwagi na ich rozwiązanie by nam zabrakło. Byliśmy jednak zdeterminowani i udało nam się zrealizować duży projekt. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby z budową nowego stadionu było podobnie.
W realizacji tego projektu determinacji także miastu, którego jest pani głową nie zabraknie?
- To nie my sobie wymyśliliśmy budowę nowego stadionu, a obligują nas do tego nowe przepisy. Gdyby nie zmiana przepisów stadion, jaki obecnie posiadamy przy małej modernizacji mógłby nam posłużyć przez następne 10-15 lat, a może nawet dociągnąłby do setki. Zmiany w regulaminie spowodowały, że musimy stawiać kolejne kroki. Pierwszym krokiem była "mała" modernizacja, która już za nami. Teraz jesteśmy zdeterminowani do tego żeby doprowadzić do szczęśliwego końca "dużą" modernizację. Nie zapominamy jednak o tym, by mierzyć siły na zamiary.
Rada Miasta nie jest do końca przekonana do pani argumentów i skupia się na cięciach kosztów projektu, które mają dotknąć m.in. parking podziemny i kilka boisk treningowych.
- Wskazane przez pana obszary to te, których nie trzeba absolutnie realizować w pierwszej kolejności. Co do parkingów, to miejsc parkingowych w obszarze wokół stadionu nie jest tak mało, a ruch uliczny przed meczami i po ich zakończeniu rozpływa się bardzo szybko. Przyjdzie czas, w którym będziemy musieli skupić się nad logistyką budowy nowych miejsc parkingowych, ale to nie jest najważniejsze. Priorytetem na chwilę obecną jest to, by każdy kibic miał dach nad głową. Skupiamy się wokół stricte trybun i ich zadaszenia, a potem, w miarę możliwości, będziemy budować parkingi i całe zaplecze techniczne stadionu. Docelowo, nic nie stoi na przeszkodzie, by obiekt wyglądał tak jak ten przedstawiany na projektach. Pośrednio będziemy realizować te elementy, które z jednej strony wymuszają na nas przepisy prawa, a z drugiej strony budżet miasta.
Ile było listów intencyjnych podpisanych na linii miasto - Allianz?
- Na to pytanie jest bardzo ciężko odpowiedzieć, bo spotkań i umów podpisanych było bardzo dużo. Pierwszy list intencyjny podpisaliśmy już w 2007 roku, na stadionie Górnika, w wielkiej radości, bo był to przecież okres wielkiego zadłużenia klubu, a umowa ta dawała nadzieję, że Górnik wyjdzie na prostą. Następne porozumienie podpisaliśmy w Teatrze Nowym, gdzie spotkaliśmy się i z kibicami i przedstawicielami klubu. To wszystko trwa już trzy lata i ja przypominam sobie przynajmniej siedem spotkań i nie potrafię odpowiedzieć na pytanie ile różnych dokumentów zostało podpisanych. Wszystkie te dokumenty są do wglądu.
Wracając do meritum, według listu intencyjnego podpisanego z wielką pompą na stadionie Górnika przed trzema laty realizacja projektu na chwilę obecną ma co najmniej dwuletnie opóźnienie.
- Jeżeli podpiszemy stosowną umowę to będziemy mogli mówić o opóźnieniach. List intencyjny, jak sama nazwa wskazuje, to dokument, w którym wyrażane są intencje i obowiązuje w dwie strony. Powiedzmy sobie szczerze, Allianz przejmując ciężar finansowania Górnika na swoje barki nie przewidywał, że drużyna może spaść z ekstraklasy. Jeżeli mówimy o intencjach, to one od samego początku w dwie strony były bardzo dobre i z poszanowaniem wobec partnera staraliśmy się je realizować. Allianz ze swojej strony dokłada wszelkich starań, żeby Górnik miał się dobrze jako klub, a miasto dba o infrastrukturę.
Czy rzeczywiście dobrą intencją ze strony miasta była sprzedaż Allianz praw do miana sponsora tytularnego nowego obiektu na 50 lat za kwotę 5 mln złotych?
- Proszę mi pokazać dokument, który mówi o tym, że tak rzeczywiście było.
Było to zawarte we wcześniej wspomnianym liście intencyjnym, którego założeń obie strony zobowiązały się przestrzegać.
- Myślę, że to są pewne wskazania i kierunki, ale to spółka Stadion zrobi swój biznes-plan i to wszystko zostanie przez ekonomistów wyliczone. Ja nie wiem czy 5 mln to jest dużo czy mało. To kwota umowna. Proszę jednak zauważyć, że Allianz przede wszystkim opiekuje się klubem i na tego rodzaju sprawy trzeba patrzeć nieco szerszym horyzontem. Nie zapomnę pierwszej sesji, podczas której walczyłam o pierwszy milion kredytu dla Górnika, żeby klub mógł dalej funkcjonować. Proszę mi uwierzyć, ja bardzo dokładne pamiętam każdą emocję związaną z Górnikiem przez te cztery lata. List intencyjny, to zawsze tylko list intencyjny. Tutaj pole manewru jest większe. Kiedy jednak przyjdzie czas na podpisywanie poważnych umów, zapewniam, że nic nie podpiszę bez aprobaty prawnika.
Odpowiedzialność jednak jest wielka i za każdy fałszywy krok gromy posypią się na pani głowę.
- Proszę mnie nie przeceniać. Mi naprawdę bardzo zależy na tym żeby nowy stadion Górnika powstał. Przed cztery lata mojej kadencji wiele się od strony budowlanej, ekonomicznej i technicznej poduczyłam. Proszę jednak nie oczekiwać ode mnie, że będę brała odpowiedzialność za każdy kalendarz czy terminarz. Raz jeszcze podkreślę, naszą intencją jest to żeby stworzyć Górnikowi warunki do tego, by drużyna mogła rozgrywać swoje mecze w Zabrzu teraz, a w przyszłości stworzyć stadion, do którego budowy zmuszają nas niestety nowe przepisy. To nie fanaberie, że prezydent miasta kocha bardziej Górnika i chce budować stadion Górnika, bo szczerze mówiąc chciałabym też wybudować co najmniej dwa baseny, a poważnie rzecz biorąc jeśli nas na jeden będzie stać, to będzie już spory sukces. Mamy świadomość, że podejmując się wyzwania, jakie niesie za sobą rozpoczęcie budowy nowego stadionu będziemy musieli się bardzo dyscyplinować i jeszcze bardziej skupić się na pozyskiwanie środków zewnętrznych. Raz jeszcze podkreślę - to nie nasze widzimisię, a zmiana terminów prawa sprawiła, że musimy myśleć w kategoriach bardzo pilnych jeśli chodzi o budowę nowego stadionu.
Budowę chcemy rozpocząć na wiosnę - II część rozmowy z prezydent miasta Zabrze, Małgorzatą Mańką-Szulik
W II części rozmowy z portalem SportoweFakty.pl prezydent Zabrza, Małgorzata Mańka-Szulik opowiada m.in. o tym jak ważną inwestycją dla Zabrza jest budowa nowego stadionu, wpływie na postęp prac zbliżających się wielkimi krokami wyborów samorządowych, a także zdradza przybliżony termin, w którym na stadion przy Roosevelta wjadą buldożery.
Marcin Ziach: W tym sezonie Górnik będzie mógł grać w Zabrzu tylko dzięki pisemnemu zapewnieniu miasta, że modernizacja stadionu ruszy.
Małgorzata Mańka-Szulik: Jeśli tak się stało, to myślę, że mamy, czego sobie pogratulować. Pokazaliśmy, że potrafimy dążyć razem do wspólnego celu, dzięki czemu i miasto i Górnik grają dalej w jednej drużynie, a do Zabrza po roku wróci ekstraklasa.
W przyszłym roku może już o to nie być tak łatwo. Regulamin jest nieubłagany i bez 10 tysięcy zadaszonych miejsc na stadionie Górnik licencji na grę w ekstraklasie nie dostanie.
- Panie redaktorze, ja jestem przekonana, że będzie. Nie piszmy czarnych scenariuszy, bo pokazaliśmy już nieraz, że potrafimy sukcesywnie współpracować. Zabrze jest na szóstym miejscu w kraju pod względem efektywności realizowanych inwestycji za sprawą środków pozyskanych z Unii Europejskiej. Przez cały czas szukamy jak najlepszych rozwiązań i oszczędności żeby móc stadion Górnika wybudować jak najwyższej klasy. Patrząc na zespół ekspertów, który ten projekt pilotuje jestem optymistką i z dnia na dzień coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że stadion powstanie.
Naprawdę wierzy pani w to, że w rok uda się wybudować zadaszenie nad 10 tysiącami miejsc, podczas gdy nawet projekt wykonawczy nie jest jeszcze gotowy?
- Doświadczenie pokazało mi już nie raz, że najwięcej czasu przy dużych inwestycjach zabiera przygotowanie rzetelnej i dokładnej dokumentacji projektowej, a roboty idą zdecydowanie szybciej. Przecież my przez ostatnie półtora roku przekopaliśmy połowę miasta, położyliśmy rury, zakopaliśmy i nałożyliśmy nową nawierzchnię. Jeżeli udało nam się zrealizować ten wielki projekt w tak krótkim czasie, dlaczego miałoby się to nam nie udać powtórzyć z budową nowego stadionu? Jestem przekonana, że nam się to uda. Recepta na sukces jest jedna: nie możemy sobie przeszkadzać, tylko skupić się na współpracy.
Zbliżająca się wielkimi krokami kampania wyborcza tworzeniu więzi współpracy raczej służyć nie będzie.
- Ja nie pracuję dla kampanii. Przez ostatnie cztery lata oddawałam całe serce swojej pracy. Nigdy nie patrzyłam i nie mogę patrzyć na budowę stadionu przez pryzmat kampanii wyborczej, bo gdyby tak się działo to mniej więcej od dwóch lat, kiedy jestem krytykowana za drążenie tego tematu powinnam go zostawić żeby nie narazić się opozycji. Ja chcę wierzyć, że opozycja z całą troską odnosi się do największych problemów miasta i nic nie robi w złej intencji. Musimy skupić się na tym co mamy do roboty, a nie myśleć o wyborach.
Niemniej jednak kilkanaście tysięcy kibiców to poważny elektorat.
- Jestem jednym z nich i dobrze wiem, co oni czują i co myślą wchodząc na obecny obiekt. Ja sama czuję się wtedy mniej prezydentem, a bardziej kibicem. Dlatego też mogę obiecać, że będę wytrwale wszystkich sceptyków przekonywać, że stadion Górnika Zabrze to rzecz ważna i że mając taki klub w mieście nie można go zaniedbywać.
Czytając klubowe forum nie da się nie ulec wrażeniu, że fani pod tym względem stoją za panią murem.
- Jeśli tak, to dla mnie to dodatkowe źródło motywacji do realizacji tego projektu. Zawsze powtarzałam i będę powtarzać, ze największym potencjałem każdego miasta są ludzie. Górnik ma kibiców nie tylko w Zabrzu, ale także na całym Śląsku, kraju, Europie, a nawet świecie, bo ostatnio spotkałam się z ludźmi z Kanady, którzy rozliczali mnie za kolejne etapy rozbudowy stadionu. Mając tak duże poparcie dla tego projektu znacznie łatwiej będzie mi rozmawiać z radnymi, bo wszyscy mają świadomość, że zawodnicy w klubie się zmieniają. Odchodzą też trenerzy czy członkowie zarządu, ale wierne serce kibica zostaje z klubem na dobre i złe.
Biorąc pod uwagę fakt, że mimo wszystko zmiana władz lokalnych jest możliwa nie boi się pani, że ten dobrze zapoczątkowany projekt znów przyhamuje?
- Wszystko jest w rękach zabrzan i to mieszkańcy miasta zadecydują czy chcą żeby miasto nadal szło tą drogą czy zmieniło kierunek. Ja wierzę, że wybiorą tę drogę, którą szliśmy przez ostatnie cztery lata. Kilka projektów mamy już rozpoczętych, w trakcie realizacji. W samorządzie nie ma miejsca na politykę. Tutaj jest potrzebny gospodarz, który zakasa rękawy i będzie realizował działania, jakich mieszkańcy od niego oczekują. Jeżeli zabrzanie wybiorą inaczej - to już nie do mnie to pytanie.
Planuje pani jakąś debatę z kontrkandydatami na temat budowy nowego obiektu przy Roosevelta?
- Moim zdaniem nie ma już nad czym debatować. Od 2007 roku wszystkie karty są na stole i tak naprawdę zamiast toczyć dyskusje trzeba się wziąć za realizację projektu. Wszystkie konieczne wybory zostały już wykonane. Mamy projekt stadionu. Jeśli mam być szczera, jako gospodarz wolałabym żeby wygrała koncepcja tańsza, ale uwierzyłam, że to co wybrali fachowcy jest po prostu lepsze. Nie ma nad czym się rozpływać. Stadion trzeba budować, a budowę trzeba zacząć natychmiast za sprawą wszelkich możliwych źródeł finansowania.
Kiedy zatem można spodziewać się, że na stadion wjadą buldożery?
- Jeżeli spełni się optymistyczny wariant i na jesieni rada miejska przyjmie projekt budowy stadionu zrobimy wszystko żeby w zimowych miesiącach przeprowadzić przetarg na wykonawcę projektu i na wiosnę rozpocząć budowę. Myślę, że większość z nas będzie mogła patrzeć na to z zachwytem, bo planuję zamontować na stadionie monitoring, tak, aby każdy kibic mógł w każdej chwili w internecie śledzić jak posuwa się budowa stadionu ich marzeń i przy okazji kontrolować robotników żeby nie było niepotrzebnych przestojów (śmiech).
Obecny stadion jest raczej obiektem drwin kibiców niż powodem do dumy. A wszystko to za sprawą niewymiarowych bramofurtów.
- Ja mam to szczęście, że moja sylwetka mieści się w gabarytach bramofurty. Widać kibice Górnika muszą trochę bardziej dbać o swoją sylwetkę niż ja. Znaleźliśmy już jednak i dla tych lepiej zbudowanych rozwiązanie. Zawsze mogą wchodzić bokiem, a na nowym stadionie z wejściami nie będzie już najmniejszych problemów (śmiech).
Mierzyła się już pani do nowych wejść?
- Muszę przyznać, że jeszcze nie miałam okazji, bo przez ostatnie tygodnie usilnie pracujemy nad kompletowaniem dokumentacji, ale rzeczywiście żarty o bramofurtach i problemach naszych kibiców do mnie dotarły. Ja ze swojej strony mogę mieć tylko nadzieję, że zmieszczę się i wejdę na stadion, bo gdybym musiała mecze Górnika oglądać w domu przed telewizorem to byłabym niepocieszona. Na stadionie panuje magia i to przez te lata pokochałam.
Sądny dzień dla losów budowy nowego stadionu Górnika
W poniedziałkowe popołudnie Rada Miasta Zabrze zadecyduje czy dać miastu zielone światło na budowę nowego stadionu. Jeżeli radni poprą trzy uchwały bezpośrednio dotykające tematu prace budowlane przy Roosevelta rozpoczną się najprawdopodobniej na wiosnę przyszłego roku. Jak na razie jednak wynik głosowania jest wielką niewiadomą.
Tocząca się od ponad czterech lat kampania dotycząca budowy nowego stadionu w Zabrzu w poniedziałkowe popołudnie doczeka się decydujących rozstrzygnięć. Zabrzańscy radni otrzymają pod głosowanie trzy projekty uchwał.
Pierwszy z nich będzie dotyczył ustalenia zasad podwyższenia kapitału spółki Stadion, odpowiedzialnej za koordynację prac nad budową stadionu miejskiego. Następnie radni podejmą decyzję czy przekazać spółce nieruchomości zabudowane, które ta będzie mogła sprzedać na rzecz realizacji inwestycji. Trzeci projekt uchwały będzie dotyczył zlecenia przygotowania dokumentacji projektowej i jak się wydaje, tylko pozytywny wynik tego trzeciego głosowania można uznać za pewny.
Rada Miasta wciąż bowiem ma sporo wątpliwości co do sposobu realizacji inwestycji. Szczególne kontrowersje wzbudzają duże koszta inwestycji (blisko 700 mln złotych wraz z obsługą kredytu) i klasa obiektu (ma być dostosowany do najwyższych standardów FIFA i UEFA). W opinii radnych, według pierwszych założeń koszt realizacji inwestycji miał nie przekroczyć 200 mln złotych, a tymczasem już sam projekt kwotę tę przekracza o 160 mln złotych.
Radni obawiają się, że koszt tak dużej inwestycji może być dla budżetu miasta nie do uniesienia i albo inwestycja przez lata nie doczeka się finalizacji (obecnie znaleziono fundusze na realizację I i II etapu, tych na realizację etapu III nie zabezpieczono), albo zablokuje inne miejskie inwestycje jak przebudowa sieci wodno-kanalizacyjnej czy budowa Drogowej Trasy Średnicowej łączącej wszystkie największe miasta Górnego Śląska.
- Trwa wewnętrzna dyskusja w klubach co do tego, jak głosować. W opinii radnych prezydent miasta wykorzystuje stadion do kampanii wyborczej, przekabacając na swoją stronę kibiców - powiedział naszemu portalowi jeden z zabrzańskich radnych. - Ta gra jest nie do końca czysta, bo nie ma pewności co do tego, że stadion budowany według tej koncepcji kiedykolwiek powstanie w całości, a radni tak naprawdę są stawiani pod ścianą. Głosując na "nie" narażają się na krytykę kibiców, którzy są zdeterminowani, by budowa ruszyła jak najszybciej - dodał nasz rozmówca.
Kibice zapewniają, że pojawią się na poniedziałkowej sesji Rady Miasta. Jest niemalże przesądzone, że głosowanie poprzedzi twarda debata radnych z prezydent miasta. Początek obrad zaplanowano na godz. 16:30.
Sesja Rady Miejskiej: 3 miliony dla Górnika. Gmina zostanie większościowym udziałowcem klubu
W Urzędzie Miejskim w Zabrzu dobiegła końca sesja Rady Miejskiej. Relacjonując je prezydent Małgorzata Mańka-Szulik wspomniała m.in. o zmianie na stanowisku prezesa Górnika Zabrze (Łukasza Mazura zastąpił wskazywany przez władze gminy Tomasz Młynarczyk, dotychczasowy wiceprezes). To wywołało reakcję ze strony radnych.
- Obecne kłopoty Górnika to nie efekt pracy prezesa Mazura, tylko bardzo rozrzutnej polityki prowadzonej przez jeszcze wcześniejszy zarząd. Niestety, obecny prezes też będzie musiał realizować zobowiązania finansowe umów wówczas podpisanych. Zaś los prezesa Mazura został przesądzony wtedy, gdy postanowił cofnąć darmowe karnety dla VIPów - podkreślał radny Jerzy Wereta (SLD).
- Nie ja powoływałam pana Mazura i nie ja go odwołałam. Miałam tylko nadzieję, że wspólnie z wiceprezesem Młynarczykiem, którego darzę zaufaniem, dobrze poprowadzi klub. Narosłe problemy trzeba jednak rozwiązywać. Bo nie może być tak, że zawodnicy ustawiają się na ławeczce w kolejce do prezydenta miasta, bo nie dostają wynagrodzenia - ripostowała Mańka-Szulik.
Największe emocje wzbudziła dyskusja o dofinansowaniu (poprzez gminną spółkę Stadion) działalności Górnika Zabrze, co w efekcie doprowadzi do zmiany układu właścicielskiego klubu. Po tej transakcji gmina będzie bowiem dysponowała większościowym pakietem 52 procent udziałów. Wątpliwości co do takiego rozwiązania zgłaszali głównie radni Platformy Obywatelskiej podając kolejne niepokojące liczby i sumy. I tak na przykład radny Łukasz Urbańczyk podał, że roczne utrzymanie klubu kosztuje 22 miliony złotych. - Czy gminę stać na wyłożenie połowy tej sumy każdego roku i z jakiego źródła pieniądze te by pochodziły? - dociekał Urbańczyk.
- Bycie właścicielem nie oznacza automatycznie, że trzeba ten klub utrzymywać. On powinien to robić z własnych przychodów - ripostował wiceprezydent Krzysztof Lewandowski.
Z kolei radny Borys Budka dopytywał czy prawdą jest, iż w ciągu trzech ostatnich lat wydano w klubie na same tylko pensje i prowizje od kontraktów 25 milionów złotych? Jak przypominał, Górnik ma najdroższą w kraju drużynę rezerw, w której niektórzy piłkarze zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy złotych nie wychodząc nawet na boisko.
- Musimy się wspólnie zadeklarować czy chcemy ratować tę ikonę piłki nożnej w naszym mieście czy nie - odpowiadała prezydent Mańka-Szulik.
W kluczowych dwóch głosowaniach nad przedłożonymi projektami uchwał, ostatecznie zyskały one niezbędną większość. Za prezydencką propozycją opowiedziało się 16 radnych, 7 było przeciw. Tak więc niebawem miasto stanie się większościowym właścicielem Górnika.
- Czynimy starania, by znaleźć jeszcze jednego, trzeciego inwestora dla klubu - przypomniał wiceprezydent Lewandowski.
Zabrze przejmuje Górnik, Radni upomnieli się o prezesa Mazura
W Urzędzie Miejskim w Zabrzu dobiegła końca sesja Rady Miejskiej. O bieżących wydarzeniach ostatnich tygodni w zabrzańskim samorządzie mówiła prezydent Małgorzata Mańka-Szulik. Relacjonując je wspomniała m.in. o zmianie na stanowisku prezesa Górnika Zabrze. To wywołało reakcję ze strony radnych.
- Obecne kłopoty Górnika to nie efekt pracy prezesa Mazura, tylko bardzo rozrzutnej polityki prowadzonej przez jeszcze wcześniejszy zarząd. Niestety obecny prezes też będzie musiał realizować zobowiązania finansowe umów wówczas podpisanych. Zaś los prezesa Mazura został przesądzony wtedy, gdy postanowił cofnąć darmowe karnety dla VIP-ów - podkreślał radny Jerzy Wereta (SLD).
- Nie ja powoływałam pana Mazura i nie ja go odwołałam. Miałam tylko nadzieję, że wspólnie z wiceprezesem Młynarczykiem, ktorego darzę zaufaniem, dobrze poprowadzi klub. Narosłe problemy trzeba jednak rozwiązywać. Bo nie może być tak, że zawodnicy ustawiają się na ławeczce w kolejce do prezydenta miasta, bo nie dostają wynagrodzenia - ripostowała Mańka-Szulik.
Największe emocje wzbudziła dyskusja o dofinsnowaniu (poprzez gminną spółkę Stadion) działalności Górnika Zabrze, co w efekcie doprowadzi do zmiany układu właścicielskiego klubu. Po tej transakcji gmina będzie bowiem dysponowała większościowym pakietem 52 procent udziałów. Wątpliwości co do takiego rozwiązania zgłaszali głównie radni Platformy Obywatelskiej podając kolejne niepokojące liczby i sumy. I tak na przykład radny Łukasz Urbańczyk podał, że roczne utrzymanie klubu kosztuje 22 miliony zlotych. - Czy gminę stać na wyłożenie połowy tej sumy każdego roku i z jakiego źródła pieniądze te by pochodziły? - dociekał Urbańczyk.
- Bycie właścicielem nie oznacza automatycznie, że trzeba ten klub utrzymywać. On powinien to robić z własnych przychodów - ripostował wiceprezydent Krzysztof Lewandowski.
Z kolei radny Borys Budka dopytywał czy prawdą jest, iż w ciagu trzech ostatnich lat wydano w klubie na same tylko pensje i prowizje od kontraktów 25 milionów złotych? Jak przypominał, Górnik ma najdroższą w kraju drużynę rezerw, w której niektórzy piłkarze zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy złotych nie wychodząc nawet na boisko.
- Musimy się wspólnie zadeklarować czy chcemy ratować tę ikonę piłki nożnej w naszym mieście czy nie - odpowiadała prezydent Mańka-Szulik.
W kluczowych dwóch głosowaniach nad przedlożonymi projektami uchwał, ostatecznie zyskały one niezbędną większość. Za prezydencką propozycją opowiedziało się 16 radnych, 7 było przeciw. Tak więc niebawem miasto stanie się większościowym właścicielem Górnika.
- Czynimy starania, by znaleźć jeszcze jednego, trzeciego inwestora dla klubu - przypomniał wiceprezydent Lewandowski.
Małgorzata Mańka-Szulik: Musieliśmy pomóc Górnikowi
- To ma być teatr, spektakl... Element promocji miasta, który wpływa na jego wizerunek. Nie ma przypadku w tym, że dziś bardzo rozpoznawalne i dobrze kojarzone są miasta mające silną piłkę, budujące nowe stadiony - mówi prezydent Zabrza, Małgorzata Mańka-Szulik.
- Przejęcie przez gminę Górnika - zresztą po raz drugi w ciągu kilku ostatnich lat - to był dobry pomysł?
- Odpowiem w ten sposób - lepszego nie było. Sytuacja Górnika stawała się trudna i trzeba było klubowi pomóc. Cały czas mam w pamięci, że ta nazwa otwarła mi wiele drzwi do trudnych rozmów i ważnych inwestycji, z których całe Zabrze czerpie lub będzie czerpało korzyści. Dlatego trudno było sobie wyobrazić, że Górnik ze swoimi problemami ma zostać sam. Mając taką wartość „dodaną", jaką jest Górnik, miasto musi się angażować. Nie może to być jednak pomoc jednostronna, polegająca tylko na „łataniu" dziury w budżecie. Oczekuję od ludzi, którzy zarządzają klubem, by Górnik w końcu zaczął bilansować budżet, a z czasem zarabiał na swoje utrzymanie. Między innymi stąd nasz pomysł, by na Roosevelta pojawił się nowy wiceprezes, Krzysztof Grabowski, człowiek odpowiedzialny za finanse, które w końcu muszą zacząć się zgadzać.
- Trudno zarabiać, kiedy gra się dla 3500 kibiców, a tak będzie w nowym sezonie.
- Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie zostawiamy klubu samego sobie. Udało, a raczej udaje nam się stworzyć model finansowania, który na pewno Górnikowi w tym trudnym czasie pomoże. Miasto, Budus, Browar, Allianz i mam nadzieję, że niebawem Kompania Węglowa - to są filary finansowej stabilizacji klubu. To nie jest mało. A w perspektywie jest nowy stadion, na 32000 ludzi. Wtedy wymagania będą naturalnie większe.
- Budus czy Kompania „weszłyby" w klub, gdyby jego właścicielem wciąż być Allianz Polska?
- To gdybanie, ale pewnie byłoby trudniej. Od razu chciałabym zaznaczyć - rola Allianz w najnowszej historii Górnika jest duża, ważna i pozytywna, choć starano się stworzyć wrażenie, że ta firma jest winna za wszelkie problemy. To uproszczenie.
- Zanim porozmawiamy o byłym właścicielu, proszę odnieść się do trzech najtrudniejszych chwil za pani rządów w mieście. Rok 2007 i pierwsze przejęcie przez miasto, spadek w roku 2009, w końcu druga interwencja gminy sprzed kilkunastu tygodni i zagrożenie brakiem uzyskania licencji.
- Znaku równości bym nie stawiała. Kiedy pierwszy raz gmina ratowała klub, na Roosevelta nie było praktycznie nic! Drużyna w rozsypce, brak młodzieży, rezerw, księgowości, czytelnych finansów, przedziwna, archaiczna struktura klubu... Dziś mogę to powiedzieć, ale kiedy jechaliśmy do Allianza ze stosem dokumentów, to drżałam, że nic z tego nie będzie. Taka była wartość tej dokumentacji. W moim kalendarzu spotkań z pierwszego roku kadencji najwięcej mam spotkań w sprawie... Górnika. Łącznie z wizytami piłkarzy, którzy nie dostawali pieniędzy. Dzisiejsza sytuacja to przepaść w porównaniu z tym, co było. A spadek? Zabolało to, że nastąpił w najmniej przewidywanym momencie. Przecież wcześniej Górnik rok w rok był zagrożony i „jakoś" się udawało. Ale też wtedy zobaczyłam, jaka jest w mieście wartość tego szyldu, kiedy faceci po 50-60 lat nie kryli łez. Tego się nie zapomina.
- Spadek sportowy to jedno. Problem Górnika polega na tym, że czkawkę ma po tym zdarzeniu do dziś.
- Ci ludzie naprawdę chcieli dobrze. Sama dzwoniłam do premiera Bieleckiego w sprawie trenera Kasperczaka. Chyba wszyscy byliśmy przekonani, że w Zabrzu zaświeciło słońce, które długo nie zgaśnie. I jeszcze ta wygrana w rundzie wiosennej - na „dzień dobry" - z Ruchem na Śląskim. To był czas podejmowania trudnych decyzji. Większy problem, że były to bardzo drogie decyzje, ale mądrzejsi jesteśmy dziś. Czasu nie cofniemy, można tylko wyciągać wnioski. Odnoszę wrażenie, że tak się dzieje.
- Allianz podpisze nową umowę reklamową z Górnikiem na 2012 rok?
- Cały czas jesteśmy w bardzo dobrych relacjach i jestem przekonana, że podpisze, choć na nieco innych warunkach, skoro nie jest jedynym reklamodawcą na koszulkach piłkarzy. Ci ludzie popełnili kilka błędów, jak zresztą my wszyscy, ale nikt im nie zabierze dobrych chęci i zostawionego w klubie serca. W trudnym momencie naprawdę bardzo przyzwoicie się zachowali. Musimy o tym pamiętać.
- Obecny model własnościowy jest pani zdaniem lepszy?
- Przez cały ten czas widzieliśmy jedną rzecz - trudno zarządzać klubem z Warszawy, nawet jeżeli bardzo się chce i w trudnych chwilach przyjeżdża do Zabrza. Działo się tak wiele razy, kiedy znając szczegóły problemów i znając nasze uwarunkowania, widzieliśmy, że trzeba szybko reagować szybko. Mogliśmy tylko podpowiadać, sugerować, ale to nie wystarczyło.
- Układ z gminą, jako właścicielem, to układ przejściowy?
- Na dziś nie. W polityce nie ma słowa „nigdy", a nie wiem, jakie pojawią się propozycje. Ale w tej chwili nie wyobrażam sobie, byśmy mogli pozbyć się Górnika. Za dużo pracy i serca w to włożyliśmy, w dodatku niebawem rusza budowa miejskiego stadionu. Poza tym dość już zmian. Ja sama przeżyłam czterech prezesów. Ma być w końcu stabilizacja i ciągłość. Górnik musi być jedną drużyną i nie mówię tutaj tylko o piłkarzach biegających za piłką. Teraz przechodzimy ten etap.
- Mówiła pani o filarach finansowania Górnika. Na razie koniec, czy można się jeszcze czegoś (kogoś) spodziewać.
- Na razie koniec. Udało nam się doprowadzić - oczywiście pamiętam o długach - do bieżącej stabilizacji finansowej, w klub zostało „wpompowanych" kilka ładnych milionów złotych. Teraz czas na inne potrzeby miasta, również zabrzańskiego sportu. Bardzo chciałabym pomóc piłce ręcznej, gdzie fantastyczną, godną podziwu pracę wykonuje Bogdan Kmiecik. Nie prosi, nie narzeka, tylko buduje i rozwija. Wierzę, że im też pomożemy. Zaczynamy budować kryty basen, a chciałabym, by w Zabrzu były dwa. Są już wszędzie w okolicy, tylko nie u nas. Mamy trzy boiska ze sztuczną nawierzchnią, dwa Orliki, a w budowie trzeci. Dzięki filii AFW wyremontowaliśmy halę sportową. Górnik to „okręt flagowy", ale na nim sport w Zabrzu się nie kończy.
- Wspomniała pani o czterech prezesach. Najlepszy z nich?
- Każdy miał zalety i wady, nie chcę nikogo indywidualnie oceniać. Najwięcej emocji budził Łukasz Mazur. Powiem tak - może w innych czasach sprawdziłby się doskonale. Dziś trzymam kciuki za Tomasza Młynarczyka, którego namaściliśmy w moim gabinecie i jestem przekonana, że był to dobry wybór. On jest prawnikiem i już wykonał ogrom pracy przy licencji na nowy sezon, której naprawdę mogło nie być. Kibic zna końcowy efekt, ale tylko my wiemy, ile kosztowało to zabiegów, telefonów, rozmów, spotkań i nerwów...Ten egzamin zdał doskonale. Wiceprezes to finansista, a od strony sportowej są inny fachowcy.
- Czasami siedzi pani wieczorem i zastanawia się, jak to jest - piłkarz B-klasy Górnika zarabia kilka razy więcej niż ja...
- Generalnie rzadko myślę o swoich zarobkach... Wiem, że świat jest poukładany tak, a nie inaczej, i nie będę tego zmieniała. Prezesi wielkich firm, ale też sportowy, będą często zarabiać więcej niż włodarze miast. I nikt nie będzie miał o to pretensji, jeżeli piłkarze w na treningu i w meczu będą dawać sto procent tego, co potrafią. A pewnie nie zawsze tak jest. I jest demoralizujące, kiedy nastolatkom płaci się pensje powyżej średniej krajowej. Więcej niż świetnym fachowcom z latami stażu. Tej opinii już nie zmienię.
- Jest pani zwolenniczką przeprowadzki Górnika do Gliwic.
- Tutaj też odpowiem dyplomatycznie - cieszę się, że władze Gliwic są otwarte na rozmowy i nie mówię, że nigdy w Gliwicach nie zagramy, ale jestem za tym, by Górnik, jak długo tylko się da, grał w Zabrzu. A specyfikacja naszej inwestycji jest taka, by cały czas było to możliwe.
- Czyli do chwili oddania trzech trybun...
- Jak długo się da...
- Słyszy pani takie opinie - po co przejmować klub, skoro można wybudować kolejną drogę. Po co stadion, skoro można wybudować kilka szkół i szpital...
- Oczywiście, choć nie w tak skrajnej formie. Tylko że ten stadion jest tak samo potrzebny jak szkoła, a Orlik jak przedszkole. Chodzi o budowę kultury sportu. To ma być teatr, spektakl... Element promocji miasta, który wpływa na jego wizerunek. Nie ma przypadku w tym, że dziś bardzo rozpoznawalne i dobrze kojarzone są miasta mające silną piłkę, budujące nowe stadiony. To przyciąga inwestycje, buduje pozytywny klimat. Jeżeli chcemy, by nie została w Zabrzu tylko legenda po Górniku, to nie mieliśmy wyboru.
- Choć wielu mówi, po co Zabrzu stadion na 32000 ludzi...
- Rozmowy i konsultacje trwały dwa lata. Pytaliśmy wszystkich. Dziś ta dyskusja nie ma już sensu, skoro zaczynamy budować. Może za tydzień, najpóźniej za dwa poznamy wykonawcę, do jesieni przekażemy plac budowy, zacznie się wyburzanie, a z nowym rokiem będzie już trwała budowa. Wybraliśmy dobrze. Na obecny obiekt jeszcze dwa lata temu regularnie przychodziło po 20 000 ludzi. Mamy fantastyczne położenie, blisko największego skrzyżowania autostrad w tej części Europy. W godzinę na stadion Górnika przyjedzie kibic nawet z miasta oddalonego o 100 kilometrów od Zabrza. Większy stadion to większe dochody, a większy budżet to większe możliwości. My naprawdę chcemy dołączyć do elity polskiej piłki, a nie być stale w środku, lub ogonie stawki. Zresztą, gdzie nie jestem, nasz projekt oceniany jest bardzo wysoko.
- Będzie o to trudno bez czwartej trybuny, która ma zarabiać najwięcej pieniędzy. To nie jest błąd?
- Ona będzie. Czasami lepiej zbyt wiele nie mówić, ale mam głęboką wiarę, że kiedy skończymy budowę trzech trybun na 22 000 ludzi będzie już trwała budowa czwartej.
- Operator stadionu?
- Jeszcze nie wiemy, mamy trochę czasu. Po to jednak jeżdżę i spotykam się z ludźmi, by się uczyć i wyciągać wnioski. Kiedy my skończymy, inni będą już bogatsi o wiele doświadczeń. Chętnie z nich skorzystam.
- Deklaracja o finansowej pomocy ministerstwa sportu jest aktualna?
- Pamiętam, kiedy padła. Na 60-leciu istnienia Górnika. Tak, jest aktualna. Wniosek leży, na sierpień mam zaplanowane kolejne spotkanie z wiceministrem, projekt dofinansowania jest wciąż aktywny. Może dostaniemy 50 milionów, ale przyjmę każdą sumę. I wrócę do poprzedniego pytania - jeżeli dofinansowano by inwestycję kwotą 30-50 milionów, to czwarta trybuna powstanie bardzo szybko. Pamiętajmy też, że nie żyjemy na bezludnej wyspie. W 2008 roku naprawdę zaczął się kryzys finansowy. Gdyby nie on, może dziś kończylibyśmy budowę. Wtedy była powódź i katastrofa Smoleńska, które mocno uderzyły w Allianz. Łatwo wymagać i wyciągać rękę, mówiąc „dajcie, ma być". My w kilka lat przeprowadzamy tyle inwestycji, ile w wielu innych gminach zajmują dekadę. Chwalono Zabrze ostatnio w Gdyni, gdzie spotkałam się z władzami miasta, a ja wiem, że jesteśmy jeszcze daleko za nimi. Ale nie narzekam. Są wyzwania, a my się ich nie boimy. Najważniejsze, to chcieć.
Zdaniem prezydent Zabrza, nowy stadion Górnika powinien być gotowy na początku 2013 roku. Przenosiny meczów do Gliwic to coraz bardziej odległa wizja
"Gazeta" informowała, że władze Zabrza blokują pomysł gry Górnika na nowym stadionie w Gliwicach. "To sprawa polityczna" - usłyszeliśmy od osoby związanej z miastem.
Rozmowa z Małgorzatą Mańką-Szulik
Piotr Płatek: Czy to prawda, że jeszcze w tym tygodniu powinien zostać oficjalnie ogłoszony zwycięzca przetargu na wykonawcę nowego stadionu w Zabrzu?
Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza: - Tak, dopinamy ostatnie szczegóły. Sprawa finansowania jest już dograna. Przed piątkowym meczem Górnika z Widzewem powinno nastąpić ogłoszenie wykonawcy.
Jak potem będzie wyglądał scenariusz działań?
- Liczymy, że nie będzie żadnych odwołań, czy protestów. Potrzeba czternastu dni, by umowa nabrała mocy prawnej. A potem można ruszać z przekazywaniem placu budowy.
Kiedy stadion powinien być gotowy?
- Dwadzieścia miesięcy to czas potrzebny na wykonanie pierwszego etapu robót. Myślę zatem, że na początku 2013 roku stadion powinien być gotowy.
Gdzie w tym czasie będzie grał Górnik?
- W umowie z przyszłym wykonawcą jest zagwarantowane, że ma on zapewnić, albo do samego końca budowy, albo tak długo jak się da, rozgrywanie meczów na stadionie przy Roosevelta. Takie są nasze oczekiwania.
Wydaje się, że władze miasta zmieniły zdanie w sprawie gry w Gliwicach. Jeszcze niedawno nikt nie miał nic przeciwko tymczasowej przeprowadzce na nowy obiekt.
- Nie ma żadnej zmiany. Górnik, aby dostać licencję na grę w ekstraklasie, musiał zgłosić rezerwowy obiekt. Władze Gliwic są otwarte, pomagają nam, mamy otwartą furtkę na skorzystanie z ich obiektu. To jest takie zabezpieczenie. Gdy u nas będzie najtrudniej, wtedy będziemy mogli skorzystać z ich pomocy.
Wydaje się, że najtrudniej jest już teraz. 3500 miejsc, obecna pojemność trybun stadionu w Zabrzu to tyle co nic. Karnety sprzedawano tylko na cztery najbliższe mecze ligowe, czy piąty odbędzie się w Gliwicach?
- Chcemy rozgrywać mecze u siebie najdłużej jak się da. Nie ode mnie zależy, ile i do kiedy to będzie. Ja jestem tylko jedną osobą, tylko prezydentem miasta.
Podobno jednak to właśnie pani jest jedynym przeciwnikiem gry Górnika w Gliwicach. Czy to jest sprawa polityczna?
- Dlaczego wszystkim trudnym tematom musi być zakładana maska polityki? Nie widzę w tej sprawie żadnej polityki. W sprawie stadionu, jego budowy czy gry na Roosevelta od kilkunastu miesięcy wszystko rozgrywa się merytorycznie. Nie mieszajmy do tego polityki.
Urząd miasta rządzi Górnikiem?
Adam Nawałka pozostaje trenerem ekipy z Roosevelta. Do końca sezonu. Takie ustalenie zapadło wczoraj w... urzędzie miasta w Zabrzu.
Kiedy trener Adam Nawałka wyprowadzał piłkarzy na popołudniowy trening był już pewny, że pozostanie na swoim stanowisku. Kilkadziesiąt minut wcześniej skończyło się spotkanie w urzędzie miasta, podczas którego właściciel większościowego pakietu akcji spółki, czyli gmina Zabrze, podjęła decyzję o dalszej pracy trenera na Roosevelta.
Najważniejszy sojusznik
To było gorących kilkadziesiąt godzin, a może wręcz kilka dni, w życiorysie trenera. Najpierw przegrana w Pucharze Polski z III-ligowym Gryfem Wejherowo, potem porażka w derbach z Ruchem w Zabrzu. Po tym ostatnim meczu - siódmym bez wygranej z rzędu w wykonaniu zabrzan - przyszłość trenera, przynajmniej dla członków zarządu i wielu obserwatorów spotkania z „Niebieskimi" stanęła pod dużym znakiem zapytania. Pewnie nawet straciłby pracę, gdyby... Na Górniku mówiono wprost, że trener ma jednego, za to najważniejszego zwolennika, czyli panią prezydent Zabrza, Małgorzatę Mańkę-Szulik, która wczoraj nie pozostawiła żadnej wątpliwości - Adam Nawałka nadal ma pracować z zespołem.
Z urodzinowym ciastem
Trener pojawił się wczoraj w klubie z urodzinowym ciastem. W niedzielę skończył 54 lata. Były życzenia, a potem delegacja klubu (Tomasz Młynarczyk, Andrzej Orzeszek i Krzysztof Maj) pojechała do urzędu miasta. Trener pojawił się tam nieco później, w sumie rozmawiano mniej więcej trzy godziny. - Trener przedstawił diagnozę obecnej sytuacji i sposoby efektownego wyjścia z impasu. Analiza była rzetelna i do zaakceptowania. Teraz oczekujemy przełożenia jej na wyniki. Górnik musi zacząć zdobywać punkty, bo sytuacja w tabeli jest coraz gorsza - tyle powiedział wczoraj prezes Tomasz Młynarczyk.
Na spotkaniu padły argumenty - ze strony trenera - że zespół po letnim odejściu kilku piłkarzy nie ma takiego potencjału sportowego, by przez 90 minut i w każdej kolejce walczyć na równym poziomie z zespołami dysponującymi lepszymi kadrami. W drużynie nie ma podziałów, wszyscy chcą wygrywać, ewentualnie zimą trzeba pomyśleć o wzmocnieniach...
Jednym głosem
Władze miasta apelowały, by wszyscy mówili jednym głosem, bowiem sytuacja, kiedy w świat wysyłany jest sygnał, jakoby w najważniejszych sprawach strony mają różne zdanie, nie działa pozytywnie na piłkarzy i atmosferę wokół klubu. Nie stawiano więc żadnego ultimatum; władze miasta chciały, by trener mógł pełnić swoje obowiązki w spokoju, przynajmniej do końca tego sezonu. Tak długo obowiązuje zresztą obecny kontrakt szkoleniowca z Górnikiem. - Zgodzę się z tym, że spokój jest potrzebny. Jeżeli obecny układ ma nadal obowiązywać, to w tej chwili stabilizacja jest nam wszystkim potrzebna. Oby pomogła zacząć wygrywać i przesuwać się w górę tabeli - dodał prezes Młynarczyk.
Adam Nawałka wieczorem zaczął przygotowania do piątkowego meczu z Jagiellonią Białystok. Górnik zagra to spotkanie przed własną publicznością.
Wiceprezydent Zabrza: Wiosną też chcemy grać na Roosevelta
Stanowisko miasta w sprawie gry w Zabrzu nie zmieniło się. Nadal uważamy, że Górnik powinien cały czas występować na Roosevelta - mówi Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.
Dziś ma dojść do zmian we władzach Górnika Zabrze. Allianz już nie jest większościowym udziałowcem, teraz główną role odgrywa gmina Zabrze, która będzie miała decydujący głos w sprawie legendarnego klubu. Najpierw odbędzie się walne zebranie akcjonariuszy, potem posiedzenie rady nadzorczej Górnika.
Czego można się spodziewać?
Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza: Rada nadzorcza zmniejszy się o jedną osobę, Allianz ma zrezygnować z dwóch swoich przedstawicieli, w skład rady wejdzie zapewne pan Aleksander Ćwik z firmy Budus. Potem, już w trakcie posiedzenia rady, może dojść do zmiany prezesa klubu. Ale w tej sprawie musimy poczekać na rozstrzygnięcia.
Pojawiły się nieoficjalne informacje, jakoby władze Zabrza nie chciały już grać na okrojonym stadionie przy Roosevelta i opowiadały się za przeprowadzką do Gliwic. To prawda?
- To jest nieprawda. Pani prezydent nie zmieniła zdania. Uważamy, że jak długo będzie możliwe, tak długo Górnik powinien występować na swoim stadionie. A wydaje się, że gra jest możliwa cały czas.
Jednak mówi się, że klub zimą może nie otrzymać zgody komisji licencyjnej na kolejne mecze w Zabrzu. I co wtedy?
- Na pewno dojdzie do spotkań z działaczami Polskiego Związku Piłki Nożnej. Będziemy chcieli poznać ich stanowisko i przedstawić swoje racje. Naszym zdaniem spełniamy wszystkie stawiane wymogi - jest minimum trzytysięczna widownia, jest podgrzewana murawa, jest identyfikacja kibiców, jest oświetlenie. Jest również zapewnione pełne bezpieczeństwo na czas budowy. Wydaje się, że nic nie powinno stać na przeszkodzie grze Górnika w Zabrzu. Tym bardziej że wcześniej Legia Warszawa również grała na swoim obiekcie w trakcie budowy.
Dlaczego właściwie nie można się przeprowadzić do Gliwic na te kilkanaście miesięcy?
- Obawiamy się, że przeprowadzka do Gliwic mogłaby obniżyć wyniki sportowe zespołu. Można też podać powód historyczny. W latach 60. na stadionie w Zabrzu przeprowadzano gruntowną modernizację i wtedy Górnik zagrał dwa mecze właśnie w Gliwicach. I oba przegrał... Potem wrócił do Zabrza i grał na obiekcie Sparty. Trzeba się zastanowić, czy chcemy grać przed własną widownią, na własnym obiekcie, czy ryzykować wyjazd na duży stadion, pełny widzów, ale jednak nie swój. Adam Banaś w niedawnym wywiadzie przyznał, że wolałby grać w Zabrzu. My uważamy podobnie.
Prezes Górnika spotka się z prezydent Zabrza
Nowy szef Górnika pracuje obecnie nad strategią działania w najbliższym czasie. Swoją koncepcję przedstawi niebawem właścicielowi klubu.
Według informacji "Gazety Wyborzej" w przyszłym tygodniu dojdzie do spotkania prezesa Artura Jankowskiego z prezydent Zabrza Małgorzatą Mańką-Szulik. Nowy szef klubu ma przedstawić swoją koncepcję pracy, wizję rozwoju i kroki, które zamierza podjąć.
Gmina Zabrze ma większościowy pakiet akcji w Górniku. Jankowski jest prezesem Górnika od kilku dni. Na stanowisku szefa klubu zastąpił Tomasza Młynarczyka. 40-letni Jankowski pracował m.in. w Radiu Flash, Grupie Radiowej Agory oraz katowickim dzienniku Sport, gdzie był dyrektorem sprzedaży i marketingu.
Ostatnio pracował w Media Communications Group, ogólnopolskiej firmie zajmującej się szkoleniami i doradztwem, gdzie pełnił funkcję dyrektora zarządzającego.
Wiceprezydent Zabrza: Pan Bóg jest zabrzaninem
- Wiele wskazuje na to, że w 2012 roku sportowa spółka będzie dokapitalizowana nie tylko z jednego źródła. Jako gmina prowadzimy rozmowy, coraz bardziej konkretne i zaawansowane - mówi wiceprezydent Zabrza, Krzysztof Lewandowski.
W 2011 roku gmina Zabrze ponownie została właścicielem większości udziałów w spółce Górnik Zabrze. Klub miał w ciągu 12 miesięcy trzech prezesów i... ma dziś nieco ponad 20 milionów długu. Z drugiej strony - pewnie utrzymał się w lidze, a miasto zaczęło realizację największej inwestycji ostatnich lat - budowę stadionu, którego trzy trybuny mają zostać oddane do użytku za 14 miesięcy. O perspektywach dla klubu na najbliższych 12 miesięcy rozmawiamy z wiceprezydentem Zabrza, Krzysztofem Lewandowskim.
Jaki to będzie rok dla Górnika Zabrze, czyli spółki, której - jako gmina - jesteście właścicielem?
- Nie ma sensu się oszukiwać. Trudny, ale na szczęście... ostatni tak trudny. Jestem przekonany, że za rok będziemy już grać na nowym stadionie, a wtedy sytuacja finansowa Górnika diametralnie się poprawi. Inne niż dziś będą przychody spółki z biletów czy reklam.
Wiktoria na początek
To za rok. Teraz Górnik musi jednak przetrwać, a sprawia wrażenie wymagającego co najmniej kroplówki.
- Oczywiście, że przetrwa, choć zawsze jest pewne ryzyko sportowego niepowodzenia, na co w Zabrzu jesteśmy po spadku sprzed trzech lat wyjątkowo wyczuleni. Sytuacja jest jednak nieporównywalnie lepsza niż wtedy, a pierwsze dziecko, które urodziło się w Zabrzu w 2012 roku, ma na imię Wiktoria (śmiech). To dobry znak. Mówiąc poważniej: na ten moment nie ma innej drogi niż - z jednej strony - zaciskanie pasa, a z drugiej - szukanie dodatkowych środków finansowych.
Co jest trudniejsze?
- Na pewno łatwiej ciąć koszty, choć każda taka decyzja jest bolesna, bo często wiąże się z rozstaniami lub obcięciem pensji, a tego nikt nie lubi. Dla mnie bardzo ważne jest to, że spółka - wszystko na to wskazuje - pierwszy raz od dawna zakończyła rok dodatnim wynikiem finansowym. To będzie istotne, choćby ze względu na otrzymanie przez nas licencji na kolejny sezon. Komisja musi dostrzec kroki, które podjęto w Zabrzu, by poprawić sytuację. Od zmniejszenia długu po budowę stadionu. To nie są plany i zapowiedzi. Te rzeczy dzieją się tu i teraz.
20 milionów długu robi jednak wrażenie.
- A które polskie kluby nie mają dziś długu? Jeżeli uda się zachować płynność finansową i będziemy mieli dobrze skonstruowany budżet, to z takim długiem można żyć, stopniowo go spłacając. Poza tym wystarczą jeden-dwa dobre transfery i ta kwota może znacząco się zmniejszyć.
Skąd Górnik ma mieć środki na życie w 2012 roku?
- Z trzech źródeł, pomijając oczywiście pieniądze płacone przez Canal Plus i sponsorów. To transfery, bo żyją z nich niemal wszyscy na świecie, dokapitalizowanie i pozyskanie nowych reklamodawców.
Niech pada w górach...
Porozmawiajmy o dofinansowaniu. Miasto podniesie w tym roku kapitał spółki?
- Myślę, że tak. Powinno to nastąpić jeszcze w pierwszym półroczu, a bardzo istotne będzie to, co wydarzy się w styczniu. Myślę o ruchach kadrowych, bo dziś jest mnóstwo znaków zapytania dotyczących choćby kosztów utrzymania drużyny w pierwszym półroczu. Wtedy zobaczymy, jak działać.
Dokapitalizowanie z zewnątrz?
- Nie mogę dziś mówić o szczegółach i konkretach, ale wiele wskazuje na to, że w 2012 roku spółka będzie dokapitalizowana nie tylko z jednego źródła. Jako gmina prowadzimy rozmowy, coraz bardziej konkretne i zaawansowane.
Jest możliwy taki scenariusz, w którym Zabrze nie będzie z końcem roku większościowym udziałowcem, czy - de facto - właścicielem Górnika?
- Jesteśmy otwarci na każdą propozycję, która da gwarancję, że będzie korzystna dla rozwoju Górnika. Pomysły z podniesieniem kapitału, o których mówiłem, nie zakładają przejęcia większości, ale może takie się pojawią? Poza tym... nawet gdyby dziś rozmowy w tym temacie się toczyły, to i tak musiałbym milczeć. Nie muszę mówić, że przy każdych negocjacjach, które prowadzimy, ogromnym argumentem jest budowany stadion. Gdybyśmy nie zaczęli tej inwestycji w 2011 roku, dziś przyszłość Górnika byłaby trudna do przewidzenia.
Rozumiem, że brak śniegu nie jest dla was problemem.
- Niech pada w górach... Czasami sobie myślę, że Pan Bóg jest zabrzaninem, skoro "funduje" nam najłagodniejszą zimę od lat. Przecież wykonawca musiał zakładać - i wiemy, że zakładał - przerwanie prac zimą nawet na dwa miesiące. Tymczasem nikt nie zwalnia, zyskaliśmy listopad, grudzień, nie zanosi się na mrozy i śniegi w styczniu. Następna zima już nie będzie takim problemem, bo będą trwały prace wykończeniowe pod dachem. Budowa powinna się skończyć wcześniej. Jestem niemal pewny, że rundę wiosenną w 2013 roku zaczniemy na nowym stadionie.
Ten rok musimy przetrwać
Z trzema trybunami nowego stadionu. Jest szansa, że w trakcie obecnie trwającej budowy zaczną się prace nad czwartą?
- Jeżeli nie dostaniemy pieniędzy z ministerstwa sportu, to będzie o to trudno. Nie dostaliśmy na rok 2011 i 2012, ale pismo w ministerstwie leży, a nas interesuje dotacja na rok 2013. Pewne obietnice ze strony ministerstwa publicznie padły i tam też o tym pamiętają. Ważne, że sami dajemy argument, by te środki gminie jednak przyznać. Poza tym liczymy na fundusze z Unii Europejskiej. Z pewnością nie wszystkie środki przyznane Polsce zostaną wykorzystane, więc w połowie roku wielkie szanse na dofinansowanie będą miały inwestycje rozpoczęte z dobrze, ale też szybko przygotowaną dokumentacją... Pojęcia nie mam, czy znajdą się pieniądze akurat na stadiony, ale nadzieja jest. Zabrze jest w absolutnym czubie Polski, jeśli chodzi o wykorzystanie środków unijnych. To nie będzie decydowało, ale pokazuje, że potrafimy po te środki sięgać i je wykorzystywać.
A przetarg na ewentualną budowę czwartej trybuny?
- Nie jest konieczny. Jeżeli środki się znajdą, to w ramach głównego przetargu jest punkt o robotach uzupełniających. Robiliśmy to celowo, by procedury nie zwolniły tempa prac. Niczego oczywiście nie przesądzam, bo nie wszystko zależy dziś od nas, ale jestem optymistą.
Rozumiem, że o przeprowadzce na inny stadion nie ma mowy?
- Jeżeli nie zostaniemy do tego zmuszeni, to nie. A nie wydaje mi się, by komisja licencyjna nakazała nam jesienią wyprowadzić się z Zabrza, kiedy wokół będą już stały konstrukcje nowych trybun. W kilku wypadkach można zamienić się rolą gospodarza, by wiosną częściej grać na Roosevelta, kiedy stadion będzie już oddany. Ten rok musimy jakoś przetrwać.
Nawałce życzę zwycięstw
Trochę pospekulujmy. Za rok w grudniu będą grali jeszcze w Zabrzu Nakoulma i - na przykład - Skorupski?
- Jeżeli Nakoulma dobrze zagra w Pucharze Narodów Afryki, to... będzie to mało realne. Jeśli nie zagra, to może doczeka gry na nowym obiekcie? Skorupski? Fajnie budować dobrą drużynę na piłkarzach z Zabrza, ale jeżeli piłkarz i Górnik dostanie bardzo dobrą ofertę, to niech się rozwija. Myślę o propozycji z dobrego klubu zagranicznego, bo transfer do polskiej ligi chyba mijałby się z celem. Świetnie rozwija się w Zabrzu.
Trenerem będzie Adam Nawałka?
- Jestem pod wrażeniem pracy, jaką wykonuje w Górniku. Zastanawiam się tylko, czy będzie chciał pracować w Zabrzu na warunkach finansowych odpowiadających w nowym sezonie naszym możliwościom i czy - z drugiej strony - Górnika stać na takie koszty sztabu szkoleniowego. Na razie trener ma jednak kontrakt ważny do czerwca i życzę mu wiosną jak najwięcej zwycięstw.
Górnik ma swoją fundację
W siedzibie zabrzańskiego klubu podpisano akt notarialny powołujący do życia "Fundację Górnika Zabrze". Przewodniczącą Rady Fundacji została Pani Prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik.
Fundacja będzie realizować swoje cele poprzez wspieranie młodych adeptów piłki nożnej. Pod jej skrzydłami działać będzie Akademia Piłki Nożnej Górnika Zabrze. - Powołanie Akademii Piłki Nożnej przy Górniku Zabrze to bardzo cenna inicjatywa - przyznaje Prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik. - Klub mający tak znaczne tradycje piłkarskie - przypomnijmy że aż czternaście razy sięgał po mistrzostwo kraju - od wielu lat inwestuje w rozwój młodzieży z całego regionu. Widzimy tego efekty. W lipcu zeszłego roku juniorzy starsi zapisali kolejną piękną kartę w historii klubu zdobywając wicemistrzostwo Polski. Mam nadzieję, że dzięki Akademii Piłki Nożnej pojawią się kolejne talenty, które zasilą nie tylko Górnika Zabrze, ale także reprezentację naszego kraju - dodaje na koniec prezydent Zabrza.
Cele Fundacji:
1. Pomoc młodym adeptom piłki nożnej w szczególności poprzez szkolenie, wsparcie finansowe, sprzęt sportowy, infrastrukturę sportowa, integrację społeczną młodzieży, propagowanie zdrowego stylu życia, rozwój przez sport.
2. Wszechstronne propagowanie szeroko pojętej idei sportu wśród młodzieży, wśród emerytów i rencistów ze szczególnym uwzględnieniem byłych zawodników Klubu Sportowego Górnik Zabrze i ich rodzin.
3. Aktywizowanie społeczne i zawodowe młodzieży oraz osób starszych wokół szeroko pojętej idei sportu.
4. Wszechstronne wsparcie górników oraz byłych piłkarzy Górnika Zabrze i ich rodzin w trudnej sytuacji życiowej.
Dodajmy, że Fundacja uzyska osobowość prawną z chwilą wpisania jej do Krajowego Rejestru Sądowego.
Władze Zabrza: Odejście Banasia czy Zahorskiego to dobra wiadomość
Dla mającego wielkie długi Górnika Zabrze odejście czołowych piłkarzy ma być sposobem na poprawienie sytuacji finansowej.
W klubie z Zabrza nie ma już kilku piłkarzy: Adama Banasia, Michala Gasparika, Borisa Peskovicia i Piotra Gierczaka. Kontrakt z Cracovią podpisał Adam Marciniak i może odejść lada dzień, niepewna jest dalsza gra na Roosevelta Michała Pazdana. Zamiar odejścia zgłosił Aleksander Kwiek, a Tomasz Zahorski w ogóle nie pojechał na zgrupowanie do Turcji, tylko szuka sobie nowego pracodawcy.
Co na to władze miasta, które jest obecnie właścicielem Górnika? - Górnik nie jest potentatem finansowym, obecnie toczymy walkę o zbilansowanie budżetu - mówi Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza. - Odejście takich zawodników, jak Zahorski czy Banaś, to niewątpliwie dla klubowego budżetu duża ulga. To byli najdrożsi zawodnicy Górnika - przyznaje Lewandowski.
Trwa 30. sportowy plebiscyt Głosu Zabrza
W 30. edycji plebiscytu organizowanego przez Głos Zabrza oraz Wydział Kultury i Sportu Urzędu Miasta Zabrze nie brakuje kandydatur związanych z Górnikiem. Przypominamy, że redakcja przyjmuje głosy tylko do 13 lutego!
Komisja Konkursowa nominowała do nagród 22 zawodników i 19 szkoleniowców (do 9 stycznia mozna jeszcze wnioskować o rozszerzenie tej listy). Plebiscyt zostanie podsumowany tradycyjnym Balem Sportowca, który odbędzie się 18 lutego 2012 roku.
Sportowcy 2011
BOKS: Lidia Fidura, Anna Górnik (obie Walka).
GIMNASTYKA SPORTOWA: Konrad Kasprzyk (Iskra).
PIŁKA NOŻNA: Michał Bemben, Adam Danch, Robert Jeż, Mariusz Magiera, Prejuce Nakoulma, Daniel Sikorski, Łukasz Skorupski (wszyscy Górnik), Sebastian Kowalski (Gazobudowa), Maiusz Kubicki (Sparta), Mariusz Holik, Bartosz Nowak (obaj Gwarek).
PIŁKA RĘCZNA: Aleksandr Buszkow, Sebastian Kicki, Adrian Niedośpiał (wszyscy NMC Powen).
SIATKÓWKA: Michał Kotarski (Quo Vadis).
TENIS: Justyna Król (Mostostal).
Trenerzy 2011
BOKS: Ludwik Buczyński (Walka).
GIMNASTYKA SPORTOWA: Andriej Jarcew (Iskra).
KICK BOXING: Przemysław Miszka (Fux).
LEKKOATLETYKA: Wojciech Gajewski, Grzegorz Mataczyński (obaj UKS 14).
PIŁKA RĘCZNA: Krzysztof Przybylski, Bogdan Zajączkowski (obaj NMC Powen), Krzysztof Działo (NMC Powen juniorzy).
PIŁKA NOŻNA: Adam Nawałka (Górnik), Józef Dankowski (Górnik ME), Tomasz Grozmani (Górnik juniorzy/GórnikII), Jan Frączek (MKS Zabrze-Kończyce), Ireneusz Waluś (Stal), Janusz Kowalski, Mariusz Pańpuch (obaj Gwarek).
SIATKÓWKA: Krzysztof Król (UKS Spartakus), Andrzej Taca (Quo Vadis).
TENIS: Grzegorz Bogus (Sport-Med), Marina Jeszczenko (Mostostal).
W tym roku plebiscyt wzbogacił się o jeszcze jedną kategorię, a mianowicie czytelnicy portalu www.GlosZabrza24.pl wybiorą "nadzieję zabrzańskiego sportu" - dobrze rokującego zawodnika, mającego nie więcej niż 19 lat. Nominowani do tej nagrody są:
Karolina Bartusek (tenis ziemny), Paweł Ćwieląg (koszykówka), Jarosław Grzesiński (kick boxing), Weronika Kita (gimnastyka sportowa), Rafał Kurzawa (piłka nożna, Górnik Zabrze), Arkadiusz Milik (piłka nożna, Górnik Zabrze), Michał Niedźwiedzki (piłka ręczna), Dawid Nierwiński (boks), Tymoteusz Piątek (piłka ręczna), Jarosław Potoniec (futsal-piłka nożna, Górnik Zabrze), Arkadiusz Porochnicki (piłka nożna), Wioletta Staniczek (piłka ręczna), Szymon Sobczak (piłka nożna, Górnik Zabrze) i Patrycja Maślanka (tenis ziemny).
Poprzednią edycję plebiscytu zdominowali przedstawiciele Górnika. Najlepszym trenerem Zabrza za 2010 rok został wybrany Adam Nawałka, a najlepszym sportowcem uznano wówczas Grzegorza Bonina.
Aufgrund eingeschränkter Benutzerrechte werden nur die Namen und (falls vorhanden) Vorschau-Grafiken der Dateianhänge angezeigt Jetzt anmelden!
Prezydent Zabrza spotka się z Włodzimierzem Lubańskim
W trakcie wizyty w Brukseli Pani Prezydent Zabrza, Małgorzata Mańka-Szulik spotka się z Włodzimierzem Lubańskim. Do spotkania w stolicy Belgii dojdzie w najbliższy weekend.
- Pani Prezydent przyjeżdża do Brukseli w związku z Balem Polonijnym i akcją promocyjną Zabrza - mówi oficjalnej stronie klubu legenda Górnika. - Na pewno będziemy rozmawiać i o sprawach biznesowych, i sportowych. Znam się dobrze z Panią Prezydent Zabrza i na pewno będzie to owocne spotkanie.
Pan Włodzimierz śledzi z zainteresowaniem losy swojego dawnego klubu i życzy mu powodzenia w rundzie wiosennej T-Mobile Ekstraklasy.
- Obserwuję z zainteresowaniem ligę polską i - oczywiście - losy Górnika. To będzie trudny okres dla zabrzańskiej drużyny, ale wierzę, że piłkarze sobie poradzą. Trzymam za nich kciuki - deklaruje na koniec Lubański.
Aufgrund eingeschränkter Benutzerrechte werden nur die Namen und (falls vorhanden) Vorschau-Grafiken der Dateianhänge angezeigt Jetzt anmelden!
Małgorzata Mańka-Szulik: Do zobaczenia na boisku
Pani prezydent Małgorzata Mańka-Szulik nie mogła być na prezentacji zespołu, gdyż w tym samym czasie reprezentowała Zabrze na spotkaniu w Brukseli. Do kibiców przemówiła z telebimu.
Oto fragmenty przemówienia pani prezydent, która życzyła Górnikowi jak najlepszych wyników w rundzie wiosennej.
- (...) Po dłuższej przerwie, zbieraniu sił, znowu rozpoczynamy rozgrywki. Rozpoczynamy walkę o najlepsze miejsce w tabeli, na jakie nas stać. Ubolewam, że nie mogę być z wami na prezentacji, bo zobaczymy zespół, który będzie walczył o jak najlepsze wyniki. Jestem przekonana, że nowy styl prezentacji, zorganizowanej wspólnie z kibicami, którzy zawsze wiernie towarzyszą naszemu Górnikowi, zapowiada dobry okres. Wierzę, że wspólnie przeżyjemy wiele wspaniałych chwil. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego. No i oczywiście - do zobaczenia na boisku - zakończyła swoje wystąpienie pani prezydent.
Prezydent Zabrza pogratulowała piłkarzom Górnika!
Pani Prezydent Zabrza, Małgorzata Mańka-Szulik z wielką satysfakcją przyjęła zwycięstwo Górnika nad Legią na inaugurację rundy wiosennej. Z trybun stadionu im. Ernesta Pohla oglądała to niezwykle emocjonujące spotkanie, podobnie jak wiceprezydent Zabrza, Krzysztof Lewandowski.
- Tak grających piłkarzy Górnika chcemy oglądać zawsze. Gratuluję! – taki wpis autorstwa Pani Prezydent pojawił się na oficjalnym Facebooku Górnika.
Prezydent Małgorzata Mańka-Szulik już wcześniej deklarowała publicznie, że wierzy w zabrzańskich piłkarzy, zaś runda wiosenna będzie dla nich bardzo udana. Po sensacyjnym zwycięstwie Górnika nad zdobywcą Pucharu Polski i uczestnikiem Ligi Europejskiej, deklaracje Prezydent Zabrza zaczynają nabierać realnych kształtów. W swoim komentarzu dla oficjalnej strony Górnika Pani Prezydent przypomina również o plebiscytowym sukcesie Górnika.
- To był bardzo udany weekend w Zabrzu pod względem wydarzeń sportowych. W sobotę rozstrzygnięty został plebiscyt Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej na najpopularniejszych sportowców 2011 roku. W kategorii trener wygrał Adam Nawałka. Z kolei w kategorii sportowiec najwięcej głosów czytelników otrzymał Prejuce Nakoulma. W gronie najpopularniejsych 10 sportowców znalazło się aż 4 piłkarzy Górnika.
W niedzielę Górnik Zabrze potwierdził, że jest sportową wizytówką naszego miasta. Dziękujemy trenerowi i całej drużynie za zaangażowanie i dobrą postawę na boisku. Wyrazy podziękowania należą się także 12 zawodnikowi, czyli kibicom, którzy stworzyli fantastyczną atmosferę. Zawodnicy niesieni dopingiem potwierdzili, że ich celem w każdym meczu jest walka o trzy punkty i zajęcie jak najlepszego miejsca w tabeli. Takich meczów chcemy oglądać jak najwięcej - zaznacza na koniec Prezydent Małgorzata Mańka-Szulik.
Aufgrund eingeschränkter Benutzerrechte werden nur die Namen und (falls vorhanden) Vorschau-Grafiken der Dateianhänge angezeigt Jetzt anmelden!
Czy miasto pomoże Górnikowi w uzyskaniu licencji?
Zabrzański klub potrzebuje pieniędzy. Musi pomóc miasto. Trzeba znaleźć niemałą kwotę w budżecie i uzyskać poparcie radnych. Im szybciej, tym lepiej, bo czas ucieka.
Górnik musi znaleźć do końca marca 4,5 miliona złotych. Czas i kwotę determinują wymogi licencyjne. - Wiemy o kłopotach finansowych Górnika, wszystkie te sygnały na bieżąco do nas docierają - mówi wiceprezydent miasta. Krzysztof Lewandowski. Dodaje, że trudno znaleźć szybko pieniądze, ale liczy, że za kilka tygodni będzie miał zdecydowanie konkretniejsze wiadomości.
Jeżeli miasto znajdzie fundusze, to zgodę muszą wyrazić jeszcze radni. Problemów być nie powinno, bo widać, że w Górniku tną koszty. Mimo to, Górnik na razie potrzebuje "kroplówki". Latem do kasy klubu powinna wpłynać większa suma za ewentualną sprzedaż Łukasza Skorupskiego i Prejuce'a Nakoulmy.
Miasto chętnie odda Górnika w dobre ręce. "Jesteśmy otwarci"
- Miasto nie jest od prowadzenia klubu - twierdzi wiceprezydent Zabrza. Niewykluczone, że jeszcze w pierwszej połowie roku gmina przekaże Górnika nowemu właścicielowi. Rozmowy trwają.
Zabrze dwukrotnie w ostatnich latach było właścicielem Górnika. W 2006 roku gmina uratowała zasłużony klub przez bankructwem, poprzez spółkę MOSiR została jego większościowym udziałowcem.
Latem ubiegłego roku Zabrze po raz kolejny musiało pomagać swojej piłkarskiej wizytówce, wtedy z większościowego pakietu zrezygnowała firma Allianz. Choć w pewnym momencie wydawało się, że władze miasta chętnie na dłużej pozostaną przy takim rozdaniu, to jednak najnowsze sygnały z ratusza są inne. - Powinniśmy angażować się przede wszystkim w sprawy związane z infrastrukturą. Ale na razie nie ma innego wyjścia, a my czujemy się w obowiązku, żeby ratować Górnika - przekonuje Małgorzata Mańka-Szulik, dając do zrozumienia, że obecna sytuacja jest tymczasowa.
- Miasto nie jest od prowadzenia klubu. To nie jest tak, że pierwszej lepszej osobie oddamy klub. Ale rozmowy w tej sprawie trwają. My jesteśmy otwarci - przyznaje wiceprezydent Krzysztof Lewandowski.
Prezydent Zabrza: Adam Nawałka powinien zostać!
Wszystko wskazuje na to, że Górnik będzie dążył do przedłużenia umowy z obecnym szkoleniowcem.
Z końcem tego sezonu wygasa umowa Adama Nawałki w Górniku Zabrze. Na razie nie wiadomo czy szkoleniowiec przedłuży kontrakt. Rozmowy między władzami klubu a trenerem zaplanowano na drugą połowę czerwca. Co o tej sprawie sądzą władze Zabrza, które jest właścicielem klubu? - Uważam, że trener powinien zostać. Jeśli jest coś dobrego to po co to psuć? - mówi Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza. - Trener Nawałka pomógł nam wyjść z największych opresji. Robi w klubie bardzo dobrą robotę, co pokazał choćby mecz z Legią Warszawa - uważa prezydent miasta.
|
|
zitieren
| 3.094 Beiträge
Besucher
Forum Statistiken